piątek, 15 kwietnia 2011

Anna Wierzbicka, 1 Wicemiss Polski 2010

"Wygłupiałyśmy się razem"

Jej przygoda z konkursami piękności rozpoczęła się w 2007 roku, kiedy uczestniczyła w finale Miss Polski Nastolatek, niestety bez większego sukcesu. Przekonała się wówczas, że nie jest to tylko zabawa, ale również ciężka praca. Mimo wszystko spodobało jej się to i postanowiła spróbować swoich sił w konkursie dla kandydatek dorosłych. W 2010 roku zdecydowała się wystartować w Miss Polski.

Kierowała mną ciekawość i chęć przeżycia tego jeszcze raz. Nie liczyłam na żadne nagrody czy ewentualną sławę, traktuję to jako zabawę i robię to dla przyjemności. Sam udział w takim konkursie daje mi dużo satysfakcji i zadowolenia z samej siebie – mówi Anna Wierzbicka. Oczywiście zanim zdobyła tytuł 1 Wicemiss Polski 2010, musiała przejść przez kilka eliminacyjnych etapów.

Te wstępne etapy są bardzo ważne, przygotowują dziewczyny do wielkiego finału. Kandydatka ma wtedy możliwość nauczenia się prezentacji na scenie, odpowiedniego chodzenia, uśmiechu. Droga ta jest długa i czasem męcząca, bo trzeba uczestniczyć we wszystkich wyjazdach, ale to daje szansę na zajęcie w finale Miss Polski wysokiego miejsca i tym samym stwarza ogromne możliwości.

Mój pierwszy etap odbył się w Legnicy, gdzie przeszłam casting do finału Miss Dolnego Śląska. Gala miała miejsce w Lubinie i tam właśnie zdobyłam koronę Miss Polski Dolnego Śląska. To wydarzenie było już dla mnie wielkim i niespodziewanym sukcesem. Następnie pojechałam do Warszawy na ogólnopolski casting ćwierćfinałowy, lecz nie uczestniczyłam w nim, ponieważ automatycznie, ze względu na zdobyty tytuł Miss Regionu, przeszłam do półfinału. Zgrupowanie półfinałowe Miss Polski trwało tydzień. Wraz z innymi kandydatkami mieszkałam w Olsztynie, gdzie codziennie ćwiczyłyśmy do gali. Pamiętam, że na drugiej próbie skręciłam kostkę i myślałam, że moja przygoda z konkursem na tym się skończyła, ale dotrwałam do końca zgrupowania, a w dzień występu kostka już nie bolała. Jury wybrało osiem dziewczyn, w tym mnie, do wielkiego finału. To był następny sukces, na więcej nie liczyłam.

Finałowa gala po raz trzeci z rzędu odbyć się miała w przepięknym płockim amfiteatrze. Tradycyjnie poprzedziło ją zgrupowanie przygotowawcze.
   
W sierpniu pojechałam do Wieliczki, gdzie rozpoczęło się najdłuższe i najcięższe zgrupowanie, bo przygotowujące nas do finału Miss Polski. W Małopolsce spędziłyśmy tydzień, tam codziennie pracowałyśmy nad choreografią. Miałyśmy również sesje zdjęciowe, nagrania do telewizji, wiele wywiadów i konferencji prasowych. Wieczorami, dla relaksu korzystałyśmy z hotelowego basenu i jacuzzi. Po siedmiu dniach przeniosłyśmy się do Ciechocinka. Większość czasu zajmowały nam ćwiczenia i praca nad tym, aby gala wypadła rewelacyjnie.Zgrupowanie przed finałem trwało ponad dwa tygodnie, dlatego miałam okazję dobrze zapoznać się z dziewczynami. W pokoju mieszkałam z Justyną Dziobą, Julitą Więckowską, Gosią Piekarską i Anią Lenarcik. Wieczorami, kiedy miałyśmy czas wolny, Justyna rozbawiała nas do łez, żartowałyśmy i wygłupiałyśmy się razem, nigdy nie było żadnej kłótni między nami. Nie odczuwałam współzawodnictwa, raczej starałam się dobrze bawić i nie zawracać sobie głowy takimi rzeczami. 

Najbardziej zaprzyjaźniłam się z dziewczynami, z którymi mieszkałam w pokoju, ale również z Anią Weber i Amandą Streich - 1 Wicemiss Polski Nastolatek. Z Anią spędzam do dziś dużo czasu, razem podróżujemy i to sprawiło, że zwierzamy się sobie i wiemy o sobie wszystko. To jest dowód na to , że mimo konkurencji jaka ponoć istnieje na konkursach piękności, a której ja osobiście nie odczułam, można zawrzeć przyjaźń i utrzymywać kontakt nawet po zakończeniu wyborów. Oczywiście podczas zgrupowania krążyło dużo ploteczek, które dziewczyny wymyślały, ale myślę, że nie były zbyt istotne i nie miały wiarygodnego źródła, dlatego nie przyciągały mej uwagi.

   

Ciężka praca, wiele miesięcy przygotowań, nowe znajomości, to wszystko składa się na wybory Miss Polski. Nie da się jednak ukryć, że najważniejsza jest gala finałowa. I to na nią najbardziej czekają dziewczęta.

Koncert finałowy wspominam z wielkim sentymentem i zarazem tęsknotą. To było niezapomniane wydarzenie i zawsze pozostanie w mojej pamięci. Dwugodzinna gala trwała dla mnie 10 minut, wszystko działo się tak szybko, za kulisami poprawa makijażu, zmiana strojów, ustawienia do poszczególnych partii - zamęt i pośpiech. Pierwsze wyjście w bieliźnie, choreografia "Diabełków i Aniołów" stylizowana na show Victoria's Secret. Niesamowite uczucie, kiedy wychodzisz na scenę, słyszysz muzykę i ludzi klaszczących na twój widok. Kolejno były pokazy w strojach kąpielowych, jesiennej kolekcji TRU TRUSARDI. Po czym wybierano już finałową 10. Nie liczyłam na nic, powiedziałam sobie: "będzie, co ma być, ważne, że tu byłam i to przeżyłam." Do TOP 10 zostałam wybrana jako trzecia, ucieszyłam się, ale zarazem przeraziłam, bo kolejne wyjście dziewczyn z Top 10 było w sukniach ślubnych, do którego układu kompletnie nie pamiętałam. Na szczęście wszystko dobrze poszło, mimo tego, że halka sukienki zaplątała się w szpilki. Następnie ogłoszono werdykt jury. Na scenę wkroczyłyśmy w sukniach wieczorowych, gdzie z dziesięciu kandydatek wybrano pięć udekorowanych szarfami. 4 Wicemiss - Agnieszka Ptak, 3 Wicemiss - Edyta Hreczuk, 2 Wicemiss- Joanna Kusiak, ja otrzymałam tytuł 1 Wicemiss, a wygrała Agata Szewioła. Tytuł 1 Wicemiss Polski to dla mnie wielki sukces, nigdy wcześniej nie myślałam, że dojdę tak wysoko. Cieszę się również, że wygrała Agata. Zasłużyła na koronę. To skromna, wesoła i przyjacielska osoba, której najbardziej się to należało. Zdecydowanie ona była moja faworytką. Tego, że przegrałam z nią, nie uważam za porażkę, a raczej jestem dumna z siebie. W końcu jestem w piątce najpiękniejszych kobiet w Polsce. Oglądając powtórkę wyborów byłam zaskoczona, wszystko wypadło tak perfekcyjnie, żałuję tylko, że nie było etapu z zadawaniem kandydatkom pytań, ponieważ jest to możliwość wykazania się wiedzą i inteligencją, wtedy możemy udowodnić, że nie jesteśmy tylko ładne.

Okazało się zatem, że dla Ani koncert finałowy Miss Polski nie był końcem jej przygody z konkursami piękności.

Tytuł 1 Wicemiss Polski zobowiązuje mnie m. in. do reprezentowania Polski w konkursach piękności na arenie międzynarodowej. Dlatego miałam możliwość wzięcia udziału w jednej z takich imprez. Były to wybory Bride of the World, czyli Najpiękniejsza Panna Młoda. Zgrupowanie do konkursu i gala odbywały się w Singapurze. Przed wyjazdem byłam trochę przestraszona, ponieważ pierwszy raz leciałam tak daleko i to w dodatku sama, ale kiedy szczęśliwie dotarłam na miejsce i odebrali mnie organizatorzy konkursu, poczułam się bezpieczna. Właśnie to podoba mi się w Singapurze. Jest to całkowicie bezpieczny kraj o niskim wskaźniku przestępczości, do tego bardzo czysty i zadbany. Poznałam tam wiele dziewczyn z innych państw, dowiedziałam się ciekawych historii na temat ich narodów. Podczas zgrupowania dużo zwiedzałyśmy, byłyśmy w muzeach, a także uczestniczyłyśmy w rozdaniu nagród dla zasłużonych doktorów i profesorów, na którym był obecny sam premier Singapuru - Lee Hsien Loong. Skosztowałam tamtejszych dań. Na przykład zupa z rekina to bardzo popularne w Singapurze, choć drogie danie. Mi osobiście nie smakowała. Na konkursie nie odniosłam żadnego sukcesu, ale nie żałuję, że tam pojechałam. Podróż ta była kolejnym doświadczeniem, nauką i niezapomnianym przeżyciem.

Jaka zdaniem Ani powinna być idealna Miss Polski?

Idealna Królowa Piękności powinna być zawsze uśmiechnięta, rozmowna, pomocna, powinna znać języki obce, lubić podróżować, a przede wszystkim - zero marudzenia i narzekania. Moją ulubioną Miss Polski jest Klaudia Ungerman. Nie znam jej osobiście, ale wydaje się być sympatyczną dziewczyną, jest naturalna, a to najbardziej cenię w kobietach.

Ania osiągnęła tak wiele w wyborach Miss, że i ją można uznać, za zbliżoną do ideału. Czy rzeczywiście? Jaka jest? Czy ma wszystkie te cechy, które powinna, jej zdaniem, posiadać Miss Idealna?

Jaka jestem? Na ten temat najlepiej mogą wypowiedzieć się moi rodzice i najbliższe mi osoby, które doskonale mnie znają. Przyznaję, mam tyle zalet, co wad. Najbardziej drażni mnie moja niecierpliwość, przez nią muszę mieć wszystko szybko dopięte na ostatni guzik, co samo w sobie może być pozytywne. Myślę, że jestem przyjacielska, pracowita i pomocna, choć czasem nieufna, uparta i stanowcza. Mam 19 lat, urodziłam się w Jeleniej Górze, obecnie mieszkam w Warszawie, ale dużo podróżuję i w Polsce jestem rzadko. W wolnym czasie czytam książki, to przenosi mnie w inny świat i mogę choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Uwielbiam podróżować, zwiedzać i poznawać historię miejsc, w których jestem. Najbardziej inspiruje mnie Barcelona i kultura Hiszpanii. Lubię poświęcać czas rodzinie i przyjaciołom, dzięki nim czuję się szczęśliwa i kochana. O swoich planach i marzeniach nie mówię, bo wszystko może się w życiu zmienić, podchodzę do tego z dystansem.

Moja rada dla dziewczyn startujących w wyborach Miss: bądźcie zawsze uśmiechnięte, wesołe i rozmowne. Ludzie muszą widzieć, że dziewczyna jest otwarta i przyjacielska. Do takich konkursów trzeba podchodzić z dystansem, nie traktować tego zbyt poważnie, raczej jako dobrą zabawę. Sukces zależy od nastawienia, jeżeli będziesz szczera, przyjacielska i nie będziesz starała się wygrać za wszelką cenę, to Cię polubią. Nie mogę pominąć kwestii szczęścia, bo często zdarza się tak, że odpada, bądź nie zajmuje zasłużonego miejsca, zarówno piękna, jak i mądra dziewczyna. Ogólna faworytka.

No cóż… Nie pozostaje nic innego, jak podpisać się pod słowami Anny. I czekać na kolejne piękne, młode, interesujące i przyjacielskie dziewczyny, którym dopisze szczęście i powtórzą jej sukcesy.


wywiad autoryzowany
wywiad na prośbę Globmiss przeprowadziła Katarzyna Żebrowska
zdjęcia: przesłane przez Annę Wierzbicką do publikacji są własnością jej i ich autorów