poniedziałek, 5 marca 2012

Natalia Wesołowska - Queen of the World 2011 - wywiad


"Marzeń nie będę zdradzać"
Witam Cię Natalio! W imieniu wszystkich Czytelników Globmiss i swoim własnym bardzo serdecznie Ci gratuluję! 3 grudnia z Niemiec dotarła do nas radosna wiadomość – Polka, Natalia Wesołowska, została Queen of the World 2011! Dla wszystkich fanów wyborów Miss to wielka radość Chciałoby się krzyknąć "Królowa jest tylko jedna. Natalia!" Ale nie ukrywam, że niewiele o Tobie wiadomo. Kim zatem jest Natalia Wesołowska?

Na początku chciałam bardzo podziękować za gratulacje i miłe słowa. Nazywam się Natalia Wesołowska, mam 20 lat. Jaka jestem, nie będę mówić, bo ciężko tak o sobie opowiadać :) Od 2 lat studiuję na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach na kierunku Finanse i Zarządzanie w Ochronie Zdrowia. Staram się nigdy nic nie planować, bo nie lubię negatywnych rozczarowań. Tak więc nie mam sprecyzowanych planów na przyszłość, jestem ciekawa co przyniesie los. Chcę, jak na razie, ukończyć z sukcesem studia. 

Marzeń nie będę zdradzać, nigdy tego nie robiłam i myślę, że w tym tkwi też jakiś sekret. Jeśli chodzi o moje zainteresowania i o to, jak spędzam wolny czas, to nie będę chyba za bardzo oryginalna. Uwielbiam spotykać się z moimi znajomymi, bliskimi, rodziną i z nimi przebywać, chodzić do kina, słuchać muzyki. Lubię spontaniczne wyjazdy weekendowe, albo nawet w środku tygodnia do różnych ciekawych miejsc. Poza tym od wielu lat trenuję siatkówkę w klubie Płomień Sosnowiec. Myślę, że jest to sport, który dał mi dobrą szkołę życia i pomógł ukształtować charakter. Gdybym miała lepsze warunki fizyczne, tzn. najważniejsze – odpowiedni WZROST - to chciałabym się zajmować siatkówką zawodowo, jako sposobem na życie. No, ale niestety nie mam...

By mówić o mojej przygodzie z Queen of the World zacznę od początku. Pierwszy raz w wyborach Miss brałam udział w 2009 roku. Był to konkurs Miss Śląska i Zagłębia Nastolatek. Zostałam tam 1 Wicemiss i taki sam sukces udało mi się odnieść już na finale ogólnopolskim, gdzie zdobyłam tytuł 1 Wicemiss Polski Nastolatek 2009. Po tym wydarzeniu przez pierwsze 2 tygodnie była wrzawa, lecz później wszystko się uspokoiło i tak zostało aż do lutego 2011 roku. Wtedy właśnie odbywał się w Katowicach casting do konkursu Queen of Poland 2011. Można powiedzieć, że znalazłam się tam przypadkiem :) Udało mi się przejść przez kolejne etapy tego konkursu i dotrzeć do finału ogólnopolskiego organizowanego na Wyspach Kanaryjskich. Chyba dzięki egzotycznemu klimatowi panującemu na Wyspach, zdobyłam tytuł Queen of Poland 2011, bo konkurencja była na wysokim poziomie. Na finale międzynarodowym Queen of the World 2011 znalazłam się dzięki Panu Andrzejowi Cichockiemu, prezesowi Agencji Maxima-Models, który jest organizatorem wyborów Queen of Poland w Polsce. Dostrzegł we mnie potencjał i postanowił wysłać mnie do Berlina na światowy finał. 

Queen of Poland? To stosunkowo mało znany i popularny w naszym kraju konkurs. O Miss Polonia, czy Miss Polski w mediach jest głośno, o Queen of Poland wiadomo niewiele. Czy mogłabyś choć trochę przybliżyć go Czytelnikom? 

No właśnie, mam nadzieję, że uda nam się wraz z Globmiss, wspólnymi siłami rozsławić Queen of Poland, ponieważ według mojej opinii wszystkie konkursy piękności mają jedynie inne nazwy, a różnica między nimi polega tylko na tym, że finał Queen of Poland jest co roku organizowany w ciepłych krajach. Ja osobiście bardzo miło wspominam te wybory. 

Wróćmy do Queen of the World. Konkurs odbywał się w Niemczech, ale częściowo również w Polsce. Z udziałem w nim nie był związany żaden egzotyczny wyjazd. Czy mimo to Niemcy czymś Cię zaskoczyły, zachwyciły, rozczarowały? No i czy jako poniekąd gospodyni imprezy było Ci łatwiej, czy trudniej, niż innym uczestniczkom? 

Ogólnie zgrupowanie trwało prawie 2 tygodnie, a z tego tylko 3 dni spędziliśmy w Polsce. Mnie osobiście bardzo ten fakt ucieszył, że dziewczyny będą mogły zobaczyć mój kraj, a ja będę mogła porozmawiać po polsku :) Podczas pobytu w Polsce, jako gospodyni, wcale nie było mi łatwiej, bo byłam, powiedzmy, bardziej „na świeczniku”. Jeśli chodzi o mieszkańców Niemiec to muszę przyznać, że zaskoczyli mnie i to pozytywnie. Każda z nas była traktowana bardzo dobrze, równo. Niemcy okazali się ciepłymi i przyjaznymi ludźmi, zupełnie innymi niż powszechnie panująca o nich opinia.

Co, oprócz Niemców, najbardziej Cię zaskoczyło w czasie trwania konkursu i jakie są Twoje najzabawniejsze i najgorsze wspomnienie z tego czasu? A może jest coś, czego żałujesz? 

Myślę, że nic mnie nie zaskoczyło aż tak bardzo, aby o tym mówić. Wszystko było tak, jak miało być. Mam wiele miłych i zabawnych wspomnień z wyjazdu. Jednym z nich jest np. organizator konkursu w Berlinie Reiko, który przed każdym wyjściem w telewizji mówił: "GIRLS CONTROL YOUR PUPU", a później dziewczyny go przedrzeźniały w autokarze. Złych wspomnień raczej nie mam, może jedynie moment, w którym musiałyśmy z powrotem wyjechać z Polski do Niemiec.

Jak oceniasz organizację gali finałowej? Jaka atmosfera panowała w trakcie samego koncertu finałowego? 

Gala finałowa była zorganizowana w największym salonie AUDI w Niemczech. Był to kilkupoziomowy salon, nowoczesny, elegancki. Na środku scena, stworzona specjalnie na naszą galę. Gdy włączono światła, było naprawdę jak z bajki. Atmosfera była dobra, myślę że żadną z dziewczyn nie pokonał stres. Wszystkie się wspólnie mobilizowałyśmy i podtrzymywałyśmy na duchu. Ja na widowni miałam dużą grupę wsparcia z Polski. Przyjechali mi kibicować moi bliscy, rodzice, siostra, kuzyni, wujkowie, ciocie, więc dodali mi oni tylko skrzydeł.

Wspomniałaś, że z koleżankami – konkurentkami nawzajem się wspierałyście. Czyli, jak rozumiem, atmosfera między Wami była sympatyczna i nie odczuwałaś rywalizacji? Z którą Miss najbardziej się lubiłaś w trakcie zgrupowania? Jak dziewczyny znosiły intensywne przygotowania? 

Jeśli chodzi o atmosferę, to było bardzo sympatycznie. Większość spośród prawie 50 dziewczyn z różnych krajów była bardzo miła. Oczywiście zdarzyło się parę wyjątków, ale zazwyczaj tak jest. Miałam bardzo udaną grupę dziewczyn, z którymi trzymałyśmy się razem, tzn.: Litwa, Turcja, Tajlandia, Niemcy, Alpy, Łotwa, Nowa Zelandia, Ghana, no i Polska:) Jeśli chodzi o przygotowania, to były one bardzo intensywne i pracowite przez cały okres 2 tygodni. Organizatorzy zadbali o to, aby nam się nawet przez 5 minut nie nudziło. Miałyśmy kilka nagrań do znanych w Niemczech programów telewizyjnych. Dojazd do stacji zajmował czasem nawet 8 godzin, więc miałyśmy mało czasu na sen. Dużo zwiedzałyśmy, miałyśmy kilka sesji zdjęciowych. A także przyjemność odwiedzić bardzo dobre restauracje w Berlinie. Próby choreograficzne zaczęły się dopiero 2 dni przed galą. Było dosyć intensywnie, lecz atmosfera była na tyle zabawna i dobra, że chyba żadna z dziewczyn nie odczuła zmęczenia. 

Nieodłącznym elementem każdego konkursu piękności są krążące w kuluarach plotki, sensacyjki, skandale. Jak było na konkursie Queen of the World 2011? Czy podczas zgrupowania krążyły w kuluarach jakieś plotki na temat imprezy, innych dziewczyn i Ciebie osobiście? Przy okazji możesz je potwierdzić lub zdementować.

Niestety muszę stwierdzić, że żaden dziennikarz żądny sensacji i skandali nie miałby o czym pisać. Wszystko było dopięte na ostatni guzik, głównie dzięki Izie i Reikowi. Jeśli były jakieś niewygodne sytuacje, to ja o nich nie mam pojęcia, ale myślę, że takie rzeczy się bardzo szybko rozchodzą, więc na pewno by do mnie dotarły.

Impreza zakończyła się dla Ciebie bardzo szczęśliwie – zdobyłaś główny tytuł. Czy spodziewałaś się zwycięstwa, czułaś się faworytką, a jeśli nie, to kogo typowałaś do korony? I uchyl chociaż rąbka tajemnicy – jaka jest recepta na taki sukces?

Muszę przyznać, że nawet przez myśl mi nie przeszło, że to właśnie ja mogłabym wygrać. Miałam marzenie, aby chociaż wejść do finałowej 10, żeby rodzinie "wstydu" nie przynieść. Patrząc jedynie na urodę, to typowałam dziewczynę z Federacji Rosyjskiej, lecz nie tylko wygląd tu się liczył. Było naprawdę kilka bardzo ładnych dziewczyn, które zasługiwały na główny tytuł. Wysoko też obstawiałam moją koleżankę z Nowej Zelandii. 

Myślę, że nie ma takiej jednej recepty na to, aby wygrać jakikolwiek konkurs piękności. Jurorzy oceniają wszystko. Przebywają z uczestniczkami bardzo często, o czym dziewczyny czasami nawet nie wiedzą. Oczywiście ważna jest uroda i zgrabne ciało, ale to jest kwestia gustu. Ponieważ każdy ma inne upodobania, lubi inny styl i ma inne pojęcie piękna. Przez to, że np. z nami osoby z jury przebywały często, to zdążyły nas poznać. Charakter też jest oceniany, sposób zachowania, relacje z innymi kandydatkami. Są to bardzo ważne rzeczy, które często przemawiają na korzyść dziewczyny, a czasami wręcz przeciwnie. 

Jak zareagowały na Twoje zwycięstwo konkurentki? I jak Twój sukces został przyjęty w Polsce i za granicą? Czy coś się w Twoim życiu zmieniło od czasu, gdy założyłaś koronę? Posypały się kolejne propozycje?

Myślę, że każdy był w szoku, tak jak ja. Ale dziewczyny gratulowały mi i miałam wrażenie, że od większości były to szczere słowa. Po powrocie do Polski miałam bardzo intensywny i pracowity czas. Teraz trochę wszystko się uspokoiło, ale nadal odbieram ciekawe telefony. Jeśli chodzi o propozycje, to nie zdradzę, ponieważ wciąż trwają rozmowy i mam nadzieję, że zaowocują one podpisaniem jakichś umów lub kontraktów. 

Co, poza koroną oczywiście, przywiozłaś sobie z Niemiec i z konkursu Queen of the World? 

Na pewno przywiozłam bardzo dużo zdjęć i wspomnień. Znajomości również, z dużą częścią dziewczyn jestem w kontakcie na Facebooku. Jeśli chodzi o pamiątki, to nie miałyśmy prawie wcale czasu na zakupy. Udało mi się jedynie zdobyć kolorowe pocztówki z napisem "I <3 BERLIN" i rozdałam je bliskim osobom, które mnie wspierały od samego początku.

Nasza rozmowa zmierza do końca. Powiedz jeszcze, jakie masz plany na przyszłość? Czy jest w nich miejsce na kolejne konkursy piękności? Czy zobaczymy Cię w przyszłości w finale konkursu na Miss Polski lub Miss Polonia? 

Jeśli robię jakieś plany, to są one raczej krótkoterminowe, do realizacji w najbliższej przyszłości, ale nie wszystko zależy ode mnie :) A jeśli chodzi o konkursy piękności, to zobaczymy, co czas pokaże. Na razie jestem związana umową z organizatorami do końca bieżącego roku w związku z otrzymanym tytułem, a co dalszy los przyniesie, nigdy nie wiadomo do końca. Na dzień dzisiejszy chciałabym w jakiś sposób wykorzystać tytuł, który zdobyłam. Wiele osób mówi, że otworzył mi on drzwi do zaistnienia w świecie mediów, więc chciałabym się przekonać, czy naprawdę tak jest, spróbować swoich sił na innych polach.

A zatem życzę Ci powodzenia i raz jeszcze serdecznie gratuluję. W imieniu Globmiss i swoim dziękuję za rozmowę. 

Ja na koniec jeszcze raz chciałabym podziękować osobom, którym zawdzięczam tytuł Queen of the World, czyli moim rodzicom, siostrze Madzi, całej rodzinie i znajomym, którzy mnie wspierali. Panu Andrzejowi Cichockiemu, Reikowi Opitz, Izie Szulim, Oli Żemantowskiej, Pani Basi Ziendalskiej, Pani Patrycji Maron oraz Pani Gosi Stankowskiej. Jeśli o kimś zapomniałam, to przepraszam!!! 

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie, do usłyszenia! :)

wywiad autoryzowany
wywiad na prośbę Globmiss przeprowadziła Katarzyna Żebrowska
publikacja i przygotowanie: Globmiss Dawid Baraniak

zdjęcia: przesłane przez Natalię Wesołowską do publikacji są własnością jej i ich autorów / Agencja BE&W