piątek, 13 stycznia 2012

Adrianna Wojciechowska - uczestniczka Miss International 2011 - wywiad

"W ostatniej chwili"
Witam Cię Ado! Przede wszystkim to w imieniu Globmiss i wszystkich Twoich fanów bardzo serdecznie gratuluję Ci występu na konkursie Miss International. Wszyscy mocno trzymaliśmy za Ciebie kciuki. Naprawdę zgrupowanie w Twoim wykonaniu było udane, tym bardziej, że tak niewiele miałaś czasu na przygotowanie się, zaledwie kilka dni!

Rzeczywiście, o udziale w konkursie dowiedziałam się tak naprawdę w ostatniej chwili. Po przylocie z Włoch do Polski cały czas spędziłam w Agencji Igo-Art. w Łodzi, gdzie codziennie przygotowywano mnie do wyjazdu. Do Chin potrzebna była wiza, strój narodowy, suknie wieczorowe i wiele, wiele innych. Pani Jagoda Włodarczyk wzięła mnie pod swoje skrzydła, była świetnie zorganizowana, stanęła na wysokości zadania. Gdyby nie ona, żaden wyjazd nie byłby możliwy w tak krótkim czasie. Oprócz przymiarek strojów - kilka spotkań z dziennikarzami, wizyta w telewizji itd. Był to bardzo intensywny czas. Dla przykładu mogę podać, że suknia narodowa Miss Indonezji „szyła się” pół roku !! Jestem bardzo wdzięczna Agencji Igo-Art za udzieloną mi pomoc i wsparcie!

Mimo, że wybory Miss International organizowane są od 50 lat i zaliczane do top 3 światowych konkursów piękności, to w Polsce wciąż nie jest to konkurs bardzo znany. Przybliż go zatem trochę czytelnikom.

Pierwsze skojarzenie, gdy myślę Miss International - działalność charytatywna. Podczas pobytu w Chinach wiele dni miało podobny rozkład: wcześnie rano śniadanie, pakowanie walizek i wyjazd autokarem w trasę. Tam spotkania ze sponsorami, występy, zwiedzanie, cały czas towarzyszyły nam lokalne media. Obiad w zaprzyjaźnionych restauracjach i zmiana miejsca. Powrót do hotelu w nocy. Konkurs odebrałam w ten sposób, że my - miss przyciągałyśmy uwagę lokalnych partnerów (do tego wszechobecne media), każdym naszym występem, pokazem mody, zarabiałyśmy środki, które na koniec miesięcznej "misji" zostały przeznaczone na szczytny cel. Pod koniec naszego pobytu zorganizowano debatę, gdzie 20 wylosowanych dziewczyn mogło wypowiedzieć się, na jaki rodzaj działalności chciałyby takie środki przekazać.

Wspomniałaś, że impreza odbywała się w Chinach – konkretnie w mieście Chengdu. Czy poznałaś trochę ten kraj? Co Cię w nim zachwyciło, a co przeraziło lub rozczarowało? Co zapamiętasz na zawsze, a czego najbardziej Ci tam brakowało?

Miasto Chengdu było dla mnie jak niekończąca się opowieść. Codziennie przejeżdżałyśmy setki kilometrów, każdego dnia widziałam coś innego, odmiennego, oryginalnego. To, co mnie zachwyciło, to mnóstwo motocykli - jednoślad to bardzo popularny środek transportu w Chinach, natomiast to, co wyróżnia go spośród innych - motocykle w Chinach są zasilane energią elektryczną! Brawo dla odważnych decyzji władz!

To, czego mi najbardziej brakowało - internet. W hotelu, chociaż na najwyższym poziomie, brakowało sprawnie działającego, darmowego wi-fi. Dodatkowo portale społecznościowe, takie jak Facebook, są w Chinach zablokowane. Miałam utrudnioną możliwość dzielenia się informacjami z bliskimi i agencją. Kolejnym brakiem był totalnie ograniczony dostęp do bankomatów, a kantor w hotelu wymieniał tylko wybrane banknoty dolara amerykańskiego. Niestety przeważnie nasze banknoty były odrzucane pod byle pretekstem - zagięty róg, przebarwienie. Podsumowując - to, co się zabrało ze sobą z kraju (kosmetyki, gotówka) musiało nam wystarczyć na cały pobyt - nie było możliwości dokupienia chociażby lakieru do włosów.

Dużym plusem była ilość atrakcji jaką organizatorzy nam zapewniali – wiele zwiedzałyśmy, brałyśmy udział w prestiżowych wydarzeniach. Konkurs Miss International 2011 na zawsze zostanie w mojej pamięci, była to przygoda życia, wyjątkowe miejsca, które miałam okazję zwiedzić, dziewczęta i wspomnienia zostaną na długo.

No właśnie, wspomniałaś o dziewczętach. Z którą z nich najbardziej się lubiłaś w trakcie zgrupowania Miss International? Czy atmosfera była sympatyczna, czy też dało się odczuć rywalizację? Jak dziewczyny znosiły intensywne przygotowania?

Dzieliłam pokój z Miss Włoch, bardzo się zaprzyjaźniłyśmy. Mamy kontakt do tej pory, Anthea odwiedzi mnie w Mediolanie w lutym! Wszystkie dziewczyny zostały podzielone na grupki około 10-cio osobowe. Zżyłam się z moją grupą. Jest pomysł zorganizowania wspólnego spotkania za rok, mamy nadzieję, że uda nam się. Najłatwiej jest zaprzyjaźnić się z tymi, z którymi spędza się najwięcej czasu. Ale dziewczyny z innych grup też były sympatyczne i pomocne. Mile zapamiętam Miss Tajlandii, która ze swoją znajomością języka chińskiego kilka razy pomogła mi rozwiązać problem. Bardzo serdecznie zapamiętam również Miss Tanzanii – która zawsze potrafiła mnie rozśmieszyć, a także Miss Kolumbii, Aruby i Białorusi.

Spędziłyście ze sobą kilka tygodni. To bardzo długi i zapewne niełatwy czas. Co Ci się najbardziej podobało w trakcie zgrupowania MI i co było dla Ciebie najtrudniejsze? Co Cię najbardziej zaskoczyło w czasie trwania konkursu i jakie są Twoje najzabawniejsze i najgorsze wspomnienie z tego okresu? A może jest coś, czego żałujesz? Jak oceniasz organizację zgrupowania?

Organizacja była poprawna. Czasami zmieniano grafik dnia w ostatniej chwili, gdy już podczas zbiórki w holu głównym okazywało się, że potrzebujemy dodatkową sukienkę czy inne buty. Dni przeznaczone na zwiedzanie były dla mnie fascynujące, pokazano nam wiele ciekawych, niepowtarzalnych miejsc. Była to wspaniała wyprawa życia, tym bardziej, że wyjazd do Chin od zawsze był jednym z moich największych marzeń! Najbardziej w pamięć zapadła mi wizyta w szkole podstawowej. Przebywanie z dziećmi, przyglądanie się ich jakże odmiennym od naszych zabawom i zwyczajom – bezcenne!

Rzecz, której najbardziej żałuję… Na taki wyjazd 30 kg bagażu to jednak mało. Na szczęście nie brakowało mi strojów na każdy dzień i okazję, części wieczorowych sukien nie wykorzystałam, ale by mieć możliwość przebierania się 3 razy dziennie lub więcej należało mieć co najmniej jedną dodatkową walizkę. Ja, z moim nawykiem z modelingu, gdzie noszę proste stroje, a na twarzy puder i maskarę, czułam się czasami wręcz goła. Na taki konkurs wyruszać bez sztucznych rzęs, doczepianych włosów i kilogramów biżuterii ani rusz! Makijaż wieczorowy od samego rana - polecam naukę przed wyjazdem dla debiutantek. Ja może byłam momentami zbyt naturalna…

Najgorsze wspomnienie - pierwszy wieczór, gdy prezentowałyśmy stroje narodowe. Dostałyśmy do wyboru - opiekę fryzjerów i makijażystów lub przygotowanie się samemu. Wybrałam to pierwsze. Oddałam również swoją suknię do prasowania. To były dwa ogromne błędy. Suknię dostałam nieruszoną, a włosy, które miały być falami - były nieudolną próbą użycia lakieru i grzebienia. Pierwszy wieczór minął mi w atmosferze nerwów. Później, nauczona doświadczeniem, włosy i makijaż zawsze robiłam sama.

Zwieńczeniem konkursu była oczywiście finałowa gala. Jak oceniasz jej organizację i jaka panowała podczas niej atmosfera?

Przygotowanie gali finałowej oceniam ujemnie. Uważam, że czas poświęcony na próby był zbyt krótki. Następowało bardzo wiele zmian w trakcie przygotowań. Zostałyśmy wszystkie przygotowane na część z przemówieniem dla półfinałowej 15. Niestety, jak się później okazało, ta część została usunięta z programu ceremonii. Nie uwzględniono również etapu początkowego, gdzie każda z dziewczyn miałaby możliwość chociażby przedstawienia się. Nie było w ogóle możliwości pokazania swojej osobowości. W rezultacie finał polegał tylko na prezentacji piękna strojów i urody kandydatek.

Werdykt jury... Co masz do powiedzenia na ten temat?

Marie (red.: zwyciężczyni konkursu z Ekwadoru) typowałam do półfinałowej 15, ale już dalej niekoniecznie. Nie wybrałabym tej kandydatki jako Miss International 2011. Ma śliczną buzię, ale brak jej przede wszystkim znajomości języka angielskiego i komunikatywności. Była bardzo cicha, zawsze na uboczu, nigdy nie widziałam jej w towarzystwie innych dziewcząt. Zastanawia mnie cała obsada Top 3, widziałam bardzo zaskoczone miny innych kandydatek, chyba żadna nie przewidziała takiego finału.

Moje faworytki zmieniały się z biegiem czasu. Zwracając uwagę na piękno i osobowość, typowałabym Miss Kolumbii – była otwarta, bardzo aktywna, mówiła po angielsku, starała się codziennie zamienić kilka słów z każdą z dziewczyn. A przy tym Natalia jest naturalna, cieszyła się z każdego dnia pobytu na zgrupowaniu. Przy tym jest piękna! Tym bardziej jestem zaskoczona, że nie udało się jej wejść do 15tki. Biorąc pod uwagę tylko piękno - zagłosowałabym na Miss Panamy. Była cicha, nie wiem, czy mówiła po angielsku, w ogóle się nie udzielała poza swoją latynoamerykańską grupą. Za to jej urodę zapamiętam na długo! Moim zdaniem wyżej powinna zajść Miss Trinidadu i Tobago oraz Miss Dominikany, a w 15 brakowało mi Miss Boliwii, Indonezji i Hiszpanii. Nie ukrywam, że oceniając swoje szanse na tle innych kandydatek z Europy liczyłam na awans. Jury postawiło jednak na piękności z Ameryki Południowej.

Bardzo dobrze, że o tym wspomniałaś, bo uprzedziłaś moje pytanie :) Chciałam właśnie zapytać, jak sama oceniasz swój występ? Przez cały okres zgrupowania prezentowałaś się dobrze, docierały do nas informacje, że zbierasz gromkie brawa. Gdzie upatrujesz przyczyn swojej porażki? 

To wszystko, co wcześniej wymieniłam jako negatywy konkursu, zgrupowania i finałowej gali, po części składa się również na mój brak sukcesu na finale, ale jestem z siebie zadowolona. Bardzo się starałam, udzielałam się we wszystkich inicjatywach, kilka razy prezentowałam recytację wiersza chińskiego poety DuFu, miałam dobry kontakt z organizatorami i dziewczynami. Żałuję też, że takpóźno dowiedziałam się o moim udziale w tej imprezie. Mając więcej czasu na przygotowania, poświęciłabym go na prześledzenie w internecie wcześniejszych konkursów, zaczerpnięcie informacji u poprzednich reprezentantek Polski. Miałabym jeszcze większąświadomość tego, jak ogromny przepych w ubiorze i makijażu panuje i jest wręcz wymagany na takich wyjazdach.

Podczas trwania konkursu poznałaś kilka poprzednich Miss International – z 2010 i 2009 roku. Jakie zrobiły na Tobie wrażenie?

Ustępująca Miss International z Wenezueli jest piękną kobietą, w pełni zasłużyła na tytuł najpiękniejszej. Natomiast martwił mnie jej brak znajomości języka angielskiego. Wszelkie przemówienia, nawet te kilkuzdaniowe, były przez nią wygłaszane w języku hiszpańskim. Właściwie nie wygłaszane, a odczytywane. MI 2010 podróżując z nami, spędzała czas głównie z grupą hiszpańsko-języczną. Dla odmiany bardzo pozytywne wrażenie zrobiła na mnie MI 2009. Pokazała się jako mądra, pewna siebie kobieta, udzielająca się w wielu organizacjach, biorąca udział w licznych przedsięwzięciach, biegle mówiąca po angielsku, z łatwością nawiązująca kontakt z innymi. Same plusy!

Zapytałam już chyba o wszystko... z wyjątkiem jednego. Jaka jest Adrianna Wojciechowska - Miss Poland International 2011? Przedstaw się proszę.

Mam 25 lat. Pochodzę z Gostynina, małej miejscowości położonej między Kutnem a Płockiem, wiele lat spędziłam w Łodzi, obecnie mieszkam w Mediolanie we Włoszech. Na Uniwersytecie Łódzkim ukończyłam studia magisterskie z Psychologii oraz studia podyplomowe z Prawa Pracy. Czas wolny spędzam z najbliższymi, podróżuję, uczę się języka włoskiego. Uprawiam regularnie sport: pływanie, stretching, wspinaczkę skałkową, co roku jeżdżę na snowboardzie.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę!

Ja również dziękuję. Mam nadzieję, że moje wspomnienia przybliżyły państwu charakter konkursu i będą użyteczną wskazówką dla kolejnych dziewczyn biorących udział w tej imprezie. Serdecznie pozdrawiam wszystkich Czytelników Globmiss!

wywiad autoryzowany
wywiad na prośbę Globmiss przeprowadziła Katarzyna Żebrowska
publikacja i przygotowanie: Globmiss Dawid Baraniak
zdjęcia: przesłane przez Adriannę Wojciechowską do publikacji są własnością jej i ich autorów