niedziela, 22 stycznia 2012

Monika Płochocka - 1 Wicemiss World University 2011 - wywiad

"Fascynuję się Orientem"
Witam Cię Moniko! Przede wszystkim to w imieniu Globmiss i wszystkich Twoich fanów bardzo serdecznie gratuluję Ci wspaniałego występu na konkursie World Miss University i wielkiego sukcesu - tytułu 1 Wicemiss. Wszyscy mocno trzymaliśmy za Ciebie kciuki, jak widać - pomogło :)

Witam wszystkich Czytelników Globmiss! Bardzo dziękuję! To zdecydowanie wielki sukces, nie tylko mój, ale przede wszystkim ludzi, którzy zaangażowali się w to przedsięwzięcie! Zaczynając od samego początku: Biuro Miss Polonia, projektanci - Elwira Horosz, Teresa Kopias, marka Desperado i But S - oni stworzyli niezbędne dla mnie zaplecze, suknie i buty. Politechnika Warszawska, Moi Bliscy oraz Damian Stroiński, wieloletni fan wyborów Miss, zmobilizowali mnóstwo osób, które przez 10 dni głosowały w wyborach on-line. Dzięki nim bardzo długo byłam w pierwszej trójce, a ostatecznie uplasowałam się na 6-tym miejscu, wyprzedzając tym samym wiele kandydatek z krajów, w których populacja i przede wszystkim popularność wyborów Miss jest dużo większa. 

Na końcu wspomnę o najważniejszej osobie, mojej Mamie, która koordynowała wszystko w Polsce i bez której trudno byłoby cokolwiek tak dobrze zgrać. Jestem bardzo zadowolona z tego werdyktu; jak mogłabym nie być przynosząc Polsce zaszczytne drugie miejsce! Przykro mi, że nie udało się powtórzyć sukcesu Ewy Wachowicz z 1993 roku, ale tytuł 1 Wicemiss był i jest dla mnie ogromną niespodzianką! Tym bardziej, że w tym roku były 64 finalistki, każda reprezentująca inną osobowość, inny typ urody. Zwyciężczyni konkursu Siria z USA, jest bardzo sympatyczną dziewczyną i życzę jej, by jak najlepiej wykorzystała nadchodzący rok.

W ubiegłym roku na łamach Globmiss pojawił się wywiad ze zwyciężczynią tego konkursu w 2010 roku Katie Farr |link|. Jednak jej spojrzenie na ten konkurs będzie inne, gdyż jest Brytyjką, a nie Polką. Przybliż więc proszę trochę ten mało znany w Polsce konkurs piękności. Czym różni się on od innych tego typu wyborów, np. Miss World, czy Miss Universe?

Och, przede wszystkim jest mi szalenie przykro, że ten oryginalny i jedyny w swoim rodzaju konkurs jest, jak wspomniałaś, jeszcze tak mało znany w Polsce. Słowem wstępu: organizacja World Miss University powstała 25 lat temu i jest organizacją pokojową. To nie są zwykłe wybory piękności. Do konkursu rekrutowane są, już na szczeblach krajowych, jedynie studentki. Są to młode kobiety z dobrymi wynikami naukowymi, aktywnie działające w akcjach charytatywnych, nie stroniące od trudnych i często przykrych tematów. Oczywiście uroda również jest bardzo istotna, w końcu to wybory Miss. Ale ciekawym faktem jest to, że przecież na każdym kontynencie definicja piękna trochę się różni, co można zauważyć obserwując kandydatki, ich sposób ubierania się, zachowania, mówienia, zainteresowania uczestniczek i tak dalej. Jury bierze pod uwagę wszystkie te czynniki. Mówiąc jednym słowem - ocenie podlega to, jaką jesteś kobietą i co sobą reprezentujesz. W znaczeniu zarówno fizycznym jak i intelektualnym.

Wspomniałaś o Katie, World Miss University 2010. To bardzo fajna kobieta. Poznałyśmy się na stoku narciarskim i długo rozmawiałyśmy. Okazało się, ze łączy nas wiele tematów i zainteresowań. Przez kilka dni jej pobytu w Korei dało się zauważyć, ze to nie tylko nieprzeciętnie piękna, ale również inteligentna osoba, która będzie u mnie zawsze mile widzianym gościem.


Co Ci się najbardziej podobało w czasie zgrupowania WMU i co było dla Ciebie najtrudniejsze? Jak oceniasz organizację zgrupowania?

Najbardziej podobały mi się codzienne akcje charytatywne, fora naukowe i na rzecz pokoju oraz wizyty w różnych miastach. Nasz wyjazd nie ograniczał się jedynie do przygotowania gali finałowej, każdego dnia robiłyśmy coś dobrego dla innych ludzi i jednocześnie dla siebie samych. Czynienie bezinteresownego dobra uskrzydla i jest zaraźliwe; to coś niesamowitego. Choć były też trudne momenty. Krótkie noce, obolałe stopy, ciągły makijaż. Po takim wyjeździe niezbędne jest kilka dni odpoczynku i regeneracji.

Co Cię najbardziej zaskoczyło w czasie trwania konkursu i jakie są Twoje najzabawniejsze i najgorsze wspomnienie z tego czasu? A może jest coś, czego żałujesz?

Największym zaskoczeniem było to, że przez połowę wyjazdu codziennie jadłyśmy fast fooda; albo na obiad, albo na kolację! A najgorsze wspomnienie... Wiem! Podczas pokazu talentów pokazywałam m.in. swoje prace wykonane haftem krzyżykowym. Dałam je do obejrzenia gościom zebranym na przyjęciu, ale niestety prace już do mnie nie wróciły... Może tak bardzo się spodobały? :) Czy jest coś, czego żałuję? Szkoda, że podczas gali finałowej nie było na sali nikogo z Polski. Ale otuchy dodała mi myśl, że relację na żywo oglądało bardzo dużo osób, bliskich i obcych, które mi kibicowały. Dałam z siebie wszystko, co mogłam!

No właśnie, jak oceniasz organizację gali finałowej? Jaka atmosfera panowała w trakcie samego koncertu?

Na scenie bardzo dużo się działo. Poza różnorodnymi wyjściami finalistek, takimi jak śpiewanie piosenki, układ taneczny, pokazy talentów, złożenie przysięgi Ambasadorek Pokoju i pokazu w różnych strojach był też koncert znanego zespołu popowego. Atmosfera była życzliwa, wszystkie dziewczyny sprawdzały się nawzajem przed wyjściem na scenę; czy mają poprawiony makijaż, czy wszystko było na swoim miejscu i najważniejsze - czy mają dobrze przypiętą szarfę. W końcu kto rozpoznałby nas na scenie bez numerka?!

Tak pozytywnie wyrażasz się o, bądź co bądź, konkurentkach. Czy atmosfera podczas zgrupowania była zawsze sympatyczna?

  

Ciężko wybrać tylko jedną dziewczynę. Zazwyczaj staram się poznać wszystkich. Bardzo polubiłam się z moją współlokatorką z Filipin. Może dzięki temu, że byłyśmy od siebie zupełnie inne, to nigdy nie nudziłyśmy się w pokoju. Atmosfera na wyjeździe była bardzo miła; choć w 64 - osobowej grupie nie dało się uniknąć tworzenia mniejszych grup. Było to głównie spowodowane językiem, jakim posługiwały się dziewczyny. Kandydatki Ameryki Łacińskiej czy krajów, w których mówi się po rosyjsku lub chińsku po prostu częściej spędzały ze sobą czas. Ale zawsze, kiedy była okazja lub potrzeba, pomagałyśmy sobie, pożyczałyśmy różne rzeczy, czy nawet zszywałyśmy sobie nawzajem sukienki!

Nieodłącznym elementem każdych wyborów piękności są krążące w kuluarach plotki, sensacyjki, skandale. Jak było na Twoim konkursie?

Było dużo zabawnych sytuacji, ale nie przypominam sobie żadnych złośliwych. Na przykład na początku gali miałyśmy zaśpiewać piosenkę. Podczas prób okazało się, że dużo dziewczyn albo nie umie śpiewać, albo nie zna tekstu i tylko rusza ustami. Wyglądało to śmiesznie; na szczęście jakoś wyćwiczyłyśmy tę piosenkę i mam nadzieję, że ostatecznie udało nam się zrobić dobre widowisko. Ale zdecydowanie byłyśmy lepszymi tancerkami niż muzykami.

Cały konkurs odbywał się w Korei Płd. Czy miałaś okazję choć trochę poznać ten kraj?

Z pewnością bardzo dużo zwiedziłam i wydaje mi się, że sama nie byłabym w stanie zobaczyć tylu i takich miejsc w Korei. Czy poznałam ten kraj? Tak i nie. Uwielbiam wycieczki i atrakcje turystyczne. Ale uważam, że podróże mają największy sens, jeśli uda nam się wejść w prawdziwy świat i poznać choć trochę życie przeciętnego człowieka. Co, z oczywistych przyczyn, nie było tym razem możliwe. Ale wspomnień mam co nie miara. Zachwycił mnie krajobraz, 70% obszaru Korei Południowej stanowi teren górzysty i tradycyjna architektura. Dużo podróżowałyśmy po całym kraju, dlatego też miałam mnóstwo okazji do oglądania przepięknych pejzaży. Za to rozczarowało mnie to, że w każdej restauracji podawane były tradycyjne sztućce! Tylko w niektórych można było jeść pałeczkami. A to właśnie one nadają orientalny charakter azjatyckim potrawom, jedzenie smakuje wtedy zupełnie inaczej. Odmienna jest też kultura jedzenia pałeczkami, co szalenie interesowało nie tylko mnie, ale i inne uczestniczki. Już od jakiegoś czasu fascynuję się Orientem, uczę się nawet języka chińskiego. Ten wyjazd był moim pierwszym do Azji. Także z pewnością na zawsze pozostanie mi w pamięci.

Co w takim razie przywiozłaś sobie z Korei Płd. i z konkursu World Miss University?

Mam bardzo dużo zdjęć, statuetkę za zajęcie drugiego miejsca i medal Ambasadora Pokoju nadany przez Prezydenta miasta Hwacheon. Niestety nie miałyśmy okazji, żeby kupić pamiątki, czego bardzo żałuję. Mam nadzieję nadrobić straty podczas następnej wizyty w Azji; kto wie, może już niedługo... Na razie to, co zostaje dla mnie, to przyjaźnie na całym świecie i wspomnienia. Nie da się ich zmierzyć żadną miarą, na zawsze pozostaną w moim sercu...

Zapytałam już chyba o wszystko, za wyjątkiem jednego... Jaka jest Monika Płochocka - 1 Wicemiss World University 2011?

Mam 21 lat i mieszkam w Warszawie. Studiuję na Politechnice Warszawskiej. Uwielbiam wymyślać i tworzyć, dlatego też nie jest mi obcy udział w różnych projektach, wymianach studenckich i wydarzeniach kulturalno-naukowych. Cechuje mnie kreatywność i optymizm, obcowanie z innymi ludźmi sprawia mi ogromną radość. Choć zdarzają się momenty, w których mam czas dla samej siebie. Lubię jeździć na rowerze i obserwować otaczający świat, ludzi i naturę. Moim wielkim hobby są sporty wodne, a życiową pasją - taniec. Marzenia... Jest ich wiele, staram się je powoli spełniać. Bez zbytniego pośpiechu; często jest to kwestia przypadkowego momentu i zbiegu okoliczności. Takie nieprzewidziane sytuacje sprawiają największą radość!

W imieniu Globmiss i własnym bardzo dziękuję Ci za rozmowę!

Ja również bardzo dziękuję! Mam nadzieję, że wywiad ten będzie dobrym łącznikiem starego i nowego roku oraz zmotywuje Czytelników do podejmowania wszelakich wyzwań, spełniania marzeń i odwagi w poszukiwaniu samych siebie. W tym roku mamy na to jeszcze ponad 11 miesięcy!

wywiad autoryzowany
wywiad na prośbę Globmiss przeprowadziła Katarzyna Żebrowska
przygotowanie i publikacja: Globmiss Dawid Baraniak
zdjęcia: przesłane przez Monikę Płochocką do publikacji są własnością jej i ich autorów