wtorek, 1 listopada 2016

Nie Zapominamy

Pamięć nasza odżywa w szczególne dni roku. 
Kolejna rocznica, kolejne wydarzenie, myśl. 

Nie Zapominamy... 
zdawałoby się bez powodu, bo chcemy pamiętać. 

... człowiek żyje, póki pamięć o nim jest w nas ...

--------------------------- p a m i ę t a m y ---------------------------

„Trumnę wyniesiono na cmentarny wózek i kondukt ruszył na miejsce pochówku. Ruszył dość ostro, zwiększając po drodze tempo. Starsze osoby nie nadążały, zostawały w tyle, kondukt rozciągnął się, co mogło sprawić wrażenie, że idzie bardzo dużo osób. Tymczasem grób otaczało nie więcej niż 80… Ksiądz… poprowadził ceremonię nad grobem z widoczną rutyną, szybko i poprawnie. Widocznie chciał jak najszybciej zejść z palącego słońca”. Było skwarne południe 29 lipca 1994 roku na Cmentarzu Powązkowskim. Pogrzeb był pod ochroną. Rodzina nie chciała by zgromadzeni dziennikarze robili zdjęcia. Wśród opłakujących zabrakło 9-letniego wówczas Michała, syna Magdaleny Jaworskiej Miss Polonia 1984. Jak wspominali ją bliscy była pełna życia. Kochała je bardzo mocno. Inteligentna. Opanowana. Snuła plany na przyszłość. Do tego zawsze zabiegana. Spotkania. Wyjazdy.

  

Była prezesem firmy odzieżowej Miss Top, autorką książki „Być albo nie być miss”: „Po oddaniu korony najpiękniejszej zdecydowałam się wyjść za mąż i urodzić dziecko. Było to posunięcie dość niespodziewane. Większość zapewne patrzyła na mnie jak na kogoś niespełna rozumu. No, bo to Londyn, Paryż, agencje, kontrakty, a ja wybieram studia i, co jeszcze mniej roztropne, dziecko. Wbrew pozorom było to najlepsze, co mogłam wtedy dla siebie zrobić”. 8 lipca 1994 roku doszło do tragicznego wypadku, porażenie prądem. W trakcie kąpieli do wanny wpadła suszarka. Po prawie 3 tygodniach walki o życie Magdalena Jaworska zmarła 26 lipca 1994 roku w wieku 33 lat.

--------------------------- p a m i ę t a m y ---------------------------

„Kiedy się dowiedziałam, że Boeing 747 spadł do morza i nikt się nie uratował, o mało nie zemdlałam. Przecież ja miałam tym samolotem lecieć z Nowego Jorku do Paryża. To najlepsze połączenie na tej trasie więc zawsze wybierałam ten samolot”. 18 lipca 1996 roku Agnieszka Kotlarska Miss Polski i Miss International 1991 była gotowa do kolejnej podróży przez ocean. W ostatniej chwili przesunięto jej zaplanowaną wcześniej paryską sesję zdjęciową. Nie poleciała. Nagłówki prasowe brzmiały mocno: „Cudem uniknęła śmierci”, „Ocalona Miss”. Nikomu przez ułamek sekundy nie przyszło by do głowy, że sześć tygodni później będziemy czytać o jej śmierci. Gdy w sierpniowe popołudnie 1996 roku wyszła ze swoim mężem Jarkiem i 2,5 córeczką Patrycją przed dom we wrocławskiej dzielnicy Maślice, pojawił się tam również jej maniakalny wielbiciel, który od chwili jej wygranej w konkursie Miss Dolnego Śląska był obsesyjnie w niej zakochany.

    

Mąż Kotlarskiej próbował z nim porozmawiać, ale w trakcie kłótni napastnik dźgnął go nożem w udo.„Szalony atak dosięga kobiety. Do dwóch z trzech zadanych ciosów dołożyła rękę pamiętliwa śmierć. Ta sama, która szykowała na nią pułapkę wcześniej. Nóż mordercy dosięgnął serca…” 30 sierpnia 1996 roku „na cmentarzu przy ulicy Grabiszyńskiej we Wrocławiu czekało kilkaset osób. Rodzina, znajomi i zupełnie obcy ludzie… Wychodzili z kaplicy, w której wystawiona była trumna… Nikt nie mógł spokojnie patrzeć na piękną dziewczynę w białej sukni i koronie Miss International.” Agnieszka Kotlarska-Świątek zmarła 27 sierpnia 1996 roku w wieku 24 lat. „Miała 17 lat. Od razu ją przyjęłam: wysoka, bardzo ładna i zgrabna dziewczyna. Nie trzeba było nad nią pracować, pięknie się poruszała. Była bardzo miła i przyjacielska” - wspominała ją szefowa agencji modelek. A do tego bardzo skromna, swoje zwycięstwo skomentowała krótko: „Nie jestem ładna, ale jakoś tak jest, że wszyscy mnie lubią. To jest dla mnie tylko przygoda. Tu spróbuję zarobić na życie. To jest ta chwila, kiedy chcę zdobyć świat, a potem moim marzeniem jest założenie normalnej rodziny”.

--------------------------- p a m i ę t a m y ---------------------------

„Konkurs to ogromna impreza, wszystko trzeba zgrać w czasie, dopilnować setek ludzi i działań, zdobyć na to pieniądze. Prezes cieszył się olbrzymim zaufaniem sponsorów”. Prezes, czyli pan Piotr Stawicki. Przez 14 lat związany z konkursem Miss Polonia. Pracował jako dziennikarz Expressu Wieczornego, a w 1990 roku stanął na czele Biura Miss Polonia. „Bardzo zależało mu na tym, żeby wokół prowadzonego przezeń konkursu nie gromadziły się żadne niedomówienia i plotki. Ufali mu rodzice, powierzając swoje córki. Nigdy ich nie zawiódł.” Tak wspominali go ludzie z którymi współpracował. Nikt nie miał wątpliwości, że był duszą konkursu. „Zawsze potrafił znaleźć czas na rozmowę. Potrafił wesprzeć, pozwalał nabrać wiary we własną wartość. Każdy przy nim czuł się ważny, potrzebny, wyjątkowy… poświęcał cały swój czas, energię i zdolności konkursowi”.

  
  
Jak pisano w prasie z tamtego okresu, winnym wypadku samochodowego był… pośpiech. W drodze z jednego spotkania na drugie Punto, które prowadził rozwinęło zbyt dużą prędkość. Zabrakło szczęścia w trakcie wymijania. W zderzeniu z TIRem wydawałoby się, że nikt nie ma szans na przeżycie. „Bogusia (red. Bogusława Gawrych) ma tylko złamaną rękę. Samochód z lewej strony jest zmiażdżony, z prawej jakby ktoś rozpiął ochronny parasol” – mówili pracownicy biura. Na pogrzebie, na cmentarzu w podwarszawskim Ołtarzewie, gdzie prochy Piotra Stawickiego złożono w rodzinnym grobie były tłumy. Rodzina, przyjaciele, a także wiele dziewczyn z wyborów Miss Polonia. „Mimo smutku – piękne. Piotr byłby z nich dumny”. Piotr Stawicki zmarł 28 października 1996 roku w wieku 48 lat.

--------------------------- p a m i ę t a m y ---------------------------

Śmierć tej trójki wstrząsnęła Polską. Odeszli nagle. Zbyt młodo. Zbyt szybko. Byli potrzebni swoim bliskim i wyborom. Prasa szeroko opisywała ich tragedie. Ale w taki dzień jak 1 listopada chcielibyśmy wspomnieć również tych, których nie ma już z nami, a którzy swojego życia nie związali do końca z konkursami, ale byli ich częścią.

26 maja 2012 roku w wieku 73 lat odeszła laureatka tytułu Miss Polonia 1958 Zuzanna Cembrowska. Po zdobyciu korony Najpiękniejszej Polski reprezentowała Polskę w konkursie Miss Universe 1959 gdzie awansowała do finałowej 15. Niestety po odniesionym sukcesie postanowiła nie wracać do komunistycznej ojczyzny. Została w Stanach Zjednoczonych dzięki mieszkającej tam ciotce prima-barelinie. Sama Cembrowska była tancerką Operetki Warszawskiej. Była kolekcjonerką dzieł sztuki. 

W roku 1996 polski świat miss stracił wieloletniego przyjaciela konkursów. Marek Kasz, dziennikarz, felietonista i rzecznik prasowy Miss Polonia. W wywiadach Katarzyny Żebrowskiej wspominają go dwie laureatki tytułu. Karina Wojciechowska Miss Polonia 1991: „… eliminacje do półfinału Miss Polonia. 
Towarzyszę koleżance i cierpię patrząc, że inne tu są, a ja już nie. (Zdążyłam się wciągnąć, spodobały mi się te kiecki, eleganckie poruszanie się i chodzenie krokiem modelki.) 
W trampkach i skórze siedzę na schodach i jest mi smutno. Podchodzi nieżyjący już Marek Kasz i daje mi kartę do wypełnienia, każe wejść na scenę. Koleżanka pożycza mi sukienkę i kostium.” Natomiast Ewa Wachowicz Miss Polonia 1992 wspomina go krótko: „Podpowiadał nam, jak się przedstawić, co ciekawego o sobie powiedzieć”. Zmarł w wieku 47 lat.

Animator kultury, wieloletni dyrektor Centrum Kultury i Sztuki w Siedlcach, a dla fanów wyborów miss znany jako ich reżyser. Tak, Pan Andrzej Meżerycki o którym mowa przez wiele lat zajmował się wyborami Miss Ziemi Siedleckiej.
Dbał również o reżyserię półfinałów i finałów "Miss Polonia". Elżbieta Wierzbicka prezes konkursu (2005-2012) w wywiadach wspomnieniowych nazwała go „Wielkim Przyjacielem Miss Polonia”, który w rozmowie z nią „prosił, żebym nie zmarnowała idei Miss Polonia, którą on też budował przez kilkanaście lat”. Zmarł po długiej i wyczerpującej chorobie 27 czerwca 2009 roku. Miał 55 lat.

Człowiek legenda. Na początku lat 80 z przyjaciółmi reaktywował po 25 latach przerwy konkurs Miss Polonia. Współautor książki „MISStrzostwo Świata”. W tych kilku zdaniach mowa oczywiście o Panu Jerzym Chmielewskim, który w 1989 roku zarejestrował spółkę
„Biuro Miss Polonia – Missland, a ta zajęła się organizacją wyborów Miss Polski. Był prezesem tego konkursu do 1993 roku. To za jego działań dwie Polki ukoronowano na Miss International i zorganizowano w Polsce międzynarodowy konkurs piękności Queen of Europe 1991. Po wycofaniu się z wyborów założył firmę zajmującą się organizowaniem imprez i produkcją medialną m.in. koncerty „Lata z Radiem”. Zmarł 2 lutego 2011 roku. Pochowany w Piasecznie. Miał 60 lat.

--------------------------- p a m i ę t a m y ---------------------------


Cześć ich pamięci!


autor tekstu i realizacja: Dawid Baraniak
w artykule wykorzystano cytaty z dawnych materiałów prasowych: Dawid Baraniak prywatne archiwum
pomysł: Dominik Masny, Dawid Baraniak
zdjęcia: Dominik Masny prywatne archiwum, Missland