piątek, 1 czerwca 2012

Anna Jamróz - Miss Polski'09, top 16 Miss World'09 - wywiad

"Uwielbiam chińszczyznę"
Ania Jamróz, Miss Polski 2009 i finalistka top 16 wyborów Miss World 2009 ponad rok temu udzieliła nam obszernego wywiadu, który zatytułowaliśmy "Sukces zależy głównie od urody". 

Jednak z początkiem tego miesiąca mieliśmy okazję zobaczyć Anię na kolejnym międzynarodowym konkursie - Miss Oriental Tourism, w którego finale awansowała do top 10. Nie mogliśmy więc nie zapytać jej o wrażenia z tych wyborów. Witaj. Jest mi niezmiernie miło, że zgodziłaś się na nasze ponowne spotkanie. Nie rozmawiamy bez powodu.

 

Witaj, witam również Czytelników Globmiss. Tak, jestem po kolejnym międzynarodowym konkursie. Po południowoafrykańskim Miss World, polskim Miss Supranational, tym razem miałam okazję zobaczyć chiński Miss Oriental Tourism. Przeżyłam kolejną fajną przygodę.

Opowiedz jakie było Twoje pierwsze zetknięcie z Chinami i nowymi konkurentkami.

Na konkurs przyjechałam dwa dni później, 1 maja. Wycieńczona, po prawie 30-godzinnej podróży z kilkoma przesiadkami: Gdańsk - Kopenhaga, Kopenhaga - Pekin, Pekin - Shengdu, a na koniec 5 godzin busem! A na lotnisku spotkałam Miss Kostaryki i Holandii. Z tą ostatnią od razu przypadłyśmy sobie do gustu. Na miejscu byłyśmy około 2:00 w nocy, a pobudka była już o 7:00 następnego dnia! Byłyśmy wykończone, ale dzień był bardzo przyjemny. Lunch przepyszny, uwielbiam chińszczyznę. Byłam wyjątkiem, bo reszta dziewczyn raczej narzekała na jedzenie.

Po raz kolejny (podobnie było na Miss Supranational) trafiłam najlepiej jak tylko mogłam jeśli chodzi o współlokatorkę. Desiree (Miss Holandii) jest fenomenalną osobą, od której można się wiele nauczyć. Miła, szczera, pewna swego i inteligentna dziewczyna. Wydaje się też być lojalna, co jest dla mnie niezwykle ważne. Naprawdę się zaprzyjaźniłyśmy. Była bardzo pomocna.

Natomiast w drodze powrotnej leciałam z Miss Danii, która jest przesympatyczną osobą. 

 

Była to I edycja Miss Oriental Tourism, ale jak wszystkim wiadomo to nie pierwszy Twój międzynarodowy konkurs. Jak organizacja wyglądała tym razem?

Aż do finału miałyśmy pełną ochronę policji. Cały konkurs cieszył się ogromnym zainteresowaniem, wszędzie czekały na nas tłumy ludzi. Niestety plan każdego dnia był bardzo napięty i nie miałyśmy absolutnie czasu na odpoczynek. Ale coś za coś. Wyjścia były interesujące, mogłam zobaczyć inny kawałek świata. Uwielbiam góry, dlatego też wypad na górę Tian Jau był dla mnie najprzyjemniejszym z wszystkich. Na miejscu odbyła się modlitwa o pokój, w której, z racji własnych chrześcijańskich przekonań, nie brałam udziału. Robiłam więc zdjęcia i rozmawiałam z tubylcami.

Jakieś minusy?

Do finału wszystko było względnie w porządku, jak już wspomniałam, za wyjątkiem zbyt napiętego grafiku. Gala odbywała się na wielkiej scenie, choć garderoby były stanowczo za małe, dwa pokoje o przeciętnych rozmiarach, w których musiałyśmy się pomieścić po 26 dziewczyn w jednym. Jeśli chodzi o sam werdykt to był on mocno zaskakujący dla wszystkich uczestniczek. Moimi faworytkami były Miss Serbii, Rosji, Meksyku i oczywiście Holandii. Nie rozumiem dlaczego żadna nie dostała się do top 10, ani w żaden inny sposób wyróżniona. To są naprawdę piękne dziewczyny.

Niestety po finale standard konkursu mocno się pogorszył. Musiałyśmy czekać w pokoju aż ktoś z organizacji do nas zadzwoni i powie jaki jest plan na ten dzień. Większość dziewczyn, w tym oczywiście ja, wyszła na miasto bez pozwolenia. Co do zasady nie jestem wybredna, ale standard "hoteli", w których spałyśmy przez dwie ostatnie noce pozostawiał wiele do życzenia. 

 

Czy warto było pojechać i znów walczyć o tytuł miss? 

Oczywiście. Nie ma rzeczy doskonałych. Zawsze będą sytuacje, które bardziej lub mniej będą nam odpowiadały. A myślę, że niemal każda przygoda warta jest ryzyka. Jestem już w domu, szczęśliwa, ze wspaniałymi wspomnieniami i nowymi znajomościami. 

Dziękuję w imieniu naszych Czytelników za tę krótką rozmowę. W ich jak i w naszym imieniu gratulujemy kolejnego sukcesu.

Ja również dziękuję i do następnego razu :)


wywiad autoryzowany
wywiad dla Globmiss przeprowadził Dawid Baraniak
zdjęcia: prywatne archiwum Anny Jamróz