niedziela, 31 lipca 2011

Polska bez Wielkopolski

Przez blisko tydzień Białystok gościł najpiękniejsze Polki, laureatki konkursów wojewódzkich, regionalnych i tych wybranych w przeglądzie open. Atrakcje pięknego miasta podziwiały więc mieszkanki od Bałtyku po Tatry, od Odry po wschodnie części kraju. A wszystko z powodu jednego konkursu - Miss Polonia. 


To właśnie w Białymstoku piękne dziewczyny walczyły o wymarzone miejsce w wielkim finale, który najprawdopodobniej odbędzie się w grudniu br. Miejsc niewiele, bo zaledwie 16. Chętnych kilka tysięcy, które odpadały jedna po drugiej na różnych szczeblach w swoich regionach. Te najszczęśliwsze najpierw spotkały się w ćwierćfinale. Wtedy to jurorzy musieli podjąć pierwszą, trudną decyzję. Trudną, bo na tym etapie nie liczyła się już tylko uroda, ale również, a może przede wszystkim region. Zgodnie z nowym trendem w finale Miss Polonia znajdują się przedstawicielki wszystkich 16 województw Polski. A więc do półfinału trzeba było wyłonić zaledwie 32 kandydatki, po dwie z każdego z nich. Jednak na scenie zbudowanej specjalnie na tę okazję w białostockim hotelu Gołębiewski wystąpiło 30 pań. Zabrakło przedstawicielek Wielkopolski. Nie, nie. Nie stało się tak dlatego, że nie było tam wystarczająco pięknych kobiet, lub, że nie odbył się tam finał wojewódzki. Nic z tych rzeczy. Po prostu obie zakwalifikowane do półfinału Wielkopolanki w ostatniej chwili wycofały się z dalszej rywalizacji. Jak się dowiedziałem już na miejscu podobno nie chciały podpisać umowy z Biurem Miss Polonia, niezbędnej do rozpoczęcia współpracy. Punkt sporny? Brak możliwości zawarcia małżeństwa w trakcie trwania kontraktu. Taki wymóg to żadna przecież nowość. Najwidoczniej dziewczyny wolą obrączkę od korony miss. I tak Polska została bez Wielkopolski. Jednak jak zauważyła prowadząca półfinał, znana kielecka dziennikarka, Aneta Czaban "jedni rezygnują ze swojej szansy, a inni ją otrzymują". I tak decyzją Biura Miss Polonia i zaproszonych jurorów do finału dostało się 16 kandydatek. 15 przedstawicielek 15 województw, oraz dodatkowo z "dziką kartą" druga finalistka z Mazowsza. Do nich dołączą polonijne miss, prawdopodobnie z Litwy, Szwecji i Irlandii. W tym miejscu można by się zastanowić czy system wojewódzki jest sprawiedliwy. Jak powiedziała mi półfinalistka z pomorskiego Marta Zienkiewicz żal jej było tak wielu pięknych dziewczyn, które już w ćwierćfinale musiały pożegnać się z przygodą miss, tylko z powodu podziału 2x16, a następnie 1x16. Sama była nastawiona na 'przegraną', bo czuła, że do finału wejdzie jej wojewódzka konkurentka zakwalifikowana z przeglądu open. I tak też się stało. Ale Marta ze szczerym uśmiechem nie zrażając się do wyborów stwierdziła: "rok temu byłam w ćwierćfinale, w tym roku w półfinale, więc może za rok...". Ubiegłoroczna choreograf finału Renata Lipska-Sołtyk zauważyła również, że w tegorocznym finale znalazło się sporo dziewczyn, które nie zajmowały pierwszych miejsc w swoich regionach. Zadaję sobie pytanie. Czy taka sytuacja to podważanie wyników konkursów wojewódzkich? Moja odpowiedź jest jedna. Nie. W składach jurorskich na niższych poziomach często zasiadają ludzie kompletnie nie znający się na wyborach miss, a na etapie półfinałowym znajdziemy w tym gronie zdecydowanie więcej profesjonalistów, ludzi, którzy doskonale wiedzą na co zwracać uwagę. Oczywiście ktoś patrzący z boku mógłby zapytać. "No to jak to? Wicemiss lepsza od miss?". Tak. Bo uroda urodą, ale liczy się obycie ze sceną, kontaktowość. Myślę więc, że droga, którą idzie Miss Polonia to dobry wybór. W finale wystarczy po jednej wojewódzkiej kandydatce, bo konkurs ma być rozrywką, do której chcemy zachęcić jak najwięcej ludzi. A każdy wie, że widzowie uwielbiają kibicować "swoim", tak w konkursie piękności jak i w piłce nożnej. Czy moglibyśmy sobie wyobrazić konkurs Miss Universe z dwiema delegatkami np. z Wenezueli? Od razu powiedzielibyśmy, że to niesprawiedliwe, bo czemu jedni mają więcej szans niż my? I tak ostatecznie liczy się zdobycie głównego tytułu. Pozwólmy więc by radość i duma rozpierała wszystkich już samym udziałem w tej pięknej rywalizacji.

Autor tekstu: Dawid Baraniak