piątek, 17 kwietnia 2009

Ewa Wojciechowska, autorka książki "Miss Polonia, a jednak warto"

"Książka powstała z pasji"

Ewa Wojciechowska – z zawodu germanistka i dziennikarka. Przez sześć lat pracowała w tygodniku „Gala”. Dziś jest reporterką i ekspertem od show-biznesu w programie Dzień Dobry TVN oraz redaktor naczelną portalu Plejada.pl. Ewa jest autorką książki ”Miss Polonia. A jednak warto... Historie najpiękniejszych Polek”, która ukazała się w 2007 roku.

Witam Cię Ewo! Wiemy, że Twoja książka "Miss Polonia. A jednak warto. Historie najpiękniejszych Polek" powstała z miłości. Z miłości do konkursu Miss Polonia i jego laureatek. Jak zaczęła się ta miłość? Skąd wzięło się Twoje zainteresowanie wyborami Miss i od jak dawna się tym tematem fascynujesz?

Z miłości to za dużo powiedziane. Ta książka powstała z pasji i szczerze mówiąc nie pamiętam, kiedy dokładnie zaczęło się moje zainteresowanie konkursami piękności. 


W tzw. wczesnej młodości zbierałam zdjęcia słynnych modelek i niektórych (przyznaję!) Miss Polonia. Wiem jednak, że odkąd pamiętam, oglądałam wybory Miss Polonia, zawsze miałam swoje faworytki i zazwyczaj zapisywałam na kartce numery startowe kandydatek i porównywałam później z wyborem jurorów. Najczęściej… nie trafiałam. Z czasem znacznie bardziej zaczęło mnie interesować co się dzieje z Miss Polonia po oddaniu korony? Czy nadal jest zapraszana na różne przyjęcia? Czy ludzie rozpoznają ją na ulicy? Czy Miss może „normalnie” iść do pracy i siedzieć np. w kasie w banku albo na poczcie, czy też Miss to nie wypada? Kupiłam oczywiście natychmiast książkę Magdaleny Jaworskiej „Być albo nie być miss”, ale ona kończy się na 1990 roku ;-( Raz na kilka lat jakaś gazeta publikowała tekst w stylu: „Co dalej z Miss Polonia?” albo „Kto poślubił Miss?”. Ale to były wyjątki. Chciałam dowiedzieć się czegoś więcej, co się dzieje po latach z najpiękniejszymi Polkami. A ponieważ największemu znawcy konkursu Miss Polonia – Dominikowi Masnemu, nie chciało się pisać książki, bo uważał, że potrzebowałby na to kilku opasłych tomów, to musiałam się zabrać do roboty sama;-) (Dominik, ja i tak na Ciebie liczę!!!)

Pomysł na Twoją książkę zrodził się podczas pisania materiału dla tygodnika "Gala" z okazji organizacji konkursu Miss World 2006 w Polsce. Ile czasu upłynęło od momentu, kiedy zakiełkował w Twojej głowie pomysł: "A może napiszę książkę?" do momentu, kiedy trzymałaś jej pierwszy autorski egzemplarz w rękach?

Tak naprawdę, ten pomysł nie zrodził się w mojej głowie, chociaż… Pamiętam dobrze redakcyjne zebranie w „Gali”, gdy debatowaliśmy, jak najlepiej rozplanować temat Miss Polonia, jak odnaleźć dziewczyny w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Ja rzucałam jakieś pomysły, nazwiska, historie i jedna z koleżanek powiedziała wówczas: „Ewa, ty najpierw napisz ten tekst, a potem książkę”. I w sumie tak się właśnie stało. Ale po kolei. Zrobiliśmy dwudniową sesję zdjęciową w pałacu w Jabłonnej, gdzie po raz pierwszy poznałam większość Miss Polonia. Tekst pisałam podczas zgrupowania Miss World w Polsce, czyli we wrześniu 2006. W tym czasie Julia Morley dwukrotnie zapraszała mnie do jury w konkursie na Najpiękniejszą suknię wieczorową w Wieliczce i Miss Plaży w Sopocie. Do dzisiaj żałuję, że musiałam odmówić udziału w obradach, ale napisanie tego artykułu było dla mnie najważniejsze i nie mogłam tego zostawić i jechać sobie nad morze.

No więc, napisałam tekst – to był jeden z najdłuższych materiałów w historii „Gali” – 10 stron, piękne zdjęcia, wzruszające historie i pierwsze takie spotkanie Miss Polonia! Czułam, że to nie może się tak skończyć. Oddźwięk po artykule był ogromny. Ludzie strasznie się ekscytowali, że wreszcie mogli zobaczyć Miss po latach i poczytać jak potoczyły się ich losy. No i potem zapadła cisza aż do grudnia… Pamiętam dokładnie, jak jechałam samochodem do rodziców na Święta Bożego Narodzenia i zadzwoniła do mnie Elżbieta Wierzbicka, prezes BMP i zapytała, czy nie chciałabym napisać książki o Miss Polonia, bo zgłosiło się do niej wydawnictwo Publicat z taką propozycją. Pomysł brzmiał super, ale podczas pierwszego spotkania z paniami z wydawnictwa okazało się, że chodzi o poradnik w stylu: „Bądź piękna jak Miss”. Czar prysł, bo nie wyobrażałam sobie udzielania dobrych rad typu: „nałóż plasterki ogórka na oczy, wypij świeży sok z marchwi i zrób 25 przysiadów uśmiechając się do lustra”. Sama nie cierpię, gdy ktoś mi coś radzi, więc na pewno wiedziałam, że nie będę w stanie napisać czegoś takiego. Przedstawiłam paniom moją koncepcję książki: historie Miss Polonia - co robią teraz, jak wyglądają, do tego wywiady z jurorami i na szczęście spodobał im się ten pomysł. Właściwie nie mam pojęcia, jak udało mi się je przekonać? Może dostrzegły moją wielką pasję i zaangażowanie? W końcu się udało i od lutego wzięłam się ostro do pracy. Naprawdę ostro, bo termin na oddanie książki W CAŁOŚCI!!! upływał ostatniego dnia kwietnia. To było szaleństwo. Trzy miesiące wyrwane z życia. Żeby zdążyć na czas przed wyborami Miss Polonia we wrześniu 2007, książka musiała jechać do drukarni w czerwcu. Tak się szczęśliwie złożyło, że pierwszy egzemplarz dostałam do rąk 22. sierpnia – w moje urodziny!

Kto najbardziej Ci pomagał i wspierał w Twojej pracy?

Wspierał mnie przede wszystkim Dominik Masny, który przesyłał mi dopingujące maile. Dzięki niemu wiedziałam, że fanów konkursu jest znacznie więcej i choćby dla Was, no i dla dziewczyn warto było napisać tę książkę. Bardzo mnie wspierała również Karinka Wojciechowska – dobry duch wszelkich spotkań, imprez i pocieszycielka strapionych! Gdyby wszystkie Miss Polonia miały wybrać najsympatyczniejszą, najbardziej uśmiechniętą miss, to jestem pewna, że Karinka dostałaby w tej konkurencji wszystkie głosy.

Czym pisanie książki różni się od pisania artykułów dla prasy? Poza, oczywiście, skalą publikacji.

Nad artykułem pracuje w redakcji kilka, a czasem nawet kilkanaście osób. Dziennikarz pisze tekst, szef działu go redaguje, korektorka poprawia, grafik układa makietę, fotoedytor ściąga zdjęcia z całego świata, no i gdy wszystko jest gotowe ¬ czyta redaktor naczelny. W przypadku mojej książki te wszystkie rzeczy musiałam zrobić samodzielnie. Co prawda nie jestem grafikiem, ale sama wymyśliłam layout książki, sama zebrałam zdjęcia od dziewczyn i przekopałam się przez archiwum Biura Miss Polonia. Ale nie wyobrażam sobie, żebym mogła to zrobić inaczej, w sensie zrzucić tę robotę na kogoś. Lubię wszystkiego sama dopilnować.

Kiedy przystępowałaś do pracy nad książką, miałaś zapewne jakąś wizję, wyobrażenie o tym, jak chciałabyś, żeby ona wyglądała. Na ile efekt końcowy Twojej pracy, który trafił do księgarń, odbiegał od tych Twoich pierwotnych wyobrażeń?

No i tu będę bardzo nieskromna, ponieważ jestem bardzo zadowolona z efektu, a szczerze mówiąc, nawet nie śniłam, że książka będzie aż tak pięknie, albumowo wydana.

Jako miłośniczka konkursu Miss Polonia zapewne jeszcze przed przystąpieniem do pisania książki, potrafiłaś wymienić większość (wszystkie?) Miss Polonia, wiedziałaś, jak wyglądają, może niektóre poznałaś osobiście. Na pewno miałaś jakieś swoje ulubione Miss, które na podstawie ich medialnego wizerunku uważałaś za najpiękniejsze, najsympatyczniejsze. W trakcie pracy nad książką poznałaś je wszystkie osobiście. Czy wtedy zweryfikowałaś swoje sympatie i antypatie? Jak dalece medialny wizerunek osób publicznych (w tym wypadku Miss Polonia) może odbiegać od tego, jakie są naprawdę?

Powiedzmy to sobie otwarcie, że jeśli chodzi o Miss Polonia, to medialnymi osobami są tylko dwie z nich: Aneta Kręglicka i Ewa Wachowicz. Lata 80., gdy konkurs był wielkim, ogólnonarodowym wydarzeniem, którym wszyscy się interesowali, niestety minęły bezpowrotnie. Podejrzewam, że 98% Polaków nie potrafiłoby wymienić nazwiska tegorocznej Miss Polonia. Moim marzeniem było przywrócić dzięki książce te piękne chwile, gdy Miss Polonie były gwiazdami masowej wyobraźni. A dzisiaj ten konkurs prawie nie istnieje w zalewie setek innych programów, festiwali, wyborów. Pokaż mi choć jeden wywiad z Angeliką Jakubowską w ogólnopolskiej gazecie? Pracuję na co dzień w świecie mediów i niestety widzę, że temat Miss Polonia nikogo nie interesuje. To jest strasznie przykre dla mnie i dla wszystkich zainteresowanych MP, ale taka jest prawda. Dlatego cieszę się, czytając komentarze, nawet te złośliwe, wredne na portalach poświęconych konkursom piękności, bo to oznacza, że jakaś garstka fanów jeszcze się trzyma. Szkoda, że BMP tak mało robi, żeby rozreklamować konkurs, a przede wszystkim, żeby Miss Polonia stała się gwiazdą, albo chociażby osobą publiczną. Obracam się w tym cholernym show-biznesie od 10 lat i mówię to z pełną odpowiedzialnością za słowa: żeby Miss Polonia mogła stać się osobą publiczną wystarczy pojawiać się na bankietach, udzielać na nich wywiadów do kamer programów towarzyskich, w których opowiada się o tym, co się właśnie robi, gdzie się było i co widziało. Każdy organizator imprezy zabiega o to, by na jego evencie pojawiło się jak najwięcej znanych twarzy i chętnie zaprosiłby Miss Polonia, ale skąd ma wiedzieć, że ona będzie miała czas i ochotę? I to jest właśnie rola BMP, żeby o takie zaproszenia zabiegać, żeby mówić, pisać maile, dzwonić do firm, ROBIĆ COŚ W TEJ KWESTII. Są setki pokazów mody, premier filmowych, otwarcia restauracji i klubów. Codziennie coś się dzieje i trzeba tylko chcieć. Dzięki temu, że Miss staje się rozpoznawalną osobą, BMP może załatwiać kontrakty reklamowe dla niej, a także pozyskiwać sponsorów na organizację kolejnych wyborów. I nie chcę słuchać o jakimś kryzysie, bo zgadzam się ze słowami Niny Terentiew w mojej książce: popyt na piękno, prestiż i glamour nie przeminie nigdy!!!

Serdecznie życzę BMP znakomitego PR managera. Bo to, co myślę i co przed chwilą powiedziałam świadczy tylko o tym, jak bardzo mi zależy na renomie tytułu Miss Polonia i jak bardzo chciałabym powrócić do dawnych lat, gdy Miss były gwiazdami.

(No proszę, wywiadu udzieliłam w 2009 roku. I cóż, moje marzenie się spełniło! BMP ma świetnego PR managera – Małgorzatę Herde, która pracuje z Rozalią i dba o to, by nasza Miss pojawiała się wszędzie!)

Która spośród naszych Miss najszybciej zgodziła się na rozmowę z Tobą, a którą było Ci najtrudniej nakłonić do zwierzeń? No i zdradź choć kilka sposobów dotarcia do Twoich bohaterek. W jaki sposób je odnajdywałaś i nawiązywałaś z nimi kontakt? Kto Ci w tym pomagał? Do której Miss było Ci najtrudniej dotrzeć?

Najtrudniejsze było odnalezienie kilku dziewczyn, do których nikt nie miał kontaktu, czyli: Joanny Gapińskiej, Moniki Nowosadko, Renaty Fatli. Kolejnym problemem było, jak się okazało, przekonanie ich, że nie chcę im zrobić krzywdy i „obsmarować” w tej książce, tylko chcę przygotować album ze wspomnieniami i nikogo nie zamierzam oczerniać. Dziewczyny nie miały jednak dobrych doświadczeń z prasą i dziennikarzami i podchodziły do mnie bardzo nieufnie. Joasia Gapińska i Kasia Zawidzka przyznały mi się później, gdy się spotkałyśmy na promocji książki, że zanim odpowiedziały na moje pytania, kazały mnie sprawdzić swoim znajomym w Polsce! Nie mam pojęcia jak, najważniejsze, że „test” wypadł pozytywnie, a one same powiedziały mi, że przede wszystkim przekonał je mój entuzjazm. Moja radość, gdy udało mi się do nich dotrzeć, po tygodniach poszukiwań, była ogromna. Do Kasi dostałam numer telefonu od Bogny Sworowskiej, bo dziewczyny kiedyś razem pracowały jako modelki w Paryżu i Nowym Jorku. Bardzo trudno było Kasię zastać w domu, bo do dziś dużo podróżuje, ale w końcu się dodzwoniłam. Z Joasią Gapińską, w pewnym momencie już straciłam nadzieję, że uda mi się ją odnaleźć. Szukałam jej przez moich znajomych w USA i pewnego razu w środku nocy zadzwoniła do mnie jakaś pani z konsulatu w Chicago i mówi, że moja znajoma prosiła ją o odnalezienie pani Gapińskiej. Ona znała męża Joasi i zadzwoniła do niego opowiadając mu o mojej książce. Niestety, mąż nie był zachwycony propozycją, ale obiecał, że przekaże swojej żonie-Miss. Pani podała mu mój numer telefonu, ale od razu mnie ostrzegała, że nie spodziewa się, że ktoś oddzwoni. Następnego dnia telefon: „Dzień dobry, tu Joanna Gapińska. Słyszałam, że mnie pani szuka”. Podobna sytuacja była z Moniką Nowosadko – nikt nie wiedział, co się z nią dzieje, gdzie mieszka. Wiedziałam tylko, ze prawdopodobnie w Kołobrzegu i że kiedyś pracowała w Urzędzie Miasta. Zadzwoniłam tam i pytam, a sympatyczna pani mówi do mnie: „Nie, pani Monika już od wielu lat u nas nie pracuje”, a w tle słyszę: „Zdzisiek, gdzie Nowosadko teraz pracuje?”. No i pan Zdzisiek coś wspomniał o węglu brunatnym. Matko Boska, oczami wyobraźni, zobaczyłam naszą piękną i kruchą Miss w kopalni węgla brunatnego. Po chwili okazało się, że chodzi o ośrodek wypoczynkowy o tej nazwie, gdzie pracuje mąż pani Moniki. Zadzwoniłam i kolejna miła pani mówi do mnie: „Już łączę z panem prezesem.” I tak poznałam przesympatycznego męża Moniki Nowosadko, który uprzedził mnie, że żona wychowuje dzieci i nie wraca do tematu Miss, bo to już stara historia. Ponieważ pisałam książkę w 2007 roku, wspomniałam, że mija dokładnie 20 lat od momentu zdobycia korony przez Monikę i może z tej okazji udzieli mi jednego, jedynego wywiadu. Przesłałam pytania, żeby zobaczyli, że nie jestem jakimś potworem i następnego dnia dostałam odpowiedź od Moniki, że się zgadza! Bardzo długo musiałam też namawiać Lidkę Wasiak. Na wywiad w końcu się udało, ale na promocję nie chciała już przyjechać. W sumie ją rozumiem. A najszybciej odpowiedziały mi na pytania: Karinka Wojciechowska, Kasia Borowicz i wbrew pozorom Lidka Wasiak!

W książce zamieściłaś wspomnienia kolejnych Miss Polonia. Czy starałaś się jak najbardziej wiernie zachować styl ich wypowiedzi, słownictwo, cytowałaś je dosłownie, czy też nadałaś ich zwierzeniom własny szlif?

Starałam się zachować odrębny styl każdej z dziewczyn, chociaż czasami było to bardzo trudne, szczególnie kiedy na pierwsze pytanie o powody startu w konkursie, większość odpowiadała, że przez przypadek, albo za namową mamy. Nie chciałam, żeby to brzmiało tak samo, ale z drugiej strony ile wersji takiej wypowiedzi można wykombinować?

Czy z niektórymi Miss Polonia utrzymujesz kontakt do tej pory?

Do dziś utrzymuję stały kontakt z Karinką Wojciechowską i Martą Matyjasik.

Jakie cechy, Twoim zdaniem, powinna posiadać idealna Miss Polonia i która z naszych polskich królowych piękności jest do tego ideału najbardziej zbliżona? No i którą spośród Miss Polonia najbardziej polubiłaś?

Mam taką jedną ulubioną Miss, ale ze względu na przyjaźń z wieloma Miss, nie mogę zdradzić, która z nich jest najbliższa ideału, bo się reszta obrazi i znowu będzie afera, jak to w tym biznesie;-) Żartuję, oczywiście. Myślę, że dziewczyny by mi wybaczyły, ale ja po prostu nie chcę i już. Ale cechy mogę podać i to nie będzie nic odkrywczego: uroda, figura, uśmiech – wiadomo. Oprócz tego: osobowość, charakter, własne zdanie, umiejętność odnalezienia się w każdej sytuacji i odpowiedzi na każde, najgłupsze nawet pytanie, a szczególnie na pytanie: po co chcę być Miss i czy na pewno tego chcę?

A może zdradzisz nam, jaka jest Twoja anty-miss? Czy uważasz, ze wybór którejś z dziewczyn na Miss Polonia był pomyłką?

Podejrzewam, że każdy z fanów konkursu ma swoją anty-miss. Dla mnie to są dwie dziewczyny: Malwina Ratajczak i Marzena Cieślik. Obie piękne, zgrabne, mogłoby się wydawać, że mają idealne warunki by być Miss, ale w obu przypadkach zabrakło tego czegoś, powiem wprost: osobowości. Dziewczyny są kompletnie różne i moim zdaniem Malwinie brakowało pewności siebie, a dla odmiany Marzena miała jej za dużo. I to je zgubiło. Szkoda. Bo szczególnie w przypadku Marzeny była duża szansa na to, że zostanie gwiazdką, choćby jednego sezonu. A gdy zobaczyłam ją w rozbieranej sesji, nie zdziwiłam się wcale, ale żal mi się zrobiło pięknej Miss, na którą nawet „Playboy” nie miał żadnego pomysłu i zamiast oryginalnej np.: egzotycznej sesji zdjęciowej, zobaczyliśmy gołą laskę w prymitywnych czerwonych koronkach na pomoście, wśród liści. O co tam chodziło? Czy ktoś mi może wytłumaczyć koncepcję tej sesji? (Myślę, że wielbiciele Marzenki na pewno mogą to zinterpretować, czekam na opinie).

Czy książka o Miss Poloniach jest ostatnią, którą popełniłaś? Swój album zakończyłaś na roku 2006. Czy za np. 10 lat, powstanie druga część wspomnień Twojego autorstwa o Miss Polonia wybranych po 2006 r. ? A może chciałabyś napisać jeszcze inne książki o konkursach piękności? Może teraz o historii Miss Polski?

Pisząc książkę miałam taki pomysł, ale na szczęście mi przeszło, bo stres jaki się z tym wiązał, był czasem nie do wytrzymania. Teraz z perspektywy myślę, że ta książka była tylko pretekstem, żeby zorganizować pierwsze i obawiam się, że jedyne takie spotkanie wszystkich Miss Polonia. Zaczynając ją pisać już miałam w głowie cały plan dwudniowej imprezy dla Miss. Właściwie już w marcu miałam zaplanowany każdy szczegół: wyjątkowe prezenty, kolację powitalną, hotel Polonia- bo chociażby ze względu na nazwę nie wyobrażałam sobie innego miejsca. Jak wiadomo tytuł Miss Polonia wymyślił Tadeusz Boy-Żeleński. Podczas przygotowań do imprezy czytałam trochę o historii hotelu Polonia i okazało się, że Boy był tam częstym gościem w latach 20.i 30. Można więc przypuszczać, że nazwa konkursu wzięła się właśnie od nazwy hotelu. Uważam, że to spotkanie było ważniejsze niż ta książka. Aczkolwiek pocieszający jest fakt, że książka przetrwa dłużej niż przyjaźnie i niż my sami. I może za 50 lat ktoś ją odnajdzie i postanowi dopisać ciąg dalszy?

Książka o Miss Polonia kończy się na 2006 roku, ale dopisałam jeszcze jeden rozdział w prezencie dla Basi Tatary, którą bardzo polubiłam. Uważam, że była idealną Miss – Basia wygląda zawsze tak, jakby zaraz miała wyjść na wybieg. Podejrzewam, że wiele kobiet musi ją nienawidzić ;-). „Towarzyszyłam” jej zupełnie przypadkiem, w drodze do korony od początku. Byłam bowiem w jury ćwierćfinałów w Łodzi, gdzie startowało około 100 kandydatek, a ja zapamiętałam tylko dwie z nich: Basię i Anię Tarnowską – dwie kompletnie różne dziewczyny i typy urody, ale czułam, że Basia zostanie Miss, a Ania 1 Wicemiss.

A odpowiadając do końca na Twoje pytanie: konkurs Miss Polski dla mnie nie istnieje. Zawsze był, jest i będzie tylko Miss Polonia.

Bardzo serdecznie dziękuję Ci za rozmowę :)

Bardzo proszę. I życzę wszystkim fanom Miss Polonia wytrwałości w swojej pasji;-), a konkursowi kolejnych 80 lat istnienia. Medialnego istnienia !!!

wywiad autoryzowany
wywiad na prośbę Globmiss przeprowadziła Katarzyna Żebrowska
zdjęcia: prywatne archiwum Ewy Wojciechowskiej
druga publikacja wywiadu za zgodą Ewy Wojciechowskiej i po naniesionych przez nią poprawkach: 27.04.2011