środa, 29 czerwca 2011

Joanna Kusiak - 2 Wicemiss Polski 2010

"Warto startować"

Wszyscy lubimy prezenty. Zarówno otrzymywać, jak i samemu sobie sprawiać. Joanna Kusiak postanowiła sprawić sobie prezent z okazji swoich 18 urodzin.

Na udział w konkursie Miss Polski zdecydowałam się w dniu moich 18-tych urodzin. Wtedy organizowany był casting do regionalnego konkursu Miss Polski - Miss Beskidów. Powiedziałam sobie - jeśli się uda, będę miała super prezent, jeśli nie - trudno, nic się nie stanie. No i się udało! Największą motywacją dla mnie była sama możliwość przeżycia takiej przygody, wtedy - w dniu castingu, nie pomyślałabym, że dojdę aż do ogólnopolskiego finału. Traktowałam to jako zabawę. Bardzo chciałam się sprawdzić, nigdy wcześniej nie brałam udziału w takim wydarzeniu, dlatego było to dla mnie coś nowego.

No właśnie. 11 października 2009 roku, od castingu do wyborów Miss Beskidów rozpoczęła się przygoda Joanny z konkursem Miss Polski. Jak burza przechodziła ona przez kolejne jego etapy.

Zakwalifikowałam się do regionalnego finału. Przygotowania do niego trwały już kilka miesięcy przed galą i wspominam je bardzo pozytywnie. Wśród dziewczyn panowała przyjazna atmosfera, nawzajem sobie pomagałyśmy. Uczyłyśmy się, jak dobrze się prezentować na scenie i przed obiektywem aparatu, musiałyśmy pamiętać o tym, aby się często uśmiechać, najważniejsze było jednak to, by wszystko na występie poszło zgodnie z planem. Gala finałowa odbyła się 9 maja 2010 r. w Bielskim Centrum Kultury. Otrzymałam wówczas tytuł Miss Beskidów, dzięki któremu dostałam się automatycznie do półfinału Miss Polski. Zgrupowanie półfinałowe, jak i sam koncert galowy, odbyły się w Gołdapii. Jury wybrało wówczas 8 finalistek konkursu, w tym mnie, co było dla mnie zaskoczeniem, ale i ogromną radością.

Teraz gra toczyła się już o wysoką stawkę. Korona, samochód, udział w konkursie Miss World, to wszystko było w zasięgu ręki Joanny. Trzeba było jeszcze tylko „przetrwać” zgrupowanie przedfinałowe.

Zgrupowanie finałowe trwało dwa tygodnie. Rozpoczęło się konferencją prasową w Warszawie - 13 sierpnia. Stamtąd udałyśmy się do Wieliczki, a następnie do Ciechocinka, gdzie mieszkałyśmy już do końca zgrupowania. Podczas całego zgrupowania miałyśmy różne obowiązki - sesje zdjęciowe, nagrywanie wizytówek dla telewizji, wszystko to poprzedzone doborem odpowiednich strojów, wykonaniem fryzur i makijaży. Wiele czasu zajmowały próby choreograficzne. Aby wszystko na gali było dopięte na ostatni guzik, musiałyśmy ćwiczyć w każdej wolnej chwili. Czasami zdarzało się, że zamiast wieczorem iść wcześniej spać, ćwiczyłyśmy jeszcze w pokojach choreografię, aby następnego dnia na próbie mieć jużopanowane do perfekcji wszystkie kroki. Program zgrupowania obejmował także zwiedzanie Krakowa, Wieliczki oraz Skorzęcina. W tym ostatnim spędziłyśmy cały dzień nad pięknym jeziorem, pływałyśmy statkiem, odbyła się także prezentacja wszystkich kandydatek do korony. Myślę, że takie przygotowania są bardzo ważne dla półfinalistek, czy finalistek konkursów piękności. Czas spędzony na zgrupowaniu przygotował nas odpowiednio do wielkiej gali, czyli finału.

Ale zgrupowanie to nie tylko czas wytężonej pracy. To oczywiście także możliwość zawarcia nowych znajomości z koleżankami z całej Polski. Myślę, że na konkursach piękności może nawet narodzić się prawdziwa przyjaźń, choć jest to bardzo trudne, ponieważ każda z nas mieszka w innym zakątku Polski i jednak wspólne kontakty są ograniczone.

W moim roczniku atmosfera między dziewczynami, mimo panującego stereotypu, była bardzo przyjazna. Nie było żadnej „niezdrowej” konkurencji, żadnej zawistnej rywalizacji. Bardzo miło wspominam każdą chwilę spędzoną z moimi koleżankami z pokoju. Na zgrupowaniu półfinałowym mieszkałam w pokoju z Moniką Kołodziej, Martą Kaczmarczyk i Dominiką Lipińską. Na zgrupowaniu finałowym już tylko z Martą i Dominiką. Bardzo szybko nawiązałyśmy kontakt, dobrze się rozumiałyśmy i nawzajem wspierałyśmy, a to jest ważne na tego typu zawodach.

Nie ma co ukrywać, że najważniejszy jest jednak koncert finałowy i końcowy werdykt...

Gala finałowa była dla mnie ogromnym przeżyciem. Gdy już wyszłam na scenę, stres, emocje opadły, liczyły się brawa i okrzyki ze strony publiczności, dzięki nim atmosfera była naprawdę niezapomniana. Koncert finałowy trwał ponad dwie godziny. Dla mnie była to krótka chwila. Nawet się nie zorientowałam, a już wyczytywana była ścisła 10 finalistek. Był to dla mnie moment pełen emocji, głównie dlatego, że zostałam wyczytana i to jeszcze jako ostatnia. Potem wyjście w sukniach ślubnych oraz sukienkach wieczorowych. Na koniec nadszedł długo oczekiwany moment - ogłoszenie laureatek.

Ja otrzymałam tytuł 2 Wicemiss Polski. Byłam ogromnie szczęśliwa. To mój największy dotychczasowy sukces. Nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że znajdę się w trójce najpiękniejszych kobiet w Polsce. To dla mnie ogromne wyróżnienie. Swoją radość mogłam dzielić z rodziną, która przyjechała do Płocka, aby mi kibicować. Przyjaciele trzymali za mnie kciuki przed telewizorami. Jestem im za to wdzięczna, bo wsparcie bliskich w takich sytuacjach sprawia, że stają się one jeszcze bardziej wyjątkowe.

Koronę Miss Polski wywalczyła Agata Szewioła. Serdecznie jej gratuluję, choć niewiele mogę o niej powiedzieć. Nie znam jej zbyt dobrze, nie zdążyłyśmy się bliżej poznać podczas zgrupowania.

Dla Joanny Kusiak przygoda z konkursem Miss Polski nie skończyła się wraz ze zgaśnięciem ostatnich świateł na scenie płockiego amfiteatru. Zdobycie tytułu 2 Wicemiss wciąż procentuje.

Konkurs Miss Polski uczy odporności na krytykę, samodzielności i odpowiedzialności. Udział w nim w pewien sposób odmienił moje życie, stałam się odważniejsza i bardziej otwarta w kontaktach z innymi ludźmi, musiałam też uodpornić się na krytykę, nawet tą, która nie zgadza się z rzeczywistością. Minusem bycia ogólnopolską wicemiss jest właśnie to, że nie jest się osobą anonimową, a co za tym idzie, jest się poddawanym ciągłej krytyce, nieraz niezbyt przyjaznej. Ale z tym trzeba się pogodzić, choć to trudne. Każdy ma przecież prawo do własnego zdania. Na pewno wielkim plusem bycia wicemiss jest natomiast możliwość wyjazdu na międzynarodowe konkursy piękności. Ja również miałam kilka propozycji takiego wyjazdu, niestety z przyczyn osobistych musiałam zrezygnować, czego bardzo żałuję.

A jakie rady ma Joasia dla przyszłych kandydatek do korony?

Co mogę poradzić dziewczynom, które wahają się, czy spróbować swoich sił w takiej zabawie, czy też nie? Rozważając wszelkie za i przeciw uważam, że warto startować w wyborach Miss. Konkurs daje wiele - satysfakcję, pewność siebie, możliwość przeżycia czegoś niezapomnianego, o czym potem będzie można opowiadać wnukom. Ważne jest, żeby udział w takiej imprezie traktować jak zabawę. Trzeba być sobą i znać swoją wartość, nie warto przejmować się opinią innych ludzi.

Oczywiście należy mieć świadomość, że udział w wyborach wiąże się z dużym stresem i należy być na to przygotowanym. Stres, jaki towarzyszył mi podczas poszczególnych etapów konkursu, był stresem mobilizującym. Starałam się, żeby wszystko zawsze wychodziło jak najlepiej, a jeśli coś się nie udawało, próbowałam o tym nie myśleć - w końcu każdemu zdarzają się wpadki. Istotne w takich występach jest to, aby być zawsze uśmiechniętym i myśleć pozytywnie. Negatywne emocje nigdy nie pomogą, a zawsze znajdą swoje ujście. Spotkałam się z tym, że dziewczyny mocno przejmowały się i stresowały występami, a jak już wszystko minęło, musiały wyrzucić z siebie emocje, stres i złość poprzez płacz. Myślę, że na pewno przydałoby się także psychologiczne przygotowanie kandydatek podczas zgrupowań poprzedzających kolejne konkursowe etapy – tu uśmiech w kierunku organizatorów :)

Miss to nie tylko uroda...

Idealna królowa piękności? Moim zdaniem, powinna być skromna, uśmiechnięta, pomocna i otwarta. Jej atutem będzie znajomość języków obcych i chęć podróżowania po świecie, bo to bezpośrednio wiąże się z byciem Miss. Moją ulubioną Miss Polski jest Ania Jamróz. Nie poznałam jej dokładnie, ale wydaje się bardzo sympatyczną, otwartą i przyjaźnie nastawioną osobą. Gratuluję jej sukcesów na Miss World oraz Miss Supranational. Sądzę, że godnie reprezentowała nasz kraj, a wyróżnienia jak najbardziej jej się należały.

Bardzo ważne jest jednak, aby nie dać się zwariować. Ja pozostałam sobą. Wciąż mam te same pasje i ambicje, co przed konkursem. W październiku skończę 20 lat, mieszkam w Bielsku-Białej. Lubię spędzać czas z dziećmi, stąd też wybrałam kierunek studiów z nimi związany. Studiuję Zintegrowaną Edukację Wczesnoszkolną i Edukację Przedszkolną (dziennie) oraz Informatykę i Zarządzanie (zaocznie) w Bielsku - Białej. Moje plany na przyszłość to, najważniejsze - skończyć studia i założyć rodzinę, a marzeń jest wiele, ale ich nie zdradzę ;) Moją pasją od zawsze jest muzyka - w 2 klasie szkoły podstawowej tata zapisał mnie na naukę gry na pianinie, po kilku latach pojawiło się zainteresowanie grą na gitarze, śpiewałam także przez pewien czas w chórze. Wolny czas najczęściej spędzam z rodziną i przyjaciółmi. Bardzo lubię chodzić na długie spacery, włączam wtedy ulubioną muzykę, zapominam o wszystkich problemach i jest to dla mnie najlepsza forma relaksu.

I bardzo dobrze, że Joannie wszystkie te odniesione sukcesy nie przewróciły w głowie. I że wciąż jest zwykłą, choć jednocześnie niezwykłą dziewczyną...

wywiad autoryzowany
wywiad na prośbę Globmiss przeprowadziła Katarzyna Żebrowska
zdjęcia: prywatne archiwum Joanny Kusiak /wsi.edu.pl / Lucjusz Cykarski / EastNews
napis 'globmiss' na zdjęciach nie oznacza nabytych do nich praw, a jedynie miejsce ich publikacji