poniedziałek, 31 grudnia 2012

Swiatowo, ale gdzie najlepiej ?

Gdzie najlepiej… Każdy z największych międzynarodowych konkursów piękności ma swoją grupę fanów i fanatyków. Nie da się jednoznacznie określić, który z nich jest najlepszy, bo każdy będzie miał swoje zdanie i swoje racje. Zresztą trzeba by też odpowiedzieć na pytanie dla kogo robi się konkurs. Dla dziewczyn i organizatorów krajowych czy dla widza. Spojrzę więc na pięć (World, Universe, International, Earth, Supranational) najpopularniejszych konkursów 2012 roku z obu stron…


Olimpiada jest najważniejszą imprezą sportową, bo bierze w niej udział najwięcej państw, jest świętem sportu, a statystyka mówi sama za siebie i taką olimpiadą wśród konkursów piękności były w tym roku wybory Miss World z reprezentantkami ze 116 państw i regionów świata. Ilość jego uczestniczek stanowiła blisko 30% wszystkich jakie razem brały udział w tych pięciu konkursach. Mało tego sukces bardziej smakuje im ciężej go odnieść (dlatego olimpijski krążek jest bezcenny), a na awans do top 15 Miss World mogło liczyć zaledwie 13% jego uczestniczek. Przy 38% w wyborach Miss Supranational to różnica nieporównywalna. Miss World okazał się również konkursem najbardziej sprawiedliwym. Żaden z kontynentów nie został na nim w jakiś szczególny sposób wyróżniony w półfinale, co może świadczyć o tym, że jurorzy oceniają urodę jak przystało na światowy konkurs światowo. Prym wiodła Azja z Oceanią (33%), ale Europa i obie Ameryki zgarnęły po 27% miejsc, również Afryka dostała tu najwięcej, bo „aż” 2 miejsca (13%)…

Kolejnym sprawiedliwym wśród sprawiedliwych mimo skandalu z rosyjską nagonką okazał się konkurs Miss Ziemi, choć tu różnice są już większe. Europejki uzyskały 38% miejsc w półfinale, 31% dla pań z obu Ameryk, 25% z Azji i Oceanii, a zaledwie 6% (1 miejsce) z Afryki.

Pozostała trójka powinna dostać po łapach. Jurorzy Miss Supranational widzieli tylko kandydatki z dwóch kontynentów – 45% Europejek i 40% z obu Ameryk, przy 10 i 5% odpowiednio z Azji z Oceanią i Afryki… Różnica nie do zaakceptowania. Na Miss International aż 53% półfinalistek stanowiły Amerykanki! Taki jednostopniowy wynik edukacyjnego testu byłby podstawą do jego unieważnienia. Natomiast na Miss Universe jurorzy skierowali swój ukłon w stronę piękności ze Starego Kontynentu które zgarnęły tu aż 44% miejsc. Czy tak powinno być? Moim zdaniem nie, skoro ktoś chce się bawić w konkurs ogólnoświatowy niech zachowa pewne proporcje.

Trzeba jednak zwrócić uwagę na ostateczny werdykt – żadna z Europejek nie awansowała do top 5 Miss Universe, a obie Azjatki z top 20 Miss Supranational weszły do jego finałowej 5. To taki sygnał by pokazano nam transparent: „Cieszcie się, lubcie nas”. Czyli na Miss Universe Europejki póki co i tak są bez szans na koronę, a żadna z dotychczasowych Azjatek na Miss Supranational nie sięgnęła aż po II miejsce jak w tym roku.

Dość cyfr choć z nich składa się współczesny świat i nie można ich ignorować. Każdy z pięciu konkursów jest inny. Każdy ma swoje plusy i minusy. Z całą pewnością najlepsze zgrupowanie zaoferował konkurs Miss World. Przez kilka tygodni działo się coś innego. Dziewczyny zwiedzały Chiny, poznały najpiękniejsze zakątki Wewnętrznej Mongolii i Szanghaju, a dzięki temu nawet przegrana została nagrodzona, bo każda z miss zapamięta ten wyjazd do końca życia. Odbyły się różne mini konkursy (sportowy, modowy, w strojach kąpielowych itd.) co wywołuje ducha rywalizacji, a i obserwator widzi jak kreują się faworytki. Tegoroczna Gala Otwarcia zrobiła wrażenie na wszystkich i pobiła każdą poprzednią. Konkurs na najlepszą modelką był jak pokaz mody prosto z Paryża, a niektóre sesje fotograficzne odbyły się na… pustyni. Wszystko świetne, ale z jednym wielkim minusem. Czemu Organizacja Miss World nie dba o widza na całym świecie, który nie może być na miejscu. Krótki filmik z Gali Otwarcia, publikacja niektórych zdjęć… To wszystko zabrało możliwość gorączkowego przeżywania zgrupowania. Na innych konkursach nie było źle. Na Miss International dziewczyny zobaczyły w spokoju i ciszy piękną i barwną Okinawę. Na Miss Earth w biegu, trochę bez planu – Filipiny, a konkursów za które dziewczyny zdobywały medale było za dużo i nie bardzo było wiadomo, co jak i dlaczego. Kawałek Polski miały okazje zobaczyć kandydatki do korony Miss Supranational. Najsłabiej oceniam pobyt na Miss Universe. Głównie hotel i sesje. A ja jako widz chciałbym zobaczyć tez kawałek tego innego świata. Ale Amerykanie robią wszystko pod sponsorów. Filmiki z udziałem dziewczyn nagrane dla nich i z ich produktami. Sesja Fadila Berisha już nudnawa, bez zaskoczenia, a photo shop jest jej głównym narzędziem. Sztuczność do granic możliwości. Są za to inne oficjalne i nieoficjalne galerie. To plus, który jednak bije pozostałe konkursy. Każda z kandydatek ma tyleż samo oficjalnych zdjęć i tak samo wykonanych, a my mamy możliwość przyjrzenia się im. Od pre-eliminacji nie można wymagać więcej. Ocena wstępna jurorów, którą mogą obserwować fani dzięki transmisji Internetowej. To bardzo duże TAK dla organizatorów Miss Universe.

A finał? Byłbym niesprawiedliwy gdybym napisał, że Gala Finałowa jakiegoś konkursu była lepsza od Miss Universe. Amerykanie stali się w tej kwestii perfekcjonistami. Potrafią co do sekundy wykorzystać czas tak by nikt się nie nudził. A do tego pokazane są wszystkie kandydatki, ma swój czas finałowa 16 i 10. Jest chwila dla top 5. Jak oni to robią? Nie tracą czasu na gadanie. Dynamizm to podstawa dzisiejszego show. Na drugim miejscu postawiłbym finał Miss World. Co jak co, ale tegoroczny konkurs w Ordos był moim zdaniem bardzo dobry. To jest dziś już całkiem inny konkurs i czy chcemy czy nie póki jest Morley nie wiele się zmieni. To nie wybory o konstrukcji do której przyzwyczailiśmy się przez lata innych finałów, a podsumowanie całego pobytu. Było kilka niespodzianek. Niealfabetyczna prezentacja finalistek zmusiła widza do czekania na swoją kandydatkę. Wyniki mini konkursów pokazane ciekawie, szczególnie top 10 w strojach kąpielowych prosto z pustyni. Ale są minusy, które powinno się dopracować. Tablica liderek, choć jest ciekawym pomysłem, niejasna i zabiera czas prezentowania dziewczyn (za dużo Petera Marshalla), występ finałowej 15 słaby, choć dobrze, że wrócił po latach. Nie wykorzystano też ogromu sceny, najlepszej z wszystkich tegorocznych. Trzecie miejsce wędruje do Miss Supranational. Kto by się spodziewał, że ten póki co polski międzynarodowy konkurs tak szybko wskoczy do czołówki, ale po tym co zaoferowali nam organizatorzy Miss International i Miss Earth nie może być inaczej. Z całą pewnością ludzie z Nowej Sceny i Misslandu mają potencjał. A za rok ma być jeszcze lepiej. Finały Miss Earth i Miss International miały słabiutkie sceny, a do tego ten ostatni był żałosny i trwał 5h (!!!). Coś takiego nie powinno mieć miejsca.

Jestem ciekaw co giganci zaoferują nam w 2013 roku. Czy Miss Universe będzie miało bardziej interesujące zgrupowanie, a Miss World (jak w 2002) oficjalne sesje zdjęciowe? Tak nie wiele by stać się najdoskonalszym we wszystkim, a jednak to wciąż za dużo…

Podsumowując. Który konkurs był numerem 1? Statystyki wskazują na Miss World, a zadowolenia fana na Miss Universe. Więc za rok 2012 stawiam między tymi konkursami znak równości.

Zdjęcie: Internet / Autor tekstu: Dawid Baraniak