poniedziałek, 7 lutego 2011

Maria Nowakowska - Miss Polonia 2009, uczestniczka Miss Universe 2010

"Kopałam koleżanki na szczęście"

Nie od zawsze byłam ładną dziewczyną – wspomina MARIA NOWAKOWSKA, MISS POLONIA 2009. Kiedy byłam młodsza miałam masę kompleksów, gdyż odkąd pamiętam, byłam wyższa od prawie wszystkich chłopców, miałam trochę „kochanego” ciałka, brzydką cerę. Ogólnie byłam mało atrakcyjną nastolatką. W czasie gdy ja byłam brzydkim kaczątkiem, moje koleżanki startowały w konkursach na Miss, a ja czułam się przy nich jeszcze gorzej, niż na co dzień. One były piękne i miały super figurę, a ja byłam we własnych oczach niezbyt ładną dziewczyną. Z czasem to się zmieniło i kiedy dorosłam, zdałam sobie sprawę z tego, że nagle stałam się atrakcyjna. Wtedy zrozumiałam, że jeśli tylko się odważę, to może być mój czas ;) Oglądałam konkursy piękności i wiedziałam, że nie wyglądałabym źle na tle innych kandydatek. Przez długi czas brakowało mi odwagi, aby głośno powiedzieć o moich planach, ale któregoś dnia oznajmiłam, że chciałabym spróbować swoich sił w takiej imprezie i od tego czasu moja rodzina bardzo mnie wspierała w tym pomyśle.

Pewnego dnia, zastanawiając się jak co roku nad postanowieniami noworocznymi, powiedziałam sobie, że to będzie mój rok i czas wreszcie urealnić moje plany. Dlatego zaraz po sylwestrowym szaleństwie pilnie śledziłam stronę Miss Polonia, dzwoniłam do biura i dopytywałam się o castingi w mojej okolicy.

Dlaczego wybrałam konkurs Miss Polonia, a nie Miss Polski? Organizator konkursu Miss Polski na terenie mojego regionu nie cieszył się dobrą opinią. A decydując się na takie zawody chciałam czuć się komfortowo oraz w miarę bezstresowo zaznać fajnej przygody. Chcąc spróbować swoich sił wiedziałam, że Miss Polonia to konkurs dla mnie.

Najtrudniejszy pierwszy krok, jak mówią słowa znanej piosenki. Później jest już łatwiej, choć droga do korony i tytułu Miss Polonia jest długa.

Idąc na pierwszy casting nie myślałam o wygraniu tego konkursu. To miała być fajna zabawa, sprawdzenie siebie samej i zrealizowaniepostanowienia noworocznego i chyba marzeń z dzieciństwa. Wtedy nie zastanawiałam się, z czym wiąże się wygrana, korona najpiękniejszej, jakie są nagrody i korzyści wynikające z przejścia chociażby do następnego etapu. Wiedziałam tylko, że chcę spróbować i że dla mnie samej, bez względu na dalsze sukcesy w tej materii, rok 2009 będzie i tak wyjątkowy, gdyż przez długie lata chciałam się sprawdzić, aż w końcu się odważyłam.

Pierwsze moje podejście do eliminacji regionalnych polegało na podglądaniu, jak to wygląda i jakie dziewczyny się zgłaszają. A ponieważ odbywał się on w galerii handlowej mojego miasta, to każdy przechodząc obok mógł sobie popatrzeć na potencjalne kandydatki, które wypełniały ankietę i rozmawiały z jury. Usiadłam sobie i obserwowałam, jak to wygląda po czym ktoś mnie wypatrzył i zaprosił do wypełnienia ankiety. Kiedy miałam już to wszystko za sobą, to kamień spadł mi z serca, przestałam się zastanawiać, bo wiedziałam, że teraz już nie ma odwrotu :) Po kilku dniach dostałam telefon, że zakwalifikowałam się do finału Miss Polonia Ziemi Legnickiej. Przygotowania się rozpoczęły. Jak na każdym kolejnym etapie, tak i tu tygodniami uczyłyśmy się choreografii, chodzenia po wybiegu, mierzyłyśmy stroje, po czym nastał ten emocjonujący dzień i… zostałam 1 Wicemiss Ziemi Legnickiej. Na następnym szczeblu
konkursowej drabiny otrzymałam tytuł Miss Dolnego Śląska, co już było dla mnie wielkim zaskoczeniem, bo konkurentki były bardzo ładne i nie spodziewałam się tak wysokiej lokaty. A jednak… Po wyborach wojewódzkich udałam się z koleżanką do Łodzi na ćwierćfinał ogólnopolski. Kiedy weszłam na salę, na której oczekiwały wszystkie dziewczyny z całej Polski na rozmowę z jury, zadałam sobie pytanie „co ja tu robię”. Nigdy chyba nie widziałam tylu pięknych dziewczyn w jednym miejscu. To był dla mnie ogromny szok i nie nastawiałam się na przejście do dalszego etapu, bo wiedziałam, że mogę się tylko niepotrzebnie rozczarować. Dlatego nie myśląc nad tym, co może się stać, poszłam na rozmowę z jury, które po mojej stronie stołu wyglądało bardzo groźnie. Ta rozmowa była niezmiernie stresująca, ponieważ chyba 7 par oczu wpatrywało się we mnie i analizowało każde moje wypowiedziane słowo. To był w ogóle chyba najbardziej stresujący etap ze wszystkich dotychczasowych. Potem wyjście w strojach kąpielowych i … dostałam się do szczęśliwej półfinałowej 34 dziewczyn, a za 3 dni do finałowej dwudziestki.
Tradycyjnie galę finałową poprzedza zgrupowanie przygotowawcze.

Kilka miesięcy wcześniej nawet o tym nie marzyłam… a tu proszę… przede mną finał konkursu Miss Polonia i wymarzony wyjazd na zgrupowanie do Tajlandii… I tu zaczęły się spełniać moje kolejne marzenia, gdyż nigdy wcześniej nie byłam na tak dalekiej wyprawie, a tu taka niespodzianka! Oczywiście nie muszę chyba mówić, że wyprawa do Tajlandii była niesamowita ;) Na miejscu czekało na nas mnóstwo pracy, ale i niesamowite atrakcje, które całkowicie przyćmiewały zmęczenie i brak snu. Druga część zgrupowania przedfinałowego odbywała się już w Polsce, we Władysławowie. Zgrupowanie Miss Polonia uczy dyscypliny. Na zbiórkach trzeba być punktualnie, nie wolno marudzić i narzekać, trzeba zawsze dobrze się prezentować, zachowywać, być miłym. Ponieważ ciężko jest grać kogoś, kim się nie jest przez 24 godziny na dobę w czasie ponad 3 tygodni, dlatego podczas zgrupowania najlepiej widać jaka jest naprawdę każda z dziewczyn. Był to dość stresujący okres, gdyż przez cały czas był przy nas ktoś z Biura Miss Polonia, przyglądał się i wyrabiał sobie opinię na temat każdej z nas. Na zgrupowaniu świetnie dogadywałam się z Żanetą Sitko, z którą mam bardzo dobry kontakt do tej pory. Dlatego mogę potwierdzić, że przyjaźń w czasie tego typu konkursów jest jak najbardziej możliwa. Między dziewczynami nie było chorej rywalizacji. Większość z nas starała się pomagać sobie wzajemnie. Ja osobiście chyba nie potrafiłam znaleźć wspólnego języka z łodzianką oraz dziewczyną z województwa świętokrzyskiego i w pewnym momencie odpuściłam sobie jakąkolwiek rozmowę z nimi, bo chyba nie nadawałyśmy na tych samych falach.

Wybory Miss Polonia to przede wszystkim konkurs i siłą rzeczy, jak w każdym współzawodnictwie, ktoś wygrywa, ktoś przegrywa, ktoś staje się faworytem. Faworytką wielu była Agata Biernat reprezentująca województwo łódzkie. Nie akceptowałam jej jako potencjalnej zwyciężczyni. Wiedziałam, że może zwyciężyć, ale nie ukrywam, że nie chciałam tego, gdyż z Agatą nie znalazłyśmy wspólnego języka.

Zwieńczeniem wielotygodniowych przygotowań jest koncert finałowy. Jakie emocje towarzyszą wówczas dziewczynom?

Dzień finału był bardzo stresujący, przede wszystkim dlatego, że nadal nie miałyśmy opanowanej choreografii, gdyż po przyjeździe do Łodzi reżyser zmienił ją w całości i musiałyśmy nauczyć się całkowicie nowej w jeden dzień. To były ciężkie i męczące dni, w których miałyśmy bardzo mało odpoczynku, dlatego marzyłam, żeby móc zakończyć te wszystkie przygotowania, które trwały ponad 3 tygodnie i obudzić się we własnym łóżku... Przed samym koncertem finałowym byłyśmy zdenerwowane, gdyż każda z nas zdawała sobie sprawę z tego, że za moment milionowa publiczność będzie nas oglądała przed telewizorami. Ja nawet się popłakałam przed pierwszym wyjściem z tych wszystkich emocji ;) Ale wiedziałam, że pozostały jeszcze tylko dwie godziny i wszystko się skończy – nie miałam jednak pojęcia, że tak będzie wyglądał ten koniec ;) Kiedy zobaczyłam swoich bliskich na widowni, od razu stres odszedł w zapomnienie i zaczęła się fajna zabawa. Za kulisami i w trakcie kolejnych wyjść czas leciał nam niesamowicie szybko. Przebierałyśmy się w tempie ekspresowym i znowu biegłyśmy na scenę, aby zaprezentować się w trakcie następnej prezentacji. Sam finał był upragnionym zakończeniem tej kilkumiesięcznej przygody. Praktycznie od kwietnia do października żyłam konkursem i chciałam już to wszystko rozstrzygnąć i wrócić do swojego życia. Jednak los sprawił mi kolejną wielką niespodziankę, gdyż tego wieczoru zdobyłam koronę najpiękniejszej – Miss Polonia 2009 i od tamtego dnia moje życie jeszcze bardziej się zmieniło.

Rok w koronie Miss Polonia jest niezwykły, zwariowany. Najpiękniejsza żyje zupełnie inaczej, niż dotychczas. Podróżuje po całej Polsce i wielu innych krajach, bywa na tzw. salonach, spotyka wiele "gwiazd" znanych jej dotychczas jedynie z mediów. Która z nich wywarła na Marii największe wrażenie, a która rozczarowała?

Właściwie to żadna osoba, którą poznałam, nie rozczarowała mnie. Wszyscy okazali się bardzo fajnymi ludźmi. Szczególnie ciepło wspominam Martę Wiśniewską, Roberta Kubicę, Maćka Miecznikowskiego. Największą pamiątką będzie dla mnie zdjęcie z Johnem Travoltą, którego spotkałam w trakcie wyścigów Formuły 1 w Melbourne.

Podróże zagraniczne to chyba jeden z najmilszych aspektów bycia Miss.

Jeszcze przed finałem Miss Polonia finalistki miały okazję spędzić 10 cudownych dni w Tajlandii. Zwiedziłyśmy Bangkok, Pattayę, wyspę Phi Phi. Miałam ogromne szczęście, gdyż po kilku miesiącach mogłam ponownie wrócić do tego kolorowego kraju uśmiechów, który jest niesamowitym miejscem na świecie. Byłam też w Australii, w której się zakochałam. Melbourne to wspaniałe miasto, które całą dobę tętni życiem. Poznałam tam niesamowitych ludzi, którzy są tak optymistycznie nastawieni do życia, że zarażają pozytywną energią każdego. Ci ludzie, fantastyczna pogoda, niesamowite widoki, styl życia mieszkańców - wszystko bardzo mi odpowiada i z chęcią któregoś dnia chciałabym tam zamieszkać.

Kolejną wyprawę w koronie Miss odbyłam do Stanów Zjednoczonych, a dokładnie do Las Vegas, gdzie odbywał się konkurs Miss Universe. To była pierwsza tak daleka podróż, na którą wybrałam się sama, ale nauczyło mnie to jeszcze większej samodzielności. Niestety, nie miałam okazji zwiedzenia USA, gdyż większość czasu spędzałyśmy w hotelu, więc nie mogłam bliżej poznać uroków tego miejsca. Ale to również była wyjątkowa podróż jak każda, jaką odbyłam w trakcie tego roku.

Jestem szczęśliwa, że mogłam być w tylu wspaniałych miejscach, do którym pewnie bym nie trafiła w tak krótkim czasie. Mam wiele cudownych wspomnień, często oglądam zdjęcia i przypominam sobie wszystkie te rewelacyjne chwile.

Z podróżami, jak już Maria wspomniała, związane jest reprezentowanie Polski na międzynarodowych konkursach piękności. Marysia wzięła udział w wyborach Miss Universe 2010. Czy wyjazd na konkursy międzynarodowe to przyjemność, czy obowiązek?

Konkursy piękności, zarówno te krajowe, ale przede wszystkim międzynarodowe, to ciężka praca i przez to duży obowiązek, ale i ogromna przyjemność, gdyż jest wielkim zaszczytem móc reprezentować swój kraj na takiej imprezie.

Miss Universe to konkurs, w którym wszystko jest dopięte na ostatni guzik, organizacja jest rewelacyjna, atmosfera bardzo ciepła i przyjazna.Dziewczyny były bardzo chętne do pomocy, wspierały się wzajemnie. Czasami można było odczuć rywalizację, szczególnie wśród Latynosek, ale to zdarzało się jedynie na początku, a potem większość z nich okazywała się bardzo fajna. Dla wielu z tych dziewczyn wybory Miss są całym życiem. Niektóre miały ogromne doświadczenie, gdyż był to ich -nasty konkurs w życiu. Z dużą częścią dziewczyn utrzymuję kontakty do dzisiejszego dnia.

Przed finałem wszystkie życzyłyśmy sobie powodzenia, a ja polskim zwyczajem „kopałam” koleżanki na szczęście i to im się bardzo spodobało ;) Przed galą emocje były tak ogromne, że gdy już stałam na scenie, łzy same leciały mi z oczu. To jest niesamowite uczucie, gdy widzisz tysiące ludzi i każdy z nich trzyma flagę swojego kraju i kibicuje w ten sposób swojej delegatce i gdzieś w tym tłumie widzisz flagę Polski… płakałam z radości, bo wiedziałam, że jestem w wyjątkowym miejscu. Osobiście jestem zadowolona ze swojego występu na MU. Włożyłam dużo pracy w przygotowania i przez to czułam się tam pewnie. Oczywiście zdarzały mi się dni, w których myślałam sobie, że chyba nie uda mi się wejść do upragnionej 15-stki, ale następnego dnia wierzyłam w to całym sercem. Czułam się tam na tyle silna, że prawie byłam pewna mojego sukcesu… a jednak czegoś zabrakło… Meksykanka była jedną z najładniejszych dziewczyn. I chyba świetnie zdawała sobie z tego sprawę, gdyż była wyniosła i nie integrowała się z grupą. Nie była też tak przebojowa jak inne Latynoski. Ale jednak jest to konkurs piękności, a nie sympatyczności, czy charakteru, więc jak najbardziej należała jej się korona Miss Universe.

Od czego zatem zależy sukces na konkursie piękności? Czy o wysokiej lokacie decyduje wyłącznie uroda?

Myślę, że poza urodą, ważna jest też osobowość, gdyż chyba nikt nie chce współpracować z dziewczyną, która nie ma fajnego charakteru. Na konkursach międzynarodowych ważna jest pewność siebie i dobre przygotowanie. Żeby coś osiągnąć, nie można jechać jak na wakacje, tylko trzeba ciężko pracować zarówno przed wyjazdem, jak i w trakcie zgrupowania. Dziewczyna, która nosi koronę najpiękniejszej, powinna być ciepła i otwarta, inteligentna i wrażliwa, a zarazem pewna siebie i swoich wartości. Która z naszych Miss Polonia najlepiej spełnia te kryteria? Właściwie to nie mam szczególnie ulubionej Miss Polonia. Każda z tych dziewczyn jest wyjątkowa w swoim rodzaju, dlatego nie potrafię wyróżnić jakiejś specjalnie.

Planowano udział Marii jeszcze co najmniej w jednym światowym konkursie piękności. Informacja o jej kandydaturze pojawiła się nawet na oficjalnej stronie konkursu Miss Polonia. Ten wyjazd nie doszedł jednak do skutku.

Zgadza się. Po powrocie z MU wiedziałam, że lecę jeszcze na konkurs Miss International i właściwie byłam już do niego przygotowana, ale z pewnych względów, o których nie do końca chcę mówić, Biuro Miss Polonia zdecydowało, że jednak mnie nie wyśle. Nie ukrywam, że było to dla mnie zaskoczenie i dość smutna informacja, bo na Miss Universe dałam z siebie absolutnie wszystko i bardzo chciałam reprezentować Polskę na jeszcze jednym konkursie. Mam jednak nadzieję, że to jeszcze nie koniec mojej przygody z wyborami Miss i że będę mogła wziąć udział w jeszcze chociaż jednych z nich i spróbować sięgnąć tym razem po koronę np. Miss Earth :)

W „byciu Miss” dostrzegasz więcej plusów, czy minusów?

Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że dotychczas to był najlepszy rok w moim życiu! I warto było się odważyć i wziąć udział w tym konkursie dla wszystkich tych wspaniałych chwil! To jest niesamowite, że mając zaledwie 24 lata, już mogłam być w tak wielu wspaniałych miejscach. Myśl o tym, co się stało i nadal się dzieje sprawia, że śmiało mogę powiedzieć, że jestem bardzo szczęśliwą kobietą. Przy tej ilości plusów, jakie daje bycie miss, minusy są tak niewielkie, że właściwie o nich nie pamiętam. Poza tym wiele zaczyna się dopiero po oddaniu korony i ten czas rekompensuje mi minusy związane z rokiem panowania. Nie ukrywam, że pierwsze tygodnie w koronie Miss Polonia były dla mnie dość stresujące. Z dnia na dzień ludzie zaczęli mnie postrzegać zupełnie inaczej. Przestałam być osobą anonimową, udzielałam co chwilę jakiegoś wywiadu, wszystko było bardzo zwariowane. Przeżyłam szok wkraczając nagle w całkowicie nowy i zupełnie nieznany etap mojego życia. Zdarzają się sytuacje, w których ludzie, który mnie nie znają, oceniają z góry. Niestety w naszym społeczeństwie utarł się pewien stereotyp, który mówi, że Miss są mało inteligentne, niemiłe, wyniosłe i z wielkim mniemaniem o sobie. Oczywiście pewnie bywają i takie dziewczyny, którym sukces namieszał w głowie, ale wydaje mi się, że ja pozostałam całkiem normalną dziewczyną.

Myślę, że z czasem ze wszystkimi negatywnymi aspektami bycia osobą publiczną, jaką stałam się w chwili założenia korony Miss Polonia, radziłam sobie dość dobrze. Największy „atak” na mnie był spowodowany słynnym już wywiadem, który ukazał się na YouTube w czasie, gdy byłam na konkursie Miss Universe. Dla mnie samej ten wywiad jest tak zabawny, że do dziś śmieję się do rozpuku oglądając go i wszelkie negatywne komentarze rozśmieszają mnie w podobny sposób. Podchodzę do tego z całkowitym luzem i ogromnym dystansem. Do dziś wywiad ten budzi skrajne emocje, a mnie to bardzo cieszy i śmieszy zarazem :)

Natrętnych wielbicieli mam chyba podobną ilość, co każda ładna dziewczyna, a może i nawet trochę mniej, gdyż mój wzrost odstrasza sporą część mężczyzn, więc zaznaję trochę więcej spokoju. Ale myślę, że „spławianie” natrętnych mężczyzn mam już opanowane do perfekcji, więc jakoś szczególnie nie przeszkadzają mi oni. Dla mnie samej konkurs Miss Polonia pozostanie na zawsze częścią mojego serca, bo dziś nie wyobrażam sobie siebie innej niż jestem, a to dzięki wszystkim tym doświadczeniom, jakie przeżyłam przez ostatni rok, stałam się tym kim jestem. Kiedy poszłam na pierwszy casting byłam niepewną siebie, bez szczególnych planów i nie do końca wiedzącą czego chce od życia dziewczyną, ( ale jednak dość odważną, aby spróbować swoich sił w konkursie ). Miałam 23 lata, studiowałam zarządzanie przedsiębiorstwem na jednej z legnickich uczelni. Miałam fajną pracę, w której się realizowałam. Właściwie to chyba nie miałam konkretnych planów na przyszłość. Wiedziałam tylko, że jeśli któregoś dnia będę mogła sobie na to pozwolić, to chciałabym podróżować po świecie. Od zawsze fascynowały mnie nowe miejsca i kultura innych narodów. Przez ostatni rok bardzo się zmieniłam. Dziś jestem zupełnie inna. Nie jestem już tak naiwna jak kiedyś, gdyż ten rok nauczył mnie wielu rzeczy. Potrafię poradzić sobie sama z wieloma sprawami, wiem czego chcę i do tego dążę. Niestety wiele osób ocenia mnie z góry i dziś na to, aby ktoś się przekonał, że jestem fajną i normalną dziewczyną, potrzeba więcej czasu.

Wszystko się kiedyś kończy. Rok panowania Marii także dobiegł końca. W grudniu 2010 r. w Łodzi przekazała koronę Miss Polonia Rozalii Mancewicz. Co wtedy czuła? Wzruszenie? Żal? A może ulgę?

To był stresujący dzień, ale tylko do momentu oddania korony, bo potem byłam bardzo szczęśliwa, gdyż wiem, że trafiła ona w dobre ręce ;) Korona jest tylko atrybutem i uważam, że to nie jest tak, że wraz z jej oddaniem coś się kończy… dlatego nie miałam z tego powodu depresji, jedynie zakręciła mi się w oku łezka wzruszenia, bo żal było kończyć tak fantastyczny rok.

Nie ukrywam, że moim głównym celem jest zajęcie się swoim biznesem, na który mam kilka pomysłów, więc myślę, że wszystko jest kwestią czasu. Sądzę, że wybory Miss Polonia staną się dla mnie zarówno przygodą jak i sposobem na życie. Każdy dzień życia bez korony przynosi jakieś nowe możliwości i propozycje. Zaczyna się sporo dziać i jak na razie bardzo mi to odpowiada. Mam wiele pamiątek z mojego roku panowania, są to oczywiście liczne zdjęcia i wspomnienia, ale także przyjaźnie, które nawiązałam ze wspaniałymi ludźmi. Są też nagrody, np. mój ulubiony naszyjnik. Jednak najcenniejsze dla mnie jest to, jak bardzo odmieniło się moje życie dzięki koronie Miss Polonia.

Coś w tym jest, że ten, kto miał bliższy kontakt z konkursami piękności, już przez cale życie pozostaje ich wiernym fanem. Doskonałym przykładem jest cała moja rodzina, która śledzi każdy konkurs, zarówno krajowy jak i te międzynarodowe. :)

Dla Marysi wybory Miss okazały się przygodą, ale być może także sposobem na życie. Taką przygodę, warto było przeżyć. Teraz jest ona udziałem Rozalii Mancewicz, a za rok? Może wspomnienia Marii przekonały wszystkie niezdecydowane dziewczyny, że warto powalczyć o własne marzenia i przeżyć szaloną rewolucję w swoim życiu. Choćby ta rewolucja miała trwać tylko jeden rok.



wywiad autoryzowany
wywiad na prośbę Globmiss przeprowadziła Katarzyna Żebrowska
zdjęcia: Miss Universe LLLP, oraz prywatne archiwum Marii Nowakowskiej