wtorek, 3 marca 2009

Monika Gruda, 2 Wicemiss Polonia 2000

"Nie ma nic piękniejszego niż mądre i... kobiety"
Dla Moniki Grudy Portoryko i Malezja to nie są tylko nic nie znaczące punkty na mapie. Dzięki udziałowi w konkursie Miss Polonia 2000 miała okazję być w tych egzotycznych miejscach. Ale zanim do tego doszło, Monika musiała przejść długą drogę...

Z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że droga do finału Miss Polonia 2000 była rzeczywiście długa. Kiedy wzięłam udział w eliminacjch na poziomie regionalnym, nie miałam pojęcia, jakie są dalsze etapy konkursu. Nie zdawałam sobie sprawy, z czym się to wiąże. Nie sądziłam, że zajdę aż tak daleko. Byłam bardzo skromną osobą, do udziału w konkursie namówiły mnie koleżanki.

Wtedy w 2000 r. Monika Gruda mieszkała w Siedlcach. Miała 19 lat, skończyła właśnie liceum ogólnokształcące i pomyślnie zdała maturę. Rozpoczęła studia w Warszawie w Wyższej Szkole Gospodarowania Nieruchomościami. Głowę miała pełną planów i marzeń, strasznie chciała podróżować.

Najpierw wzięłam udział w konkursie Miss Nastolatek Ziemi Siedleckiej w 1998 r. ( zdobyłam tytuł 2 vice miss). Następnie w 2000 r. wygrałam „dorosły” konkurs Miss Ziemi Siedleckiej i okazało się, że biorę udział w półfinale, a potem finale Miss Polonia. Było to dla mnie wielkie zaskoczenie i radość, bo zawsze wydawało mi się to zupełnie niedostępne i nieosiągalne.

A jednak to, co wydawało się nieosiągalne, stało się zupełnie realne. Monika została jedną z 20-stu finalistek konkursu Miss Polonia 2000 i rozpoczęła przygotowania do finałowej gali. Tradycyjnie poprzedzało ją zgrupowanie przygotowawcze, na którym Monika zaprzyjaźniła się ze swoimi konkurentkami.

Powiem tak, było to dla mnie wspaniałe doświadczenie, poznałam świetnych ludzi. Zgrupowania półfinału i finału kojarzę z ciężką pracą na próbach, ale też ze wspaniałą zabawą. Prawda jest taka, że wbrew pozorom, przyjaźnie zawierane w trakcie takich zgrupowań potrafią przetrwać wiele lat. Ja mam świetne koleżanki z konkursu regionalnego, a z ówczesną Miss Polonia Justyną Bergmann kontakt odnowiłam niedawno, bo mamy córeczki w tym samym wieku. W trakcie zgrupowania mieszkałam z Agnieszką Major (też Siedlczanką). Najlepszy kontakt miałam właśnie z Justyną Bergmann i Aśką Bekisz. Nie miało miejsca faworyzowanie żadnych kandydatek. Naprawdę nie dało się odczuć, że któraś ma większe szanse. Moimi faworytkami były zarówno Justyna Bergmann, jak i Małgosia Rożniecka. Justyna była cudowną, ciepłą i zawsze uśmiechniętą dziewczyną. Cieszyłam się, że moje przeczucia się sprawdziły i że to właśnie ona założyła koronę Miss Polonia.

Monika także wypadła znakomicie – zajęła trzecie miejsce i zdobyła tytuł 2 Wicemiss Polonia 2000. Na co liczyła biorąc udział w tej imprezie i odnosząc w niej coraz większe sukcesy? I czy konkurs spełnił jej oczekiwania?

Chciałam wziąć udział w Miss Polonia, ponieważ był to dla mnie bardziej prestiżowy konkurs niż Miss Polski. Niczego bym nie zmieniła i niczego nie żałuję. Co mi osobiście zostało do dziś z tamtych wyborów? Przede wszystkim wspomnienia przez duże W. Są moje i nic mi ich nie odbierze. Naprawdę było warto. Dzięki temu konkursowi poznałam wspaniałych ludzi nie tylko w Polsce. Do dziś utrzymuję kontakty z dziewczynami poznanymi w czasie konkursu. Obecnie wymieniamy się doświadczeniami w roli mam.:-)

Bardzo chciałam choć troszkę zasmakować świata mody i popularności. Największe nadzieje wiązałam z podróżami i to marzenie się spełniło:-) Dla mnie w ogóle zdecydowanym plusem konkursów piękności jest to, że dzięki nim można poznać ludzi i podróżować. Oczywiście są i minusy takiej zabawy: przedmiotowe traktowanie dziewczyn biorących udział w konkursach oraz krążący stereotyp, że ich uczestniczki są próżne.

Mimo tych wad Monika nie straciła zainteresowania konkursem Miss Polonia...

Pewnie, że się nadal konkursami piękności interesuję, choć nie mam już na to tyle czasu. Zawsze jednak z sentymentem spoglądam w telewizor, jak są transmitowane wybory Miss Polonia. Moją ulubioną Miss Polonia pozostaje bez wątpienia Agnieszka Zielińska - uroda i klasa - prawdziwy wzór Miss Polonia.

Konkursy piękności tracą popularność, bo jest problem ze sponsoringiem i reklamą (szczególnie w Polsce). Od 2000 r. konkurs Miss Polonia zmienił się na gorsze. Moim zdaniem już nigdy nie odzyska tego rozmachu i tradycji, jaką miał 20 lat temu.

Pomimo takich smutnych refleksji, Monika wyciąga jednak optymistyczne wnioski...

Wybory Miss są potrzebne, bo nie ma nic piękniejszego niż mądre i piękne kobiety. Trzeba znać swoją wartość i brać udział w tej zabawie na przekór wszystkiemu:-) Obecnie namówiłam moją rodzoną siostrę do udziału w konkursie Miss Nastolatek Ziemi Siedleckiej, bo chcę, żeby miała takie wspaniałe wspomnienia, jak ja. Na pewno nie odradzałabym nikomu startu w takiej zabawie, ale też nie zmuszałabym, nic na siłę. Przestrzegałabym jedynie potencjalne uczestniczki, że udział w konkursie piękności to ciężka praca i jeśli już dziewczyna zdecyduje się na start w nim, to trzeba być konsekwentnym i pomimo wysiłku, przyjąć to z uśmiechem na twarzy.

No właśnie, ciężka praca i wysiłek Moniki opłaciły się. Odniosła sukces, a dzięki niemu spełniło się jej marzenie o podróżach. Zdobycie przez nią tytułu II Vicemiss Polonia otworzyło jej drogę do startu w międzynarodowych konkursach piękności.

W 2001 roku reprezentowałam Polskę na Miss Universe w Puerto Rico. Moje przygotowania do startu w tym konkursie? W moim przypadku to był rekord, miałam tylko 2 tygodnie na załatwienie wszystkiego. Do dziś nie wiem, jak to zrobiłam, że skompletowałam garderobę i udało mi się wyjechać. Nie wstydzę sie o tym mówić, bo to nie była moja wina tylko organizatora, czyli Biura Miss Polonia. Jednak poleciałam. Konkurs Miss Universe to ogromna machina, można wiele zobaczyć. Moje wrażenia były takie, że tak naprawdę delegatki były tylko takimi marionetkami potrzebnymi sponsorom do zrobienia sobie reklamy. Trochę bolesny wniosek, ale tak już jest. Na konkursie MU nie odniosłam sukcesu.

Później, również w 2001 r., wyjechałam do Malezji na konkurs Miss Tourism International i tam zdobyłam aż 3 tytuły: Miss Intercontinental International, Miss Body Beautiful i Miss Fair and Lovely. Z Malezją wiążę najwspanialsze wspomnienia. Od tamtej pory jestem zafascynowana kulturą Dalekiego Wschodu. Niesamowity kraj, niezwykle piękna przyroda i wspaniała kuchnia – marzę, że kiedyś tam wrócę i znowu tego zasmakuję.

Dzisiaj bazując na własnym doświadczeniu, chciałabym przekazać innym dziewczętom przygotowującym się do startu w międzynarodowych konkursach piękności, iż znajomość języka angielskiego jest bardzo ważna. Trzeba też mieć świetnie wyposażoną garderobę (suknie koktajlowe, wieczorowe, dodatki, buty... itd.) Przede wszystkim trzeba być osobą o wysokiej kulturze osobistej i nastawić się na naprawdę ciężką pracę.

Przygoda Moniki z konkursami piękności zakończyła się 8 lat temu. A kim jest dzisiaj?

Pracuję na warszawskim lotnisku jako sekretarka. Jestem obecnie na urlopie wychowawczym. Wolny czas spędzam z moimi dzieciakami. Mam 2,5 letniego synka i 4 miesięczną córeczkę. Dziś jestem najszczęśliwszą osobą, bo mam wspaniałą rodzinę, a to dla mnie jedna z największych wartości.

No cóż... może zatem te wszystkie wspaniałe podróże, nagrody i splendory, jakie spływają na dziewczynę po zwycięstwie w konkursie piękności, są tylko namiastką szczęścia, a to prawdziwe jest gdzie indziej? Dobrze, że Monika je odnalazła...

wywiad autoryzowany
wywiad na prośbę Globmiss przeprowadziła Katarzyna Żebrowska
zdjęcia: prywatne archiwum Moniki (Grudy) Pióro / inne źródła
druga publikacja wywiadu za zgodą Moniki Pióro: 13.03.2011