czwartek, 2 lipca 2015

Aleksandra Ogłaza - Miss Polski 2006 - wywiad

"Ważne jest realizowanie swoich zamierzeń - to naprawdę fajne"
“Aleksandra Ogłaza, 19-latka z Bychawy. Zodiakalny Byk. Chociaż najbardziej lubi pizzę, marzy o podróży do Chin. W najbliższym czasie chciałaby dostać się na studia.” Taką wizytówkę usłyszałam podczas gali w styczniu 2007 roku. Od tamtego momentu minęło już osiem lat, a ja nadal recytuję ten tekst z pamięci :)

Prawdą jest, że marzyłam w tamtym czasie nie tylko o podróży do Chin, ale w ogóle o podróżowaniu i zwiedzaniu świata. Z perespektywy czasu mogę powiedzieć, że udało mi się zobaczyć większą część miejsc na świecie z mojej listy “do realizacji”. 

Poza tym byłam nieśmiałą dziewczyną, która po cichu marzyła o tym, aby chociaż raz przejść się po wybiegu, poznać ludzi, którzy tworzą telewizję i zobaczyć ją od kuchni.

Takie marzenia ma większość dziewczyn, Ola nie była wyjątkiem. Ale tylko nieliczne mają odwagę, aby te marzenia realizować. Aleksandra zdecydowała się pomóc szczęściu i zgłosiła się do konkursu Miss Polski.

Jako nastolatka często oglądałam FashionTV i pamiętam, że w tamtym czasie marzyłam o pracy modelki, sesjach zdjęciowych i wybiegach. Nie wiedziałam jednak, jak dostać się do dobrej agencji i czy na pewno mam odpowiednie warunki fizyczne do tej pracy.

Gdy usłyszałam w radiu o castingu do regionalnego konkursu Miss Polski, pomyślałam: “Spróbuję – może to jest przepustka do świata modelingu i wielkich wybiegów.”

Wiedziałam, że są dwa konkursy piękności w Polsce, ale nie za bardzo je rozróżniałam. Udział akurat w Miss Polski był zatem kwestią przypadku. 

Na pierwszy casting pojechałam z mamą. Ona od samego początku trzymała za mnie kciuki i mi kibicowała. Bardzo chciała, żebym spróbowała swoich sił. Podczas tego castingu obserwowałam dziewczyny, które również czekały na swoją kolej, miały ze sobą zdjęcia z sesji, w których brały wcześniej udział, szarfy z poprzednich konkursów. Pomyślałam, że kompletnie tu nie pasuję... Trzy tygodnie później otrzymałam wiadomość, że dostałam się do finałowej 16. konkursu regionalnego. Ucieszyłam się ! :) 

Bardzo miło wspominam przygotowania do wyborów Miss Polski Ziemi Lubelskiej. Wybory organizowała wtedy Elżbieta Sawerska, Miss Polski 2004. Wszystko było dla mnie nowe, ciekawe i sprawiało mi wiele frajdy. Nauka chodzenia, pierwsze zdjęcia, wyjazdy, występ na scenie. Ela bardzo dużo opowiadała nam o Miss Polski i o konkursach międzynarodowych - wydawało mi się to takie bajkowe :)

A jednak czasem życie zamienia się w bajkę :) Aleksandra została Miss Polski Ziemi Lubelskiej, później przechodziła przez kolejne konkursowe szczeble, aż znalazła się w gronie finalistek Miss Polski 2006.



Zgrupowanie przedfinałowe rozpoczęło się w Kudowie Zdrój dwa tygodnie przed galą. Piękny hotelik, na wzgórzu, z dala od miasta. Zgrupowanie odbywało się zimą, więc widoki były niesamowite. Większą część czasu spędzałyśmy na sesjach fotograficznych do katalogu, na planie nagrań wizytówek oraz na próbach choreograficznych. W wolnych chwilach jechałyśmy grupą do miasta na zakupy, do salonów kosmetycznych itp.

To były bardzo fajne dwa tygodnie. Miałam też szczęście, że do finału dotarłam razem z dwiema koleżankami z konkursu regionalnego: Agnieszką Ratyńską i Asią Woroch. Zawsze trzymałyśmy się we trzy. Wieczorami w pokoju śledziłyśmy fora konkursowe i wymieniałyśmy się swoimi typami na Miss. Moją faworytką od samego początku była Agnieszka Ratyńska. Po finale obie nawiązałyśmy współpracę z agencją modelek w Hamburgu. Pojechałyśmy tam we dwie budować swoje portfolio. Z Agnieszką utrzymuję kontakt do dziś, często spotkamy się również podczas lubelskiego konkursu regionalnego.

Etap finału to nie współzawodnictwo, a wzajemne wsparcie, przynajmniej ja tak to odczuwałam. Wszystkie się dopingowałyśmy i pomagałyśmy sobie. Nasze zgrupowanie było połączone ze zgrupowaniem Miss Nastolatek i często słyszałam od nich, że trzymają za mnie kciuki i że to właśnie ja jestem ich typem na Miss. 

Plotki, ploteczki :) Na pewno jakieś się pojawiły, ale ja zawsze traktuję je z przymrużeniem oka, stąd nigdy ich nie zapamiętuję :)

Zgrupowanie dobiegło końca, nadszedł długo wyczekiwany dzień finałowej gali...

Mam wiele fajnych wspomnień związanych z galą finałową, tak że aż ciężko mi wybrać kilka, ale...

Pamiętam, że pierwsze wyjście było układem tańczonym. Stałam wtedy w pierwszym rzędzie, wzrokiem szukałam rodziców, którzy siedzieli tuż przy samej scenie. Pomyślałam: “Znajdę ich, będę się do nich uśmiechać - będzie mi łatwiej.” Odszukałam rodziców, ale byli tak przejęci moim występem, że niewiele uśmiechu pojawiało się na ich twarzach - przynajmniej na początku.

Kolejna sytuacja miała miejsce tuż przed wyjściem do ogłoszenia wyników. Nie musiałyśmy już wtedy biegać, przebierać się, po prostu czekałyśmy na prezentację. W tym czasie na scenie występował Andrzej Piasek Piaseczny z utworem, który tak rozluźnił całą atmosferę przed wynikami, że zaczęłyśmy tańczyć w kulisach :)

Nie potrafię słowami natomiast opisać emocji, jakie towarzyszyły mi, kiedy publiczność wykrzyczała moje imię i nazwisko jako Miss Polski 2006. Nie mogłam w to uwierzyć, wszystko działo się tak szybko.

Krzysztof Ibisz przedstawił bowiem wynik w sposób, którego nikt się nie spodziewał, mianowicie pokazał kartę z werdyktem do kamery. Dzięki tej oryginalnej prezentacji nowej Miss, jaką zastosował, do dziś dnia rodzina wspomina moment, w którym wszyscy zbiegli się do telewizorów i radość, jaka wybuchła w chwili, kiedy kamera wyostrzyła "MISS POLSKI 2006 - ALEKSANDRA OGŁAZA".

Marzenia zaczęły się spełniać, a bajka trwać. Jako Miss Polski Ola reprezentowała Polskę na dwóch międzynarodowych konkursach piękności.

Pomimo tego, że oba to konkursy piękności, to były one zupełnie różne. 

Pierwszy był Miss Tourism Queen International w Chinach - 106 kandydatek i trwał on ponad 3 tygodnie. Przez ten czas przemieszczałyśmy się kilkanaście razy w różne części kraju. Grafik był bardzo napięty w wizyty, zwiedzanie, sesje. Podczas tego konkursu bardzo dużo zobaczyłam, były momenty, które zapierały dech w piersiach i które pozostały w mojej pamięci do dziś np. wizyta w Klasztorze Shaolin. Zawsze marzyłam o podróży do Chin, więc cieszę się, że udało mi się odwiedzić właśnie Chiny jako pierwsze. 

Bardzo dobrze wspominam drugi konkurs - Miss Intercontinental, który odbył się na Seszelach i był zupełnie inny. Spotkałam tam koleżanki, które już znałam, więc ponowne spotkanie było dla mnie jak wspólny wyjazd na wakacje :) Na obu konkursach międzynarodowych, w których brałam udział, otaczałam się dziewczynami o dość egzotycznej urodzie: Miss Japonii, Miss Indii, Miss Madagaskaru i wśród nich ja - szarooka blondynka o jasnej karnacji :) Miss Intercontinental był spokojnym konkursem, podczas którego poza próbami choreograficznymi i spotkaniami miałyśmy również czas na odpoczynek na plaży, posmakowanie kuchni oraz babskie pogaduchy.

Przez to, że sama miałam okazję być na konkursach międzynarodowych, teraz znacznie łatwiej przychodzi mi komunikacja z finalistkami konkursu Miss Supranational oraz jego organizacja.

Niestety bohaterki bajek, aby dotrzeć do szczęśliwego zakończenia, muszą zwykle pokonać różne przeciwności. Również życie Miss Polski nie składa się wyłącznie z samych plusów.


 

Plusy tytułu to ciągłe podróżowanie i poznawanie nowych ludzi. Zaraz po otrzymaniu korony nawiązałam współpracę z agencją modelek w Hamburgu. Mój pierwszy wyjazd za granicę miał miejsce w maju, potem następny na konkurs do Chin i tak już było przez kolejne dwa lata po konkursie. Uwielbiałam takie życie na walizkach. Zdarzały się jednak momenty, że tęskniłam za rodziną, przyjaciółmi. Niekiedy musiałam zrezygnować z planów prywatnych, bo pojawiał się wyjazd. Szczęście, że mam prawdziwych przyjaciół, którzy mnie dopingowali w takich momentach.

Zdarzało się poza tym, że na forach, stronach internetowych widziałam nieprzyjemne komentarze odnośnie mojej osoby. Nigdy jednak nie brałam tego zbytnio do siebie. Każdy ma inny gust i upodobania. Jednym podoba się zielonooka blondynka, innym piwnooka brunetka - nigdy nie będzie tak, że wszyscy będą zadowoleni z werdyktu. Trzeba wyciągnąć wnioski z konstruktywnej krytyki, a złośliwe komentarze obrócić w żart i robić swoje. Często na studiach zdarzało się, że podczas imprezy słyszałam komentarze "Patrz, to ta Miss" :) Przez to początki znajomości często bywały trudne. Zawsze jednak przychodził moment podczas tej imprezy, że nowo poznane osoby podchodziły do mnie i mówiły: "Hej, Ty jesteś normalna" - to chyba najlepszy komplement jaki można było wtedy usłyszeć. :)

Życie Miss ma to do siebie, że jest krótkie, jak życie motyla. Trwa rok, czasem odrobinę dłużej. Późnej przychodzi chwila, gdy trzeba przekazać tytuł następczyni i wrócić do szarej rzeczywistości.

Jak teraz, z perspektywy tych kilku lat, Ola postrzega konkurs Miss Polski? Czy dał jej to, czego oczekiwała? Czy był tylko niewiele znaczącym epizodem, czy jakoś wpłynął na jej życie? Czy warto wziąć w nim udział? 

Oczywiście, że warto. Udział w konkursie Miss to nie tylko korona i nagrody, ale możliwość poznania nowych ludzi, podróżowania. Otwierają się zupełnie nowe horyzonty, które często zmieniają nasze podejście do życia. To, co ja mogę doradzić dziewczynom, które "chcą, ale...", to że warto próbować. Nie można zamknąć się w domu tylko dlatego, że boimy się co reszta o nas pomyśli. Ważne jest realizowanie swoich zamierzeń - to naprawdę fajne :) 

Teraz mogę powiedzieć, ze swojej perspektywy, że konkurs dał mi dużo więcej, niż oczekiwałam.

  

Podróże, sesje zdjęciowe, praca w modelingu, telewizja, ale przede wszystkim poznałam wartościowych ludzi, z którymi utrzymuję kontakt do dziś. Konkurs uświadomił mi także, że warto próbować i realizować swoje marzenia.

Od momentu, w którym otrzymałam koronę Miss Polski, minęło osiem lat, a ja nadal jestem związana z tym konkursem. Przez ten czas pracowałam w wielu firmach wspomagając od czasu do czasu konkurs swoją obecnością na różnych eventach i galach. W końcu zdecydowałam się na stałą współpracę z Biurem Miss Polski i od roku pracuję jako Project Menager. Bardzo lubię charakter tej pracy, bo wiąże się ona z wyjazdami i możliwościami, jakich nie miałam pracując w innych branżach. Obecnie na stałe mieszkam w Warszawie. Jestem ogromną fanką jednośladów - sama jeżdżę na motocyklu i skuterze :) W międzyczasie próbowałam swoich sił jako prezenterka biorąc udział w konkursie Dzień Dobry TVN, odhaczałam kolejne punkty na mapie z miejsc koniecznych do odwiedzenia. W marcu tego roku odbyłam kolejną podróż, o której marzyłam - Tajlandia. Mam jeszcze wiele pomysłów, które będę chciała zrealizować :) 

Jak widać warto mieć marzenia i warto je spełniać. Wystarczy odrobina odwagi, żeby przeżyć naprawdę bajkowy rok, tak, jak Aleksandra Ogłaza.

wywiad autoryzowany
wywiad przeprowadziła: Globmiss Katarzyna Żebrowska
publikacja i przygotowanie: Globmiss Dawid Baraniak
zdjęcia: prywatne archiwum Aleksandry Ogłazy / Tomasz Mosionek