czwartek, 26 lutego 2009

Monika Pała, top 10 Miss Polonia 1992

"Szarfy mi pozostały"

Mój udział w konkursie Miss Polonia był dla mnie wielką niespodzianką. Dlaczego niespodzianką...? Po kolei.

Cała historia zaczęła się przez, a może dzięki mojej byłej przyjaciółce-Majce, która zgłosiła moją kandydaturę na pierwszy etap wyborów Królowej Karnawału na Pomorzu. Poinformowano mnie telefonicznie gdzie mam się zgłosić i tak się zaczęło. Przeszłam do drugiego etapu - finału Królowej Karnawału. Tam zostałam "Pierwszą Damą Karnawału", czyli zajęłam 2 miejsce i tym samym zakwalifikowałam się do finału "Miss Pomorza Środkowego". Tym razem wygrałam i jako Miss Pomorza Środkowego automatycznie stałam się półfinalistką konkursu "Miss Polonia". Półfinał również okazał się dla mnie szczęśliwy, otrzymałam tytuł Miss Sponsorów i znalazłam się w finale "Miss Polonia 1992", który odbył się w Poznaniu.

Tak, jak wcześniej wspomniałam, była to dla mnie wielka niespodzianka. Na początku była to zabawa, ale dość stresująca. Po przejściu tylu szczebli konkursu powoli było coraz łatwiej. W tym momencie najważniejsze było pokazać się i zaprezentować od jak najlepszej strony. Miałam wsparcie ze strony rodziców, zarówno nauczyciele jak i dyrekcja, koledzy i koleżanki ze szkoły byli mi przychylni i dopingowali mnie.

Bo przecież Monika Pala miała w 1992 roku zaledwie 18 lat i była obok Katarzyny Tomczak jedną z najmłodszych kandydatek do korony. Uczęszczała wtedy do Liceum Ogólnokształcącego przy Zespole Szkół im. Staszica w Koszalinie. Jej marzeniem było po ukończeniu szkoły średniej dostać się na studia marketingu. Konkursowa machina rozkręca się. Rozpoczyna się zgrupowanie przedfinałowe. Monika poznaje swoje konkurentki, dziewczyny wspólnie przygotowują się do tego najważniejszego występu.

Można powiedzieć, że byłam zaprzyjaźniona z Nataszą Kaźmierczak i Moniką Bis. Razem z Nataszą mieszkałyśmy w pokoju i zachowałyśmy kontakt po wyborach. Dobre stosunki utrzymywałam z Emilią Sikorą, Katarzyną Borys, Marzeną Wolską i Moniką Smugą. Tak, dużo było sympatycznych dziewczyn. Dzisiaj mam zamiar odszukać parę dziewcząt, może mi się uda. Wybory wspominam bardzo miło, choć przyznam szczerze, że jako taka rywalizacja pomiędzy dziewczynami była, ale przemilczana, to znaczy nie okazywana wprost, nie było między nami żadnej obłudy. Chyba trafiłam na jakiś dobry rok :-) , bo wybory słyną głównie z podkładania sobie nóg...

Miss Polonia 1992 została Ewa Wachowicz. Monika Pala znalazła się w finałowej 10-tce. Czy jest zadowolona z werdyktu? Jak ocenia Ewę? I co myśli o własnym występie?

W finale nie miałam faworytki, dziwne, ale prawdziwe. Werdykt jury w 1992 roku był moim zdaniem dla nas wszystkich niespodzianką. Nie myślałam, że akurat Ewa będzie tą pierwszą, najpiękniejszą. Ale okazało się, że nie tylko uroda się liczy, równie ważna jest inteligencja i oczywiście wykształcenie. Ewa nie była moją faworytką, ale muszę powiedzieć, że była to bardzo miła osoba i posiadała to coś, aurę.

Dzisiaj, po tak długim czasie mogę stwierdzić, że wybór jurorów nie był pomyłką. Nieregularnie śledzę wybory Miss Polonia, ale wśród wszystkich Miss zawsze będę faworyzowała Anetę Kręglicką (1989) i oczywiście Ewę. Te kobiety zaszły bardzo wysoko i są znane w Polsce. Często oglądam programy, w których one uczestniczą, np. "Taniec z Gwiazdami”.

Oczywiście moim celem było wygrać wybory Miss Polonia, zająć dobre miejsce, ale szczerze, z perspektywy czasu cieszę się, że weszłam do pierwszej dziesiątki i mogłam przeżyć właśnie ten fajny etap w moim życiu. Skłamałabym mówiąc, że nagrody się nie liczyły, czy też dalsza kariera. Po wyborach byłam zapraszana na sesje fotograficzne do Warszawy. Ale musiałam się dalej uczyć i zaniedbałam karierę modelki. Odległość mojego rodzinnego Koszalina od stolicy też była jedną z przyczyn podjęcia takiej, a nie innej decyzji.

Monika postawiła na naukę i jak pokazał czas, był to właściwy wybór. Po maturze dostała się na Uniwersytet Koszaliński na swój wymarzony marketing, a teraz po 17-stu latach...

Teraz nazywam się Monika Schmidt, mieszkam w Niemczech i oczywiście, jak można się zorientować po zmienionym nazwisku, wyszłam za mąż. Jaka jestem dzisiaj? Trudno samą siebie określić. Mogę tylko powiedzieć, że jestem szczęśliwa, mam cudowną rodzinkę, męża i 3 miesięczną córeczkę Victorię. Jeśli chodzi o moją zawodową karierę, pracuję już 10 lat w firmie ubezpieczeniowej Hamburg-Mannheimer AG. Należymy do spółki akcyjnej ERGO, do której należy również polska Hestia. Jak już pisałam, jestem "świeżo upieczoną" mamusią, dlatego też teraz przez cały rok jestem na urlopie macierzyńskim i poświęcam czas wolny mojej malutkiej istotce. Wierzcie mi, takie maleństwo wywraca cały twój świat do góry nogami, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Moj kalendarzyk jest zapełniony - dziecięce masaże, spotkania "Mama i dziecko", w to wchodzą 3 różne kursy pomagające w wychowywaniu dzieci... Wcześniej w okresie bezdzietnym dużo podróżowaliśmy z mężem i korzystaliśmy z życia. Teraz korzystamy w inny sposób, poświęcając wiele czasu kochanej kruszynce.

Dziś Monika jest całkowicie pochłonięta macierzyństwem. I wciąż z sentymentem myśli o wyborach Miss Polonia.

Często oglądam zdjęcia z tamtych czasów, uśmiecham się i myślę w duszy, że kiedyś opowiem tą całą historię mojej córuni. To jest piękna pamiątka i wspaniałe przeżycie. Strojów, kosmetyków, które dostałyśmy w nagrodę, już nie mam, choć było ich dużo, ale szarfy mi pozostały. Jeśli chodzi o znajomości, to wszystko jakoś się rozwiało z czasem. Oczywiście próbuję teraz przez "Naszą klasę" wyszukać parę dziewczyn, z którymi miałam dobry kontakt. Ale to potrwa. Dla mnie osobiście największym plusem tych wyborów jest to, że dzięki nim dowartościowałam się i mój wzrost nie grał tak dużej roli, jak przed wyborami. Czułam się wcześniej zawsze taka DUŻA (175 cm)!!!

Jeśli moja córka chciałaby poznać świat wyborów Miss Polonia, nie odradzałabym jej wzięcia udziału w konkursie, raczej bym ją wspierała. Wspierać znaczy w moim mniemaniu umożliwić drogę do tych wyborów, wspierać psychicznie, przygotować ją na niepowodzenia, jakie mogą zaistnieć, nauczyć by była sobą i traktowała te wybory jako ciekawy etap w życiu, ale nie jako etap najważniejszy. By traktowała je jako przygodę. Ostrzegałabym ją przed obłudą i wścibskimi komentarzami.

Monika Pala zauważa, że konkursy piękności straciły dziś nieco ze swej dawnej popularności, ale ma pomysł, co zrobić, by ją odzyskały.

Konkursy piękności powinny być emitowane, to motywacja dla każdej kobiety. Wydaje mi się, że wyboryMiss tracą popularność, bo trwają już bardzo długo i telewizja emituje inne nowości, ludzie są chłonni nowych rzeczy. Aby poprawić oglądalność powinno się go trochę urozmaicić i wprowadzić ciekawemotywy do konkursu. Może pokazywać w przerwach jego kulisy i przygotowania dziewcząt do wyborów oraz trochę scen z życia prywatnego każdej kandydatki- to ciekawi... Konkurs nie powinien zaginąć, wartogo organizować, bo przecież oglądać piękne Polki to sama przyjemność.

Może warto, aby realizatorzy i producenci finałowych koncertów wzięli rady Moniki pod uwagę, a wtedy być może doczekamy się show, które znowu porwie tłumy, tak, jak na początku lat 90-tych.

wywiad autoryzowany
wywiad na prośbę Globmiss przeprowadziła Katarzyna Żebrowska
zdjęcia: prywatne archiwum Moniki (Pali) Schmidt / Mission Beauty

druga publikacja wywiadu za zgodą Moniki Schmidt: 25.04.2011