czwartek, 21 kwietnia 2011

Katie Farr - World Miss University 2010

"Po prostu kocham życie!
Gratulacje zwycięstwa w konkursie Miss Świata Studentek. Polscy fani konkursów piękności zapewne chcieliby dowiedzieć się kim jest Katie Farr.

Mam 24 lata, urodziłam się w Colchester. Kocham sport. W trakcie studiów przez trzy lata ćwiczyłam kickboxing zdobywając niebieski pas. Ale kocham też śpiewać i być na scenie. Wystąpiłam w kilku sztukach i musicalach. Miałam okazję zagrać Eponinę w "Nędznikach". Aktualnie nagrywam własne demo z nadzieją by pewnego dnia stać się artystką studyjną. To jedna z wielu moich pasji. Jestem też zagorzałą narciarką. Miałam okazję szusować na stokach Alp we Francji i w Szwajcarii. Do tego wszystkiego uwielbiam fotografię. Gdy podróżuję aparat mam zawsze przy sobie. Chcę w ten sposób udokumentować moje podróże i przygody.
Dzięki temu udało mi się stworzyć niesamowitą kolekcję zdjęć, którą możecie zobaczyć na mojej stronie. Po prostu kocham życie!

Czytając informacje o Tobie możemy się dowiedzieć, że studiowałaś politologię, jak również wzięłaś udział w dwóch projektach sponsorowanych przez rząd.

Zanim podjęłam studia zrobiłam sobie rok przerwy by zająć się czymś innym. Wyjechałam do RPA. Tam opiekowałam się dziećmi chorymi na AIDS. To zainspirowało mnie by związać swoją karierę z tą dziedziną życia. Zdecydowałam się studiować politologię, by zdobyć odpowiednie kwalifikacje i wiedzę, a do tego wszystkiego nie były one przeszkodą w zaangażowaniu się w działalność
charytatywną. Myślę, że przy aktualnych warunkach ekonomicznych nie można siedzieć bezczynnie lub polegać tylko na zdobytym wykształceniu, by zapewnić sobie dobrą pracę. Trzeba być elastycznym i poszukiwać różnych sposobów na zdobycie jak najlepszych szans na rynku pracy.

Myślę, że rządowe projekty o których wspomniałeś, były najlepszym sposobem na zdobycie właśnie takiego doświadczenia. Projekt ten wymagał ode mnie wyjazdu do Pekinu i Delhi. Na miejscu spędziłam trzy tygodnie w każdym okręgu gdzie uczyłam sięo tamtejszej kulturze, polityce i podstaw języka. Myślę, że wybrano mnie za moje oddanie i entuzjazm dla tego typu przedsięwzięć, jak również za moje wcześniejsze osiągnięcia. Program w Delhi połączony był również z tygodniową
współpracą z Organizacjami Pozarządowymi (NGO). Pracowałam dla 'Resource Alliance', które zajmuje się zabieraniem funduszy dla innych organizacji pozarządowych

Dziś konkursy piękności nie są tak popularne jak kiedyś. Co sprawiło, że zdecydowałaś się na udział w nich?

Po ukończeniu szkoły początkowo próbowałam ze wszystkich sił
zdobyć pracę w zawodzie, ale dziś rywalizacja u nas jest wręcz śmieszna w jakiejkolwiek profesji, którą chcesz wykonywać. Kilkukrotnie przechodziłam etap za etapem w rozmowach kwalifikacyjnych, ale ostatecznie nie zdobywałam pracy.

I w końcu moja przyjaciółka, która brała udział w konkursach przede mną, opowiedziała mi najpierw o konkursie Miss Anglii. Zawsze uważałam, że konkursy piękności są dla panienek głoszących hasełka o 'pokoju na świecie'. Ale powiedziano mi, że to już przeszłość, szczególnie w konkursie Miss Anglii, gdzie równie ważne jest wewnętrzne piękno, inteligencja. Zrezygnowano nawet z pokazu w kostiumach kąpielowych na rzecz rywalizacji sportowej! Od Miss 
Anglii oczekuje się również działalności charytatywnej w kraju i zagranicą. I tak nagle konkurs stanął na mojej drodze jako niesamowita możliwość spełnienia swoich pragnień, dając okazję mówienia o tym w co wierzę.

Aby wziąć udział w wyborach Miss Anglii najpierw musiałam przejść różne etapy, zaczynając od regionalnego. Wtedy wciąż mieszkałam w Leeds gdzie skończyłam studia na tamtejszym uniwersytecie, więc
zgłosiłam się do konkursu Miss Leeds. Musiałyśmy przygotować ekologiczny strój, zrobiony z przetworzonych materiałów lub zakupiony w sklepie, który działa charytatywnie. Przygotowałam strój zrobiony ze starego namiotu, który zabierałam ze sobą podróżując po świecie! Byłam więc zadowolona z werdyktu biorąc pod uwagę, że nie jestem projektantką! Musiałyśmy także wystąpić w sukni wieczorowej, jak również w podkoszulkach Miss Leeds ufundowanych przez sponsora. Zachęcano nas również do pozyskiwania funduszy na rzecz lokalnej organizacji charytatywnej Breast Cancer Haven (pomagającej kobietom z rakiem piersi). Zorganizowałam aukcję pieczonego wieprza i zebrałem 200 funtów na jej rzecz. Natomiast dla tej dziewczyny, która zebrała najwięcej pieniędzy lub głosów w systemie smsowym i telefonicznym, a także dla tej, która przygotowała najlepszy
eko-strój były specjalne nagrody, ale przede wszystkim tytuł Miss Leeds. O awans do finału ubiegały się setki kandydatek, z pośród nich do konkursu na żywo wybrano 30. Potem wyłoniono 10, a na końcu 3. Po zwycięstwie w Miss Leeds ponownie udzielałam się charytatywnie na rzecz organizacji Breast Cancer Haven. Zapraszano mnie również na lokalne wydarzenia. Następnie zaczęłam przygotowania do wyborów
Miss Anglii, które wymagały dodatkowo sportowej konkurencji, na jednodniowym obozie. Przygotowano dla nas wyczerpujące ćwiczenia fitness prowadzone przez ustępującą Miss Anglii, a także kapral brytyjskiej armii Katrinę Hodge! I w ten sposób jedną z nas koronowano na Miss Sportu (dzięki temu automatycznie awansowała do ścisłej 20). Na tym etapie nie tylko miałyśmy przygotować ekologiczny strój, czy suknię wieczorową, ale także wideo z prezentacją swojego talentu (nagrałam własny pokaz kickboxingu -www.starnow.com/katiefarr). Podobnie jak na etapie regionalnym tak i tu przeprowadzono głosowanie telefoniczne, przyznano nagrodę dla dziewczyny, która zbierze najwięcej pieniędzy na działalność charytatywną, ale tym razem dla The Variety Club (razem z siostrą biegłyśmy w 5 kilometrowym wojskowym torze przeszkód by zebrać 400 funtów),
a także nagrodę za najlepszy talent przyznawana przez sponsorów: Great Lengths Hair, Helen e Make-up and Star Now. Aktualnie finał Miss Anglii składa się z dwudniowego etapu w hotelu Hilton, gdzie pierwszego dnia jest pokaz eko mody, oraz konkurencja talentów, prezentowanych na klipach wideo. Drugiego dnia odbywa się finał na żywo z pokazem w sukniach wieczorowych, ogłoszeniem wyników innych konkurencji, których zwyciężczynie automatycznie awansowały do półfinałowej 20, oraz wynik głosowania jurorów co do pozostałych
półfinalistek. Następnie ogłoszono top 3. Było mi smutno, że nie zdobyłam tytułu, ale w Miss Anglii zwykle wybiera się dziewczyny, które brały udział w wyborach we wcześniejszych edycjach. Dlatego pomimo, że konkurs przeszedł długą drogę od laleczek i 'pokoju na świecie' to moim zdaniem wciąż ma wiele przed sobą. Żałuję, że nie nagradza się w nim częściej naturalnego piękna, bo te dziewczyny, które wygrywają są zwykle bardzo 'glamour', a przy tym bardzo sztuczne. Uważam, że nie jest to najlepszy obraz jaki można przedstawiać młodym ludziom. Pomimo tego, organizatorzy właśnie mnie postanowili wydelegować jako reprezentantkę Anglii na konkursie Miss Świata Studentek, w konkursie, który świetnie do mnie pasuje i byłam im za tę możliwość bardzo wdzięczna. Byłam podekscytowana i czułam się wyróżniona
reprezentowaniem mojego kraju.

Jak wyglądała Twoja przygoda związana z wyjazdem do Korei?

Miss Świata Studentek to z pewnością konkurs, który ma długą listę przygotowań i wymagań. Musiałyśmy wymyśleć dwie sukienki wieczorowe i strój narodowy, co było ciężkie, zwłaszcza jeśli chodzi o kostium narodowy. Anglia nie ma typowego takiego stroju więc w tej
kwestii musiałam być dosyć kreatywna. Z pomocą lokalnych projektantów stworzyłam sukienkę 'Union Jack' (przyp. red.: nazwa flagi angielskiej), a na drugi strój: ekscentryczny frak zrobiony z męskiego garnituru zakupionego w sklepie z zyskami przeznaczonymi na działalność charytatywną. Na głowie miałam melonik! Trzeba również było przywieźć prezent, który odzwierciedlał kraj, reprezentowany przez każdą z nas. Miałam stare angielskie puszki (po zupach) do których włożyłam pyszne angielskie czekoladki. Oprócz tego miałyśmy
przygotować dwie folklorystyczne rzeczy, które wystawiłyśmy na aukcję charytatywną. Na tą okazję zabrałam ze sobą koronki ręcznie robione przez moją babcię, a także ściereczki ilustrujące srebrny jubileusz Królowej i z atrakcjami wokół Londynu. Oczywiście przeczytałam sporo o półwyspie koreańskim, tamtejszych politycznych problemach i sytuacji ekonomicznej itp. Zrobiłam to nie tylko dlatego, że chciałam być dobrze przygotowana do forum dyskusyjnego na zgrupowaniu, ale również z zainteresowania tematem. Moim zdaniem konkurs Miss Świata Studentek jest najbardziej wartościowym istniejącym 'konkursem piękności'. Nie tyle ocenia samą urodę, co przede wszystkim inteligencję, pracę na rzecz wolontariatu, przyjacielskość i wiele innych umiejętności. 
Oczywiście w trakcie dwutygodniowego pobytu, głównie pod jego koniec, były także bardziej tradycyjne pokazy konkursowe, ale wydawały się być bardziej dla zabawy niż do naszej oceny. Nie było jednak występu w kostiumach kąpielowych, zamiast nich pojawiłyśmy się w eleganckich koreańskich strojach narodowych, sukniach wieczorowych i w strojach studenckich. Oceniano nas przez cały czas od pierwszego postawienia stopy na koreańskiej ziemi. Oceniano nasze zaangażowanie w wolontariat, naszą prezencję, wystąpienia publiczne. 10 lipca, w dniu moich urodzin, miałyśmy przed jurorami dwuminutowe przemówienie o nas. To był dość stresujący dzień. Jedna z dziewczyn, Miss Gwatemali, przygotowała je w całości po koreańsku! Naprawdę zrobiło to wrażenie. To wyzwanie 'sprzedać' siebie w dwie minuty. Za przekroczenie czasu były kary. 
Ogólnie czułam, że zasłużyłam na wygraną i czułam się bardzo dumna ze swojego osiągnięcia. W Korei spędziłam niesamowity czas. Od zwiedzania, aukcji charytatywnych, dniu golfa, for dyskusyjnych o polityce, debat, po świetne jedzenie, wspaniałe hotele i przyjaźnie jakie zawarłam. Nie czułam rywalizacji, dobrze między nami się układało i wierzę, że niektóre przyjaźnie przetrwają całe życie! Spotkałam wiele inspirujących i uroczych dziewczyn. Kasia (przyp. red.: Katarzyna Kuziemska, reprezentantka Polski) była jedną z nich. Jest uroczą, uprzejmą dziewczyną, w towarzystwie której można się świetnie bawić. Byłam pod wrażeniem jej występu pełnego energii jako cheerleaderka w konkursie talentów. Bardzo utalentowana tancerka. Jak najbardziej zasłużyła sobie na wygraną drugiego miejsca.

Ale to Ty zajęłaś pierwsze miejsce. Czy Ty lub Twoi przyjaciele w Anglii spodziewaliście się tego?

Z całą pewnością nie spodziewałam się, że wygram ten konkurs. Jestem bardzo dumna z tego co do tej pory osiągnęłam w życiu, ale tam każda z finalistek miała własne sukcesy, różniłyśmy się od siebie pod każdym względem. Osobowością i urodą. Sądzę, że nie było możliwym powiedzieć, która z nas mogłaby wygrać. Oczywiście gdy okazało się, że to ja... to było coś niewiarygodnego! Dla mnie to jak nagrodzenie i uznanie tego wszystkiego, na co tak ciężko pracowałam. Odebrałam to jako niesamowitą możliwość realizowania tego czego chcę w życiu.

Zaraz po zwycięstwie zadzwoniłam do mamy i prawie wszyscy popłakali się z radości i szczęścia. Moi rodzice, a nawet mój nauczyciel rozważali przylot na finał, ale koszta były zbyt duże więc zdecydowali się zostać w domu. Możecie sobie jednak wyobrazić ich rozczarowanie, że nie przyjechali, a ja wygrałam. Moi dziadkowie, z którymi jestem blisko związana, również byli bardzo dumni. Mój dziadek jest niewidomy więc żałuję, że nie mogę pokazać mu zdjęć z finału. Próbuję zorganizować specjalne nagranie wideo dla niego by mógł chociaż to wszystko usłyszeć. Angielska prasa również była podekscytowana moją wygraną i pisano o mnie w prasie lokalnej jak i ogólnokrajowej. Niemniej jednak konkurs World Miss University nie jest tutaj tak znany jak Miss World, więc nie pisano o nim tak dużo jak o innych konkursach, głównie dlatego, że ludzie o nim nie słyszeli. A szkoda. Jednak zaraz po wygranej dostałam setki zaproszeń na Facebooku, głównie od Koreańczyków!
Dużo podróżujesz. Czy jesteś przyzwyczajona do życia z dala od domu?

To trudne, ponieważ w trakcie wyjazdów bardzo tęsknię za rodziną. Ale jestem osobą dość niezależną i podróżując tak dużo, przyzwyczajam się do tej sytuacji. Studiowałam też z dala od domu, ale oczywiście nie opuszczałam przy tym kraju. Nie byłam nigdy w Polsce, ale chciałabym kiedyś do Was przyjechać. Nie zwiedziałam też za dużo Europy. Ale zamierzam to nadrobić.

Konkursy nie są sposobem na życie. Jakie więc masz plany?

Krótko mówiąc mam nadzieję kontynuować pracę modelki i piosenkarki. Ze zdobytymi tytułami liczę, że moje nazwisko stanie się pewnego rodzaju marką. Chcę głośno mówić o sprawach, w które wierzę, chcę pracować charytatywnie dla dzieci. Pewien krok na przód w świecie modelingu udało mi się już zrobić. Wygrałam konkurs na twarz agencji Next. Chcę też pracować na arenie międzynarodowej. Jestem również zaangażowana w kilka projektów piosenkarskich, a ostatnio udało mi się zdobyć miejsce w programie Vodaphone’s World of Difference, dzięki któremu przez dwa miesiące, zaczęłam w marcu, mogę pracować na rzecz wybranej organizacji charytatywnej. Oczywiście wybrałam 'the Variety Club'.

Katie dziękuję Ci w imieniu czytelników Globmiss za tą interesującą rozmowę.

Dziękuję. Dla mnie to również była przyjemność. I życzę powodzenia!

| Wersja angielska wywiadu |

wywiad autoryzowany
wywiad przeprowadzony i przetłumaczony przez: Dawid Baraniak
zdjęcia: prywatne archiwum Katie Farr