piątek, 1 maja 2015

Renata Nowak - Miss Polski 2005 - wywiad

"Negatywne aspekty sukcesu odczułam na własnej skórze"
Zawsze chciała więcej, wyżej, dalej...choć czasem nie do końca wiedząc jaki jest cel... Czy miała jakieś plany ? Plan był taki, żeby dobrze się bawić i niczego nie żałować i za radą Josepha Conrada "iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem, i tak zawsze aż do końca".

Renata Nowak dokładnie 10 lat temu spełniła jedno ze swoich marzeń. Studiowała na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, ale tak jak każdy ciut bardziej ambitny i niepokorny młody człowiek, oczekiwała czegoś więcej, niż sesje egzaminacyjne przeplatane studenckimi barowymi imprezami integracyjnymi. 

Postanowiła wystartować w wyborach Miss Polski. 

Historia mojego zgłoszenia się do konkursu jest banalna i nie przypomina ani bajki o brzydkim kaczątku zmieniającym się w pięknego łabędzia, ani żadnej innej rozczulającej historii. Po prostu zrodził się w mojej głowie pomysł, poparty został przez grono najbliższych mi osób, a w związku z tym, że uwielbiam wyzwania, poszłam na najbliższy casting. Nikt nie musiał mnie do niczego namawiać, potraktowałam to jak przygodę.

Dodajmy, że Renata sprostała wyzwaniu i zdobyła koronę Miss Polski 2005. 

Tradycyjnie zaczęło się od zgrupowania, na którym dziewczyny się poznają, pojawiają się pierwsze typy do korony, przygotowują się, by jak najlepiej zaprezentować się podczas finałowej gali. W trakcie zgrupowania przed wyborami Miss Polski miałam przyjemność dzielić pokój z Agnieszką Popielewicz i to ona dla mnie była faworytką, ale no cóż, werdykt jury okazał się inny... i to właśnie ja, ku mojemu zaskoczeniu, włożyłam koronę Miss Polski. Może wydawać się to dziwne, przecież każda z dziewczyn biorących udział w konkursie pragnie zdobyć tytuł najpiękniejszej, więc skąd zaskoczenie... Jednak usłyszeć własne nazwisko właśnie w tym kulminacyjnym momencie jest wręcz nierealne, a zarazem paraliżująco piękne.

Wcześniej finałowa gala minęła mi w mgnieniu oka. Wejścia na żywo wykluczają jakiekolwiek spóźnienia. Więc maraton w szpilkach, by zdążyć na czas był normą. Szybka zmiana garderoby, poprawa makijażu i z powrotem na scenę. Paraliżujący stres i jedno w głowie: byle tylko się nie potknąć, a na końcu jeszcze te nieszczęsne pytania, które nierzadko obnażają niewiedzę lub powodują nagłe zaćmienie umysłu. Do tej pory współczuję dziewczynom, które z trudem wydobywają więznący w krtani głos. 


Dla mnie na szczęście tego dnia wszystko potoczyło się pomyślnie. Wygrałam i rozpoczął się dla mnie piękny rok. Pełen wrażeń, ale i ciężkiej pracy. Jako Miss Polski wzięłam udział w jeszcze dwóch konkursach piękności: Model of the World (zajęłam na nim 4 miejsce) oraz Miss Intercontinental. Obydwa odbywały się w przepięknych okolicznościach przyrody, pierwszy z nich w Tanzanii, a drugi na wyspach Bahama. Jeśli dodamy do tego międzynarodowe towarzystwo naprawdę wyjątkowych dziewczyn i przepych hotelowych wnętrz, da nam to obraz życia Miss i niezapomniane poczucie satysfakcji związane z tym tytułem.”

Brzmi pięknie, ale... Konkursy piękności właściwie od zawsze wywołują pewne kontrowersje. Krążą plotki o skandalach z nimi związanych, co i rusz pojawiają się nowe sensacje. Mówi się też o negatywnych aspektach tego typu imprez – niezdrowej rywalizacji pomiędzy dziewczynami, fałszywych przyjaźniach, które kończą się wraz z sukcesem jednych i porażką innych, „ustawionych” werdyktach. Zwyciężczynie podlegają nieustannej krytyce, często złośliwej, a czasem pojawiają się nawet stalkerzy...

Nie, nie, nie... śmieje się Renata - Niestety nie zdradzę żadnych mrocznych zakulisowych intryg, ani nie opowiem o połamanych szpilkach, czy pociętych kreacjach... bo takich historii po prostu nie ma. Zgrupowania (wzięłam udział w trzech konkursach) przebiegają poprawnie, mają ustalony harmonogram każdego dnia i tylko od czasu do czasu kandydatki do tytułu w pełnym "rynsztunku" ze szczerym uśmiechem ruszają na zorganizowane wizytacje... 

Z przyjaźnią, tak jak już ktoś powiedział, jest jak ze złotem, trudno rozróżnić prawdziwe od tombaku. Poza tym często odległość rozluźnia więzy, wszyscy wracają do swojego naturalnego środowiska i pozostaje tylko zwykła znajomość. Każda z dziewczyn biorących udział w konkursie wierzy, że jest jedyna i wyjątkowa, więc trudno się dziwić, że każda jest później trochę zawiedziona, gdy inna założy koronę. 

Oczywiście! Negatywne aspekty popularności i sukcesu odczułam na własnej skórze. Po pierwsze rodacy dali się poznać jako znawcy i samozwańczy krytycy kobiecej urody, a części z nich zdecydowanie moja aparycja zaburzyła wrażenia estetyczne. Paradoksalnie na mnie wpisywane hejty działały jak woda na młyn, wyszłam bowiem z założenia, że lepiej być brzydką Miss Polski, niż w ogóle nią nie być (śmiech). Uroda jest pojęciem nad wyraz subiektywnym i co roku wybory Miss wzbudzają skrajne emocje, jedni są zachwyceni, inni zniesmaczeni, taka już tradycja.


A plotki? Gdy ludzie żyją sukcesami innych, starają się dopisywać nowe wersy historii, by urozmaicić szarą rzeczywistość. Szukają drugiego dna i rozkładają na czynniki pierwsze zdarzenia, które nie mieszczą się w ich głowach. Po tym przydługawym wstępie dochodzę do sedna, czyli do plotek, które z mojej perspektywy były, są i będą nieodzownym elementem każdego konkursu piękności... dodają trochę pikanterii i zamieszania, ale nie mają żadnego znaczenia, dopóki nie naruszają czyjejś sfery osobistej. Jako Miss Polski miałam to szczęście, że żadna plotka nie dotknęła mnie bezpośrednio.

Rok z koroną był wyjątkowy, intensywny, pełen radości i wzruszeń. Po latach zapomina się o negatywnych stronach (o ile takie w ogóle były), a pamięta tylko te pozytywne.

Konkurs Miss Polski pozostał dla Renaty pięknym wspomnieniem... Nie żałuje swojej decyzji o udziale w nim, mówi, że było warto. Z własnej perspektywy zachęca inne dziewczyny.

Nie ma nic piękniejszego od spełniania marzeń, więc jeśli tylko korona Miss jest jednym z nich, to bez wahania należy podjąć ryzyko. Nie ma recepty na wygraną, ani na szczęście, ale każdy pisze własną historię, a epizod z Miss Polski będzie pięknym wspomnieniem, kiedyś wywołującym uśmiech na twarzy.

I choć od tamtej chwili minęła dekada, Renata mówi, że właściwie jej życie się przez ten czas nie zmieniło. A ona sama?

Nic się nie zmieniło po tych dziesięciu latach! No może oprócz tlenionego blondu na włosach i zmiany stylu życia na tak modny w dzisiejszych czasach fit style. A tak poważniej, to wydaje mi się, jakby to było wczoraj, tylko przez noc przeszłam ewolucję, czy wręcz rewolucję zarówno fizyczną, jak i psychiczną. Zaczęłam dbać o kondycję fizyczną, cenię sobie naturalny look i zacięcie chronię swoją prywatność. Nie czuję upływającego czasu, bo moja głowa się nie starzeje, tylko otwiera na nowe horyzonty, oczy widzą więcej, uszy słyszą głośniej, a serce kocha mocniej.

wywiad autoryzowany
wywiad przeprowadziła: Globmiss Katarzyna Żebrowska
publikacja i przygotowanie: Globmiss Dawid Baraniak
zdjęcia: prywatne archiwum Renaty Nowak i odpowiednich autorów