sobota, 28 marca 2009

Małgorzata Rożniecka, Miss International 2001

"Dzięki konkursowi pojechałam w świat"

Jak wygląda ideał kobiecego piękna? Podobno nie da się tego ustalić, bo o gustach się nie dyskutuje i „nie to ładne, co ładne, tylko to, co się komu podoba”. A jednak... Małgorzatę Rożniecką za najpiękniejszą uznali jurorzy aż dwóch międzynarodowych konkursów piękności. Ona sama mówi jednak skromnie:

Nigdy nie nazwałabym się ideałem piękna, ale ładną dziewczyną jakich wiele, którą los i ciekawość świata, chęć przygody i podejmowania ryzyka popchnęły do udziału w konkursach piękności. Miałam kompleksy jako mała dziewczynka. Zawsze mi się coś nie podobało, że jestem za wysoka, za szczupła….

Mijały lata, nadszedł rok 2000. Małgorzata przestała być małą dziewczynką i na szczęście zrozumiała, że jej dotychczasowe kompleksy są jej atutami. Postanowiła pokazać swoją urodę szerszej publiczności...

W 2000 roku byłam 22 letnią studentką Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu w Szczecinie na kierunku finanse. Zaczęłam też pracę na tej samej uczelni jako lektor języka angielskiego, uczyłam studentów zaocznych. Szkoła mi jednak nie wystarczała, więc postanowiłam przejść na tryb zaoczny i znalazłam pracę w biurze promocji miasta, w urzędzie miejskim. To był okres w moim życiu, kiedy chciałam doświadczyć wielu przygód i spełniać swoje marzenia i to właśnie robiłam. Fakt, że od 16 roku życia, poza szkołą, próbowałam swoich sił w modelingu, dał mi duże doświadczenie prezentowania się na scenie, wybiegu. Zaczęłam startować w konkursach piękności organizowanych przez regionalne agencje modelek. Najpierw były wybory regionalne, potem półfinał ogólnopolski w Bielsku Białej, z którego rezultatu się bardzo cieszyłam, bo dostałam wiele tytułów i tak trafiłam do finału konkursu Miss Polonia.

  
Małgorzata stała się wielką faworytką tych wyborów, w czasie finałowej gali obsypano ją szarfami, a jednak konkursu Miss Polonia (jako jedynego w swojej karierze) nie wygrała. Wywołało to szok i falę spekulacji o przyczynach. A Małgorzata? Jak ona sama ocenia werdykt jury w 2000 r. i wybraną wtedy Miss Polonia, co sądzi o Justynie Bergmann? No i tytuł I Vicemiss Polonia'2000 to dla niej sukces, czy porażka? Co czuła w momencie, kiedy okazało się, że zabrakło tak niewiele do zwycięstwa.

Moje drugie miejsce wywołało szok i falę spekulacji? Jestem zaskoczona tą informacją, bo znałam jedynie zdanie moich znajomych. Oni wprawdzie mówili mi, że powinnam wygrać, ale pewnie każda z kandydatek słyszała to od swoich bliskich, którzy z reguły kibicują swoim koleżankom. Oczywiście było wielu takich kibiców z widowni, którzy podchodzili do mnie po finale mówiąc to samo, ale mi również się zdarza, że dziewczyna, która zajmuje 2 czy 3 miejsce podoba mi się bardziej niż Miss. Cieszyłam się z drugiego miejsca i nagrody, którą był czek od firmy Echo-Investment. A Justynę Bergmann uważam za bardzo sympatyczną dziewczynę z klasą, która zasłużyła na swoją wygraną.

 

Małgorzata potwierdziła swoją klasę zwycięstwami w międzynarodowych konkursach piękności...

Potem dzięki konkursowi Miss Polonia pojechałam dalej w świat. I tu moje marzenia się spełniały. Podróże, poznawanie egzotycznych kultur na innych kontynentach. 

Zaczęło się od konkursu w Turcji, gdzie zdobyłam tytuł Miss Model Of The World 2000 w Istambule. Poznałam tam osobę, która nauczyła mnie, jak się wygrywa konkursy. Czułam się trochę jak podczas szkolenia. Osoba ta mówiła mi w czasie prób, jak mam się prezentować i zachowywać, co robię dobrze, a co źle. Byłam pewna, że w dużej mierze wygrałam dzięki tej osobie. Ten wyjazd przyniósł mi wiele nowych kontaktów. 

Następnego roku Biuro Miss Polonia dało mi możliwość wyjazdu do Japonii na konkurs Miss International. Udało mi się po raz kolejny wygrać światowy konkurs. Sama nie wierzyłam, że miałam takie szczęście.

Małgorzata mówi o tym ot tak po prostu, „pojechałam”, „udało mi się wygrać”. A jednak dziesiątki dziewczyn o takich sukcesach może tylko pomarzyć. Jak to się robi? Jaka jest recepta na sukces na konkursie międzynarodowym? Czy Małgorzata posiadła jakąś wiedzę tajemną niedostępną zwykłym śmiertelniczkom?

Teraz chyba już wiem, jak się wygrywa konkursy piękności. Jest kilka prawidłowości, wiele się na to składa. A najważniejsze to własne nastawienie psychiczne. Zawsze porównuję to do sportu, w którym żeby wygrywać, oprócz predyspozycji i techniki, ważny jest stan umysłu. Myślę, że największym przygotowaniem dla mnie był kurs modelek, który skończyłam i wieloletnie doświadczenie na wybiegu i scenie. Kiedy już zdecydowałam się na start w konkursie Miss Polonia, miałam za sobą wiele konkursów regionalnych, w których zdobywałam doświadczenie. Wiedziałam już wtedy jak się pomalować, uczesać, zadbać o figurę. To zaprocentowało.

Dla Małgorzaty zaczął się niezapomniany rok w koronie. A raczej w dwóch koronach...

Złych wspomnień z okresu „bycia Miss” nie mam. Wyłącznie dobre.

Miss International nie ma wielu obowiązków. Moim zadaniem było zostać przez tydzień po wyborach w Japonii i brać udział w promocji projektów dotyczących ochrony przyrody oraz pomoc przy przekazywaniu pieniędzy na cele charytatywne, których zbiórka trwała podczas wyborów. Wtedy były to środki przekazywane dla ofiar ataku terrorystycznego z 11 września w Stanach Zjednoczonych. Moim następnym obowiązkiem było przyjechać na wybory Miss International 2002, aby przekazać koronę. Nie miałam żadnych wycieczek związanych z samym tytułem Miss International

Organizator Miss Model of the World organizował więcej wyjazdów w charakterze modelki np. do Istambułu lub zapraszał mnie do jury konkursów Miss Model w innych krajach np. do Kazachstanu, Chin, Niemiec czy Turcji?

Zaskoczyło mnie to, że nie było tyle obowiązków, ile sobie wyobrażałam, zaskoczyło mnie, jak sobie uświadomiłam, że osoba publiczna nie pojawia się sama, tylko się ją tworzy, pracuje nad jej popularnością. Zaskoczył i zaciekawił mnie ten świat show biznesu, choć wcale mi się nie spodobał. Z obu tamtych wyborów Miss do dziś pozostało mi dużo znajomości, choć większość to organizatorzy konkursów Miss w swoich krajach. Zostało dużo koron i szarf, zdjęć i filmów, i to są największe pamiątki. Nagrody pieniężne odłożyłam wtedy na konto. Przeżyłam bardzo dużo od momentu, kiedy wystartowałam w konkursie Miss Polonia i wzbogaciło to moje życie w mnóstwo przygód, umożliwiło poznanie świata, zarówno tego z wielkimi pieniędzmi i władzą, jak i biednego, w którym brak środków na godne życie. W każdym z tych światów widziałam szczęście ludzi, jak i jego brak. W każdym jednak byli ludzie odważni, żądni przygód i walczący o swoje marzenia i to u nich widziałam radość życia.

Wydawałoby się, że po takich sukcesach Małgorzata stanie się wielką „Gwiazdą”, a już na pewno osobą publiczną – rozpoznawaną, podziwianą, wielbioną, ale i krytykowaną, narażoną na zawiść, plotki. Czy tak rzeczywiście się stało?

Oba konkursy światowe, które wygrałam, nie są transmitowane przez telewizję polską. Było jedynie kilka wzmianek i wywiadów w kolorowych magazynach, więc ludzie niezainteresowani konkursami piękności nie mieli o mnie pojęcia. Natomiast zainteresowani takimi konkursami to małe grono społeczeństwa.

Po konkursie Miss Polonia wróciłam do pracy w urzędzie miejskim, gdzie pracowałam w biurze prasowym, więc łatwo było mnie znaleźć. W pewnym momencie zamiast zajmować się sprawami miejskimi w biurze przeprowadzano ze mną wywiady i wydzwaniały osoby, które gratulowały mi wygranej. Tak poczułam się osobą publiczną w swoim mieście, co trochę zaburzyło zwyczajny rytm mojego życia. Miało to dobre i złe strony. Wiedziałam, że długo nie popracuję w urzędzie, gdyż szykowały się następne wyjazdy zagraniczne i imprezy charytatywne. Zachodniopomorska Szkoła Biznesu, w której studiowałam, przyznała mi stypendium. Zrobił się mały szum wokół mojej osoby w moim rodzinnym mieście, kiedy Prezydent Miasta przyznał mi honorowy tytuł Ambasadora Szczecina w roku 2001 za promowanie miasta.

Ten kolejny tytuł rozpoczął nowy etap w życiu Małgorzaty i dalsze pasmo jej sukcesów...

Dało mi to siłę i motywację do tego, żeby kontynuować promowanie Szczecina na swój sposób - organizując regionalne wybory Miss Polonia Ziemi Zachodniopomorskiej. Przyczyniłam się do sukcesu Asi Drozdowskiej, która chodziła ze mną jeszcze do szkoły podstawowej, Marzeny Cieślik, którą zaczepiłam w centrum handlowym i namówiłam do startowania w wyborach oraz Ani Tarnowskiej, która była modelką, również pracującą w mojej agencji MISS MODEL ORGANIZATION (MissModel)

W międzyczasie jechałam oddać koronę w konkursie Miss Model Of The World. Trafiając do świata konkursów piękności, postanowiłam spróbować swoich sił w ich organizacji i pomóc dziewczynom w ich wygrywaniu. Dostałam szansę bycia licencjonowanym organizatorem Miss Model Of The World od roku 2002. Zorganizowałam konkurs Miss Model Of Poland i tak zaczęłam wysyłać polskie modelki na ten konkurs. Potem doszedł konkurs Miss Bikini of the World. Sama w międzyczasie byłam na konkursie w Mexico City i Cancun oraz zostałam zaproszona do jury konkursów Miss Kazachstan, Miss China, Miss Model Of The World, Miss Bikini of the World.

Od roku jestem wydawcą bezpłatnego regionalnego magazynu „ICONA Fashion. Life & Design Magazine”, który dopiero obchodzi 1 urodziny. Promuję w nim uzdolnionych fotografów, projektantów, modelki, muzyków… www.iconamagazine.pl Chciałabym, żeby ten magazyn odniósł sukces ogólnopolski.

Sukcesy w promowaniu innych tak pochłonęły Małgosię, że uniemożliwiły jej kolejny własny sukces. Niewiele brakowało, a Małgorzata właśnie reprezentowałaby Polskę na konkursie Miss Universe 2001 w Portoryko. Jej osoba została wytypowana jako polska delegatka na tą imprezę. Dlaczego zatem ostatecznie nie wystąpiła i nie przywiozła nam do Polski kolejnej korony – tym razem Miss Universe?

Zobowiązałam się w roku 2001 zorganizować wybory regionalne Miss Polonia Ziemi Zachodniopomorskiej i termin imprezy pokrywał się z wyborami Miss Universe. Gdybym wiedziała wcześniej, że mam reprezentować Polskę na MU, na pewno zorganizowałabym sobie obie imprezy, moje wybory regionalne i wyjazd na światowy konkurs. Szkoda, że nie zwiedziłam Puerto Rico, gdzie odbywały się wybory, ale na tamten czas miałam już zobowiązania wobec sponsorów mojej imprezy i musiałam się z nich wywiązać.

Małgorzata jest kobietą spełnioną – piękna, inteligentna, ambitna, praca jest jednocześnie jej hobby. Czy jest jeszcze coś, o czym marzy?

Zastanawiam się czasem, czy mam wolne chwile. Większość czasu poświęcam na moje hobby, czyli to wszystko, czym zajmuje się moja firma. Obecnie jestem organizatorem imprez i wydawcą magazynu i to mnie pochłania. Mam jednak czas dla chłopaka, dla przyjaciół i rodziny. Choć chwilami mogłoby być go więcej. Teraz marzę o stabilizacji, rodzinie i wybudowaniu własnego domu. Wierzę, że mi się uda.

Uda się na pewno. Przecież do tej pory Małgorzacie udawało się wszystko, co sobie zaplanowała. I chyba nikt już nie ma wątpliwości, że ideał piękna istnieje. I jest nim właśnie Małgorzata. Bo jeśli nie ona, to kto?
...
A dla potwierdzenia tych słów Globmiss poleca wywiad z Panią Małgosią z marca 2011 roku, w którym mówi:"Nie mam czasu na życie towarzyskie, kariera zawodowa spadła na drugi plan. Odkąd pojawił się mój synek, wszystko stanęło do góry nogami. (...) Mój synek Aleksander skończył 10 miesięcy. (...) To on jest dla mnie najważniejszy. Sto procent wolnego czasu poświęcam wyłącznie jemu. Czasami czuję się rozdarta, chciałabym z nim przebywać jeszcze dłużej. Szczególnie gdy próbuję coś zrobić zawodowo. (...) Synka już mam. (...) Teraz chciałabym mieć drugie dziecko, najlepiej córeczkę. (...) Zawsze uważałam, że rodzina powinna być jak największa. Wciąż się tego trzymam. Ona jest najważniejsza i w niej siła. Wszystko inne jest mało istotne." - cały wywiad na stronie Moje Miasto Szczecin (zdjęcie obok: Marcin Bielecki)
...
wywiad autoryzowany
wywiad na prośbę Globmiss przeprowadziła Katarzyna Żebrowska
zdjęcia: prywatne archiwum Małgorzaty Rożnieckiej
druga publikacja wywiadu za zgodą Małgorzaty Rożnieckiej: 28.03.2011