niedziela, 13 marca 2011

Elżbieta Sawerska - Miss Polski 2004

"Na sukces składa się wiele czynników"

Uważny obserwator konkursów piękności zauważy, iż zdarzają się dziewczyny, które kilkukrotnie próbują swoich sił w wyborach Miss. Do skutku. Nie zniechęcone niepowodzeniem, startują po roku, bądź po kilku latach po raz kolejny, a czasem kolejny, często z coraz lepszym rezultatem. Jedną z rekordzistek jest Miss USA 2008 Crystle Stewart, która aż pięć razy brała udział w konkursie, ze zmiennym szczęściem, by za szóstym razem pokonać już wszystkie rywalki. Także na naszym polskim podwórku znamy takie przykłady. Wspomnieć można choćby Elżbietę Lebiodę, która po raz pierwszy wystartowała w wyborach Miss Polonia już w ich pierwszej edycji, w 1983 roku. Musiało minąć aż 5 lat i jeszcze kilka prób zostać podjętych przez Elżbietę, nim zdobyła diadem Wicemiss Polonia '88, a później koronę międzynarodowej królowej piękności – Queen of the World '89. Kiedy z boku patrzymy na takie dziewczyny, myślimy: „Ależ one są zdeterminowane, aby odnieść sukces. Za wszelką cenę.”

Tymczasem okazuje się, że wcale niekoniecznie. Na pozór wydawać by się mogło, że Elżbieta Sawerska też do tych „zdeterminowanych” należy. W konkursie Miss Polski brała udział dwukrotnie. Już za pierwszym razem – w 2002 roku, odniosła sukces awansując do grona 16 finalistek ogólnopolskiej gali. Nie poprzestała na tym. Dwa lata później, w 2004 roku, była już bezkonkurencyjna – założyła koronę Miss Polski 2004. Jednakże jej motywacja do udziału w wyborach Miss (a raczej jej brak :) zaskakuje... 

Do konkursu Miss Polski trafiłam przez przypadek. Na pierwsze eliminacje zapisała mnie właścicielka agencji modelek, w której wówczas, w 2002 roku, pracowałam. Szczerze mówiąc bałam się startować, byłam w klasie maturalnej, konkurs regionalny wypadał pomiędzy maturami pisemnymi i ustnymi. O nagrodach nie myślałam, nawet nie wiedziałam, co nimi będzie. Szczęście mi dopisało zarówno w wyborach Miss, jak i podczas matur. Egzamin dojrzałości zdałam i dotarłam aż do ogólnopolskiego finału Miss Polski 2002. Gala odbyła się 25 listopada 2002 roku w Teatrze Roma w Warszawie. Wówczas już rozpoczęłam studia na Uniwersytecie Marii Curie - Skłodowskiej na Wydziale Politologii. Moje plany i marzenia z tamtego czasu... Chyba chciałam zostać politykiem... Na pewno chciałam być szczęśliwa z miłością życia u boku... - jak każdy na ziemi. Wciąż wygrana w konkursie piękności nie była szczytem moich marzeń, ani ambicji, ciągle też nie myślałam o nagrodzie. Zresztą do końca nie wiedziałyśmy, czy w finale będzie do wygrania samochód i co w ogóle będzie do wygrania. W 2002 roku nie zdobyłam żadnego wyróżnienia w finale Miss Polski. Pewnie nikt mi nie uwierzy, ale nie chciałam drugi raz startować. Wygrałam konkurs Miss Tourism Europe 2003, na który wysłało mnie biuro Miss Polski i na dobrą sprawę zaraz po powrocie mogłam drugi raz wziąć udział w finale Miss Polski jeszcze w 2003 r. Nie zrobiłam tego, bo nie czułam takiej potrzeby. Nie chciałam, by ludzie z mojego otoczenia mówili, że próbuję do skutku... Ludzie potrafią być złośliwi. Nie udźwignęłabym tego. Na kolejny start zdecydowałam się dopiero w 2004 roku za namową mojej starszej siostry.

Był to jednak powrót w wielkim stylu. 11 grudnia 2004 roku, w Teatrze Lalek we Wrocławiu, Elżbieta Sawerska zdobyła tytuł i koronę Miss Polski 2004 pokonując 25 konkurentek. Nim jednak do tego doszło, znowu, podobnie jak dwa lata wcześniej, musiała przebrnąć przez wieloetapowe eliminacje i brać udział w zgrupowaniach.

Każdy etap był krokiem do przodu, ciekawą przygodą. Na kolejne zgrupowania jechałam jak na kolonie. Jak je wspominam? Nie wspominam, bo niewiele pamiętam. Jedynie muzykę do poszczególnych wyjść – jeszcze długo dźwięczała mi w uszach i łóżko składane ze zgrupowania przed finałem 2004 - trafiłam na dostawkę. 

Skoro już jednak Ela wzięła udział w dwóch edycjach konkursu Miss Polski, pokuśmy się o ich porównanie. Niby dzielą je tylko dwa lata, a jednak...

Roczniki 2002 i 2004 były zupełnie różne. W 2002 finał był znacznie lepiej zorganizowany (zakwaterowanie, stroje, scena, światło, multimedia). 2004 był rokiem, o którym biuro konkursu pewnie by chciało zapomnieć. Na gali finałowej wychodziłyśmy w swoich sukniach, nie było stylistów, projektantów, którzy zadbaliby o nasz wizerunek. Konkurs był retransmitowany z Teatru Lalek (gdzie nie było żadnej scenografii) przez TV 4, z tego co pamiętam koło północy. Wszystko wyglądało jak próba do wyborów, a nie gala finału ogólnopolskiego konkursu piękności.

Dlatego milej wspominam rok 2002 - mimo przegranej. Miałam piękną suknię wieczorową i przede wszystkim Gala wyglądała jak Gala :) Zresztą po finale AD 2002 miałam bardzo udany rok – wyjazdy do Rumunii, Chin, Wenezueli... Rok 2004 - mimo wygranej - wspominam tak sobie. Również atmosfera wśród dziewczyn była zupełnie inna. W 2002 r. była wspaniała. W pokoju mieszkałam z dziewczynami z Zamościa i Chełma - pozdrawiam Justynę i Gosię. Gadałyśmy o chłopakach, szkole, bolących stopach. Pewnego dnia założyłyśmy się, że Justyna na pewno zajmie któreś z finałowych miejsc - zakład był o pizzę :). Wygrałyśmy. Śliczna Justyna Rudzka została II Wicemiss Polski. Rywalizacja była. Ale miła i do zniesienia. Taka oczywista - gra przecież szła o prestiżowy tytuł. Wszystkie wiedziałyśmy, po co tam jesteśmy. Nie udawałyśmy. Nie było żadnych podchodów, manipulacji, obgadywania za plecami - nic takiego w każdym razie nie pamiętam. W 2004 roku już było inaczej. Powiem szczerze, że nie był to rok, gdzie w oczy od razu rzucała się jedna dziewczyna. Każda z nas miała szansę. Nie było zdecydowanej faworytki. Nawet z obstawianiem nie było zabawy.

Jedyne, co łączy oba roczniki to to, iż nie pamiętam żadnych plotek, ani sensacyjek krążących w kuluarach ani w 2002, ani w 2004 roku.

Zostawmy galę i organizację konkursu w Polsce. Rok w koronie Miss Polski zawsze jest wyjątkowy.

To prawda, Miss Polski zostałam 11 grudnia, więc moje panowanie przypada właściwie na 2005 rok. Wtedy reprezentowałam Polskę na zagranicznych konkursach i zdobywałam nowe doświadczenia. I ten rok rzeczywiście zapisał się w mojej pamięci "porządnie". Wciąż utrzymuję kontakty z poznanymi wtedy ludźmi. Nie mogę co prawda powiedzieć bym poznała wiele "gwiazd" znanych mi dotychczas jedynie z mediów. Trudno mówić o znajomości, były to raczej wymieniane podczas bankietów zdania.

Nigdy nie unikniemy negatywnych aspektów popularności, zawiści, stresu, niesprawiedliwej lub nieuzasadnionej krytyki, plotek, natrętnych wielbicieli. Na początku bardzo przeżywałam każde złe słowo, ale dosyć szybko uodporniłam się na krytykę. Jednak największą szczepionkę zafundowałam sobie sama, kiedy fryzjerka spaliła mi włosy i wyglądałam jak obskubany kurczak - wiedziałam, że nic nie mogę zrobić, włosy muszą odrosnąć. Mijały miesiące, a ja po prostu... nie przejmowałam się. Bardziej skupiałam się na tym, jak pięknie wstać z popiołów i chyba się udało - jestem z siebie zadowolona :) 

Koronę Miss mimo wszystko przekazywałam z żalem, bo chętnie bym jeszcze pozwiedzała. Możliwość podróżowania i brania udziału w międzynarodowych konkursach piękności to jeden z największych plusów bycia Miss :) Najlepiej wspominam mój pierwszy konkurs, w Rumunii – Miss Tourism Europe 2003, który wygrałam. Piękny kraj i wspaniali ludzie. Życzliwi, serdeczni, gościnni.

Później Chiny i 7 miejsce w Miss Intercontinental 2005. W kilku słowach - sporo jeżdżenia, wielogodzinne przygotowania do gali i piękny finał. W Chinach zaskoczył mnie rozmach z jakim przygotowana była dosłownie każda nasza wizyta, obojętnie czy to w centrach handlowych, czy domach opieki. Wszędzie były kwiaty, wszystko pięknie przybrane, dopięte na ostatni guzik. Z tego konkursu bardzo miło wspominam nasze opiekunki, podziwiałam je za anielską cierpliwość.

Następny sukces - finałowa 15 na konkursie Miss Globe International 2005 i jeszcze jakiś tytuł (red.: Miss Queen of the Year) - szarfa leży w domu - nie pamiętam - wszystko w Albanii, w kraju, który dobrze pamięta czasy wojny, zniszczone budynki i mały trening ze strzelania na poligonie ONZ, czyli coś, z czym wizerunek Miss raczej nie jest kojarzony.

No i wreszcie Ukraina – wybory Top Model International - dwa tytuły. Skojarzenia - największe brawa i piękny zegarek, który mi skradziono na lotnisku w USA.

6 grudnia 2005 roku, w Teatrze Muzycznym w Gdyni Elżbieta przekazała koronę Miss Polski Renacie Nowak. Przez kilka kolejnych lat wciąż była jednak związana z Misslandem i z konkursem Miss Polski.

Pracowałam z drugiej strony wyborów, jako ich organizator - organizowałam wybory regionalne na Lubelszczyźnie, zasiadałam w loży jurorów na kilku konkursach: Miss Tourism World, Model of The World , Miss Filipin. Od czasu, kiedy sama brałam udział w Miss Polski, bardzo wiele się zmieniło. Dziewczyny teraz występują na profesjonalnie przygotowanej scenie płockiego amfiteatru, w pięknych strojach, każda jest pod opieką stylistów. Gala i transmisja są zorganizowane na najwyższym poziomie. Co więcej, ostatnie finały Miss Polski są lepiej telewizyjnie przygotowane, niż finały Miss Universe (mam porównanie, bo na jednym z nich byłam, kiedy Polskę reprezentowała Francys Sudnicka).

Plusy wyborów Miss? Każda dziewczyna wyciąga z nich coś dla siebie, jedne uczą się prezentacji, pewności siebie, inne wcale tego nie potrzebują. Jak wspomniałam wcześniej – podróże - dziewczyny reprezentując kraj mieszkają w dobrych hotelach, dużo zwiedzają, każdy taki wyjazd poszerza horyzonty, inaczej patrzymy na świat, ludzi. Bardzo sobie cenię nawiązane podczas konkursu kontakty. Jedne z nich zaowocowały wciąż trwającą współpracą zawodową. Właściciela marki EMU zaprosiłam do współpracy przy wyborach w Lublinie (przyjechał i gościłam go u siebie dwukrotnie) i również dwukrotnie ufundował on buty dla finalistek konkursów międzynarodowych, które współorganizowałam - Miss Intercontinental i Miss Supranational - była to w 100 % moja zasługa.

Życie toczy się jednak do przodu, przyszedł czas na zmiany. Z biurem Miss Polski rozstałam się 2 lata temu, od tamtej pory prowadzę swoją działalność i to jest to. Jaka jestem dzisiaj? Przede wszystkim potrafię walczyć o swoje i mówić nie. Długo miałam z tym problem. Dałam się zapędzić w kozi róg - nie wypadało odmawiać, bo zaraz pojawiał się złośliwy komentarz. Brałam na siebie więcej rzeczy, niż powinnam. Wszystko, by zadowolić innych. Te czasy się zmieniły. Mówię "nie" i nie zamierzam wyręczać innych z ich obowiązków. Jestem aktywna zawodowo, rozwijam się w tych kierunkach, w których chcę i które w danej chwili mnie interesują. Mam czas na to, żeby pomarzyć, czas na pracę u siebie - prowadzę „4-event” - firmę zajmującą się organizacją imprez (firmowych, telewizyjnych, mniejszych, większych...) i pracę dla innych. Mój czas wolny - dobra książka - kocham czytać. Jeśli ktoś chce mi zrobić prezent - może kupić mi książkę.:). Staram się regularnie ćwiczyć, ale z tym różnie bywa. Częste wyjazdy i produkcje w terenie potrafią skutecznie rozbić kalendarz i wyssać sporo energii. Wtedy powroty na siłownię potrafią zająć kilka tygodni :(. Chciałabym kupić sobie psa - białego labradorka. Jest to marzenie, które co jakiś czas wybijam sobie z głowy tymi samymi argumentami, nie chcę zrobić psu krzywdy.

Czy mam kontakt z dziewczynami, z którymi brałam udział w konkursie? Nie. Kilka mam wśród znajomych na Facebooku, reszty nie znalazłam. Pewnie gdyby w „moich” czasach rządził Facebook - wszystkie byłybyśmy w stałym kontakcie. Jednak większość moich znajomych stanowią „Misski” z ostatnich lat - dziewczyny, które poznałam pracując już z drugiej strony, jako organizator. Z tymi jestem w stałym kontakcie - często zatrudniam je u siebie.

Elżbieta Sawerska jest chyba jedną z najbardziej kompetentnych osób, w kwestii udzielania rad kandydatkom na Miss. Sama dwukrotnie brała udział w finale Miss Polski, założyła koronę najpiękniejszej Polki, wielokrotnie z sukcesami reprezentowała nasz kraj na międzynarodowej arenie, później była zarówno jurorką, jak i organizatorką międzynarodowych wyborów Miss. Od czego zatem, jej zdaniem, zależy sukces na konkursie piękności, zarówno krajowym, jak i na konkursie międzynarodowym? Czy o wysokiej lokacie decyduje wyłącznie uroda? Bazując na własnym doświadczeniu, jakich rad udzieliłaby dziewczętom przygotowującym się do startu w konkursie piękności? Na co powinny zwrócić uwagę?

Kiedy w 2002 roku startowałam po raz pierwszy, nie traktowałam poważnie słów - "musicie się uśmiechać". Wydawało mi się to głupie, sztuczne i nienaturalne takie „szczerzenie się”. Myślałam, że skoro potrafię chodzić po wybiegu, poradzę sobie i na scenie podczas wyborów Miss... nawet bez uśmiechu i bardziej kobiecego kroku. Nic bardziej mylnego. Przekonałam się o tym, kiedy zostałam jurorką. Oceniając piękne dziewczyny, zawsze bardziej zwrócimy uwagę na tą ze zniewalającym, pięknym uśmiechem, błyskiem w oku. Te obserwacje przydały mi się w 2004 roku. Szczery uśmiech potrafi zdziałać cuda. Z tym samym problemem co ja wtedy, borykają się dziewczyny co roku. Wiele z nich pracuje jako modelki/fotomodelki, mają pewne przyzwyczajenia, których nie potrafią się pozbyć. Uśmiech wolą zamienić na kamienną twarz i pozę na końcu wybiegu - a to nie jest przecież konkurs dla modelek.

Poza pięknym uśmiechem na sukces składa się jeszcze wiele czynników: wyjątkowa uroda, naturalna pewność siebie i inteligentne, bystre spojrzenie. Dziewczyna musi mieć coś do powiedzenia. Pamiętajmy, że reprezentować będzie Polskę. Miss to nie jest jedynie Barbie ubrana i zrobiona od stóp do głów. Dziewczyny powinny przychodzić na castingi naturalne, ze świeżą, zadbaną cerą. Zdarzały się jednak takie np. z nierówno nałożonym samoopalaczem. Jeśli farbują włosy - kolor powinien być dobrze dobrany do ich urody, a włosy w idealnym stanie. Paznokcie - jestem zagorzałą przeciwniczką tipsów, akrylu itp. Kandydatki na Miss nie mogą być wyzywające - te z miejsca odrzucałam.

Wszystkim radzę, by nie zapominały przede wszystkim o prostych plecach, pewnym kroku, uśmiechu i o tym, co noszą w sercu. Jeśli będą patrzyły sercem, będzie dobrze. To jest najważniejsze.

Miejmy nadzieję, że dziewczęta marzące o karierze na miarę Elżbiety Sawerskiej, wezmą sobie jej jakże konkretne rady do serca. A wtedy sukces gwarantowany. Nawet, jeśli w wyborach Miss wezmą udział tylko jeden raz.

wywiad autoryzowany
wywiad na prośbę Globmiss przeprowadziła Katarzyna Żebrowska
zdjęcia: digart.pl / infofashion.ru / Vip.News / skan od Elżbiety Sawerskiej