poniedziałek, 27 grudnia 2010

Aneta Czaban, dziennikarka, pasjonatka wyborów miss

"Pracować tak dalej"

Aneta Czaban - dziennikarz z zawodu, ale też i z... pasji. Myśli o sobie, że jest szczęściarą, bo od dziecka wiedziała już, co chce w życiu robić. Marzyła aby skończyć dziennikarstwo na UW w Warszawie, pracować w radiu i organizować wybory Miss – i udało się to spełnić, z czego się ogromnie cieszy! :-) Radiową pasją zaraziła się od Marka Niedźwieckiego, kiedy to w 80-tych i 90-tych latach z zapartym tchem co tydzień słuchała jego trójkowej listy. Podobno jeszcze w dzieciństwie jej ulubioną zabawką były... słuchawki ! Pracuje zatem od ponad 12 lat w Radiu FaMa w Kielcach – o którym mówi, że „to radio, które ma „duszę” a to jest absolutnie najważniejsze na świecie. To największe błogosławieństwo móc każdego dnia przychodzić z uśmiechem do pracy, a nie „za karę” wypatrując tylko jakiegoś wolnego dnia – i za to co dzień dziękuję Bogu.” Zapytana o plany odpowiada - „Pracować tak dalej i zrobić jeszcze parę fajnych imprez.”


Witam wszystkich przede wszystkim bardzo serdecznie!

Witam. Wiem, że jesteś fanką konkursów piękności. Skąd wzięło się Twoje zainteresowanie wyborami Miss i od jak dawna się tym tematem fascynujesz?

Hmmm... fascynuję się nimi... odkąd tylko pamiętam! W zasadzie nie kojarzę momentu, żebym się nimi nie interesowała ;) Skąd się wzięło to zainteresowanie – nie mam pojęcia, ale cieszę się z takiej życiowej pasji ;) W latach 80-tych to była dla mnie zupełna magia – finały w telewizji, artykuły w gazetach, zdjęcia – wszystko chciałam mieć w swoim archiwum i wszystko śledzić. Pamiętam, że uczestniczyłam we wszystkich koncertach „Misskowych” w Kielcach i okolicach, oczywiście jako zwykły, zakochany w tym widz. Zakradałam się za kulisy, albo czekałam przed halą, gdzie odbywała się impreza, żeby zdobyć autografy ówczesnych „Missek”. Dziś znam się blisko z niektórymi z nich, opowiadam im o tym i wspólnie uśmiechamy się ciepło na tamte wspomnienia. Marzyłam, by móc to wszystko organizować i choć raz poprowadzić taki koncert. Marzenia spełniły się i to z nawiązką ;)

Nawet takie, o którym myślałam, że nie ma szans na zrealizowanie – jak osobista obecność na wyborach Miss World. A tu proszę – nie dość, że byłam, siedziałam na prawdziwym tronie najpiękniejszych kobiet globu, to jeszcze poznałam osobiście słynną Julię Morley – organizatora i opiekuna tego konkursu, magiczny głos, który co rok ogłasza: „...and Miss World is....”

  

No właśnie. Pasja stała się po pewnym czasie także Twoim zawodem. Jak i kiedy doszło do tego, że zostałaś regionalnym organizatorem konkursu Miss Polonia? Jednym słowem skąd wzięłaś się w Miss-biznesie? I jak wspominasz swoje pierwsze doświadczenia związane z tą imprezą?

Byłam tuż po maturze, zaczynały się wakacje, a moja koleżanka postanowiła wystartować w bardzo popularnym wtedy u nas międzynarodowym konkursie „Miss Lata”. Odezwała się już wtedy u mnie na dobre żyłka dziennikarska i bardzo chciałam napisać reportaż, taki „prawdziwy”, zza kulis, zanieść do jakieś gazety i liczyć, że ich to zainteresuje. Za kulisy jednak... nie chciano mnie wpuścić, więc... użyłam małego podstępu. Zapisałam się jako kandydatka oczywiście nie pokazując się przed jurorami. Ważne, że byłam już „tam w środku”, w sercu wydarzeń i tak już... zostałam. Napisałam chyba nienajgorszy artykuł, bo został opublikowany w najszybszym możliwym czasie. Poznałam również wszystkich organizatorów, zaprzyjaźniłam się z nimi, ujawniłam swoją pasję i... przyjęli mnie do swojego grona. I tak oto upiekłam dwie pieczenie przy jednym ogniu – zaczęłam pracę w kieleckiej gazecie oraz stałam się jednym z organizatorów moich wymarzonych wyborów Miss.

Organizacją regionalnego konkursu piękności zajmujesz się od kilkunastu lat i na ten temat wiesz już wszystko. Jak wyglądają przygotowania do finałowej gali w regionie? Na czym polega Twoja praca?

Praca organizatora wcale nie jest, jak się być może to z pozoru wydaje, „lekka, łatwa i przyjemna”. To zwykle 3 – 4 miesiące naprawdę ciężkich przygotowań! Nabór, zorganizowanie i przeprowadzenie eliminacji, pozyskanie sponsorów, gwiazd, patronów, jurorów, nagród, wieeele prób, przymiarek, próbnych fryzur, makijaży, przygotowanie scenariusza, scenografii Gali Finałowej, reżyseria jej, zgranie wszystkich terminów, miejsc, dopilnowanie, aby wszystko zapięte było na ostatni guzik! Tak wyglądało to w moim przypadku bo w tej kwestii jestem absolutną perfekcjonistką ! ;) Wiele nieprzespanych nocy, stresów, ale też fantastycznej, pozytywnej adrenaliny, która napędzała mnie każdego dnia! I warto było ! Teraz od 3 lat jestem „tylko” patronem wyborów oraz współproducentem, a także koordynatorem konkursu „Miss Podkarpacia”. Organizatorem jest u nas redakcja „Echa Dnia”. Oczywiście cały czas angażuję się jak mogę i na ile czas mi pozwoli. W tej chwili głównie skupiam się na ogólnym spojrzeniu na całą imprezę – udzieleniu pomocy tam, gdzie ona jest potrzebna oraz na prowadzeniu Gal Finałowych z różnymi gwiazdami. W tym roku był to Maciej Dowbor, wcześniej Przemek Sadowski, Robert Janowski, Krzysztof Ibisz, Zygmunt Chajzer, Przemek Babiarz, Michał Milowicz, Tomasz Stockinger czy nieodżałowany Lucjan Kydryński.

  

Jest takie powiedzenie: "trawa po drugiej stronie płotu jest zawsze bardziej zielona". Zanim podjęłaś pracę przy organizacji konkursów piękności miałaś zapewne jakieś wyobrażenie o tym, jak wygląda od kulis organizacja konkursu Miss, może sugerowałaś się jakimiś publikacjami w mediach. Obecnie poznałaś Miss-biznes od podszewki. I??? Czy teraz wzrosła Twoja sympatia dla tej imprezy, jest tak, jak sobie to wyobrażałaś, czy też może przeżyłaś rozczarowanie?

Nie byłam rozczarowana, absolutnie! Byłam szczęśliwa i pełna entuzjazmu, wszystko mi się podobało. Udało mi się wiele rzeczy poukładać według własnego schematu i wyobrażenia, cieszę się, że wiele osób zaufało mi maksymalnie w tej kwestii i dało mi zupełnie wolną rękę. Po finale otrzymywałam mnóstwo gratulacji i słów zachwytu, więc chyba udawało się zrobić fajne imprezy. Oczywiście nie wszyscy byli zadowoleni, Niektórzy sponsorzy mieli pretensję, że ich baner reklamowy „wisiał 10 cm niżej niż powinien”. Niektóre dziewczyny, czy ich rodzice nie umieli przełknąć porażki, zrozumieć, że to jest konkurs – ktoś musi wygrać, ktoś przegrać. Że nie ma żadnego załatwiania, ustawiania wyników, kombinowania. Nie w moim konkursie. I stawiałam to zawsze za swój punkt honoru. Dla mnie najważniejsze było robić wszystko do bólu uczciwie i szczerze tak, żeby potem nie gryzły żadne wyrzuty sumienia.

A teraz trochę anegdotek - pamiętasz może jakieś wyjątkowe sytuacje związane z konkursem Miss Polonia? Opisz swoje najciekawsze wspomnienia z jego dotychczasowych edycji. Którą edycję regionalną i ogólnopolską szczególnie zapamiętałaś i dlaczego. Kto najbardziej Ci pomaga i wspiera w tej pracy?

Mam wiele pięknych wspomnień. Nawet te mniej miłe teraz po latach też złagodniały i też się uśmiecham na myśl o nich. Świetne były wybory Miss Polonia Ziemi Świętokrzyskiej w 1988 roku, kiedy to wygrała u nas wspaniała Mirka Kufka. Oglądałam je jako nastolatka na widowni z zapartym tchem, a potem pobiegłam za kulisy „poczuć jeszcze bliżej tą magię”. Gościem honorowym była wtedy Monika Nowosadko, ówczesna Miss Polonia, pamiętam, że napisała mi swoim zdjęciu, które jej podsunęłam, przepiękne motto, które „wypożyczam od niej” do dziś - „Życie jest podróżą, więc... szczęśliwej drogi” Anecie – Monika Nowosadko.” Byłam po prostu w siódmym niebie! Potem jeszcze wiele finałów miło wspominam, już tych organizowanych przez siebie – 1999 rok, gdy wygrała Dominika Milewska, 2002 – Agata Szafraniec, czy 2003 – Daria Kuchniak. No i oczywiście 2007 rok, gdy dostałam zaszczytną nagrodę od Biura Miss Polonia, za najlepiej zorganizowany konkurs regionalny w Polsce. Teraz baaardzo lubię finały Miss Podkarpacia, w Stalowej Woli współpracuję z fantastycznymi ludźmi, między innymi z choreograf Agnieszką Guzik. Jeśli chodzi o wybory ogólnopolskie –
zawsze chętnie wracam do starych taśm ze słynnym bolero w choreografii wspaniałego Janusza Dąbrowskiego podczas finału w Sopocie Miss Polonia 1989, gdy wygrywała Aneta Kręglicka. Mogłabym oglądać to bez końca ;) Cieszę się tez niezmiernie, że kilka razy dano mi szansę być szefem jury komplementarnego podczas finałów głównych w Gdyni i Kielcach (2000 i 2002 rok) - ukłony dla Bogusi Gawrych i Michała Trockiego oraz opiekować się dziewczynami podczas zgrupowań przedfinałowych w Ryni oraz w Mrągowie (2005, 2006 i 2007) za co pięknie, z całego serca dziękuję Eli Wierzbickiej i Witkowi Asminowiczowi. Dziękuję również pięknie Renatce Lipskiej – Sołtyk, choreografowi wyborów Miss Polonia Ziemi Świętokrzyskiej, a teraz konkursów głównych za tyyylo letnią rewelacyjną współpracę !!! I Dominikowi Masnemu za nieocenioną wiedzę i pomoc.

Jakie było najśmieszniejsze i najstraszniejsze zdarzenie podczas tych kilkunastu lat? Największa "wpadka"? Czy jest może coś, czego żałujesz, albo co Cię zaskoczyło?

  

Na pewno można by wiele takich wymienić! Kiedyś były zupełnie inne czasy, dziewczyny były dla siebie nawzajem mniej przychylne, pamiętam, jak dosypywały sobie mąki do lakieru do włosów tuż przed wyjściem na scenę, albo wrzucały szpilki do sedesu, albo chowały sobie numerki. Potem już się to nie zdarzało, zauważałam wręcz przyjaźń między nimi, niektóre uwielbiają się do dziś – zakładają wspólne firmy, są nawzajem matkami chrzestnymi swoich dzieci - a ja... jestem dumna, że tak jest! Że tak „wychowałam” moje „córeczki”, bo tak określam moje Misski. Wiele z nich do dziś jest ze mną w stałym kontakcie, piszą mi SMS-y zaczynające się od „Cześć mamo..” ;) Zapraszają na wesela, dedykują piosenki dla prawdziwych rodziców, a zaraz potem dla „mamy Anety”. To wszystko naprawdę jest wzruszające i bardzo miłe. Nie do
opisania. Wiele razy dostawałyśmy z Renatką Lipską-Sołtyk bukiety kwiatów, wielkie misie w podziękowaniu za przygotowanie ich do finału. A straszne zdarzenia?.... Bywały i takie, ale na szczęście mam krótką pamięć do nich ;) Pamiętam jak podczas pewnego finału regionalnego połowa dziewczyn zgubiła numerki i chusty, z którymi miały wyjść do jednego układu oraz... biustonosze białe do sukni ślubnych. Przeżyłam ogromny stres, zostawiłam wszystko, nalałam sobie szklaneczkę mojego ulubionego szkockiego bursztynowego napoju, wyszłam przed teatr z myślą: „niech się dzieje wola nieba”. Wróciłam po kwadransie i sytuacja była opanowana ;) No i oczywiście nigdy nie zapomnę finału głównego Miss Polonia w 2002 roku w Gdyni, gdy w momencie kulminacyjnym, przy transmisji na żywo w telewizji zaginęła korona! Ta piękna, srebrna, którą wszyscy myślę doskonale znamy i kojarzymy. Sęk w tym, że na prośbę Bogusi Gawrych, ówczesnej wiceprezes Biura Miss Polonia, wiozłam ją w swoim samochodzie z Warszawy do Gdyni. Wiedziałam jednak na 100 %, że ją przekazałam już na miejscu we właściwe ręce, ale niepokoju i walącego serca nie zapomnę nigdy! Korona znalazła się kilka minut po zakończeniu imprezy w garderobie pod jednym z krzeseł... A w trakcie gali sytuację uratowała siedząca na widowni Miss Polonii UK Karolina Gorazda, która użyczyła swoją koronę, a rok później sama została... Miss Polonią.

Przejdźmy teraz do głównych bohaterek, Twoich podopiecznych, kandydatek do korony i tytułu Miss. Te najbardziej znane i utytułowane to Iwona Makuch i Daria Kuchniak. A Ty osobiście, którą z laureatek lub kandydatek szczególnie zapamiętałaś i dlaczego? Z którą spośród wykreowanych przez Ciebie Miss najlepiej Ci się współpracowało, którą najbardziej polubiłaś? A może zdradzisz nam, jaka jest Twoja anty-miss? Czy któraś z Miss Cię zawiodła?

Każdy rok, każda Miss to inna historia. Przeważnie ciekawa i piękna. Najmilsze Królowe to na pewno: Dominika Milewska, Agata Szafraniec, Daria Kuchniak, Ola Zowczak, Monika Rzęsista i wieeele innych ;) również mogłabym wymienić wiele wicemiss z „tej serii” oraz takich dziewczyn, które wprawdzie nie zdobyły tytułów głównych, ale miejsce w moim sercu – jak najbardziej! Muszę wymienić tu Olę Słaby, która podczas przygotowań przedfinałowych zauważyła, że jednej z jej konkurentek nie stać na zakup biletów na finał choćby dla najbliższej rodziny. Ona zatem postanowiła, oczywiście w wielkiej tajemnicy, prosząc abym jej nie wydała – zafundować koleżance kilka biletów. Łzy popłynęły mi za wzruszenia, ale zgodnie z życzeniem zachowałam to dla siebie. Myślę jednak, że teraz po latach mogę tę piękną tajemnicę wyjawić światu, a Oli jeszcze raz podziękować za jej serce i wrażliwość. Na tle takich historii nie chcę pamiętać tych mniej miłych i tych dziewczyn, które być może do tej pory mają do mnie żal, że nie „załatwiłam im tytułu w głównym finale”. To naprawdę nie w moim stylu. Choć cały czas z niecierpliwością czekam, by wreszcie i Kielce lub Podkarpacie miały swoją Miss Polonię!

Co się dzieje z Miss Regionu, która nie odniesie sukcesu na szczeblu ogólnopolskim? Czy znika ona zupełnie ze świata mediów i show-biznesu?

No nieee... starałam się zawsze, na ile mogłam, załatwiać dziewczynom sesje, pokazy, pracę jako hosstesy itp. itd. Sama zorganizowałam wiele pokazów, gdzie właśnie one były gwiazdami.

A teraz skupmy się na tych, które jednak pokonują kolejne szczeble na konkursowej drabinie. Jaka jest Twoja rola, jako organizatora regionalnego, w przygotowaniach dziewczyn do kolejnych etapów konkursu? Czy kończy się ona wraz z zakończeniem finałowej gali w regionie i dziewczyna jest pozostawiona sama sobie, czy też wspierasz swe laureatki również w rywalizacji w konkursach na szczeblach ogólnopolskich? A jeśli tak, to w jaki sposób?

Teraz już w sumie mnie to nie dotyczy, ale kiedy na pełnych obrotach zajmowałam się organizacją, miałam taki miły przypadek, gdy Iwonka Makuch, 1 Wicemiss Ziemi Świętokrzyskiej i 1 Wicemiss Polonia 2002 została delegowana na Miss Universe. Zajęłam się wtedy troszkę Jej przygotowaniem – zaprojektowaniem i uszyciem strojów przez Sponsora, przygotowaniem dodatków i oprawy wizualnej a także zapewnieniem na Jej prośbę kilku dodatkowych lekcji chodzenia, choć i tak i bez nich była świetna ;)

Dziękuję bardzo za rozmowę!

Ja również pięknie dziękuję za zaproszenie do tego portalu i ten sympatyczny wywiad. Miło było znów powrócić myślami do tych fantastycznych chwil !... Pozdrawiam wszystkich serdecznie, trzymam kciuki za dziewczyny. Organizatorom życzę, by byli... fascynatami swojej pracy i mieli kiedyś też tylko miłe wspomnienia w pamięci ! A stronie Globmiss i jej twórcy sukcesów w jej tworzeniu i wieeelu fanów !


wywiad autoryzowany
wywiad na prośbę Globmiss przeprowadziła Katarzyna Żebrowska
zdjęcia: prywatne archiwum Anety Czaban