piątek, 31 lipca 2015

Monika Podgórska - Top 10 Miss Polonia 1995 - wywiad

"Ach te kompleksy"
Wciąż nie wiadomo, jak potoczą się dalej losy konkursu Miss Polonia. Póki co, od blisko trzech lat nie odbył się jego finał. Rzesze wiernych fanów wciąż mają nadzieję, że to przejściowy kryzys i wciąż wiernie czekają na kolejną edycję. A w przeszłości począwszy od 1983 roku konkurs odbywał się nieprzerwanie aż do 2012 roku. Przez ten czas w trzydziestu finałowych galach wystąpiło kilkaset dziewczyn. Niektóre wryły się w pamięć bardziej, inne mniej. 

Z pewnością jedną z najlepiej zapamiętanych przez fanów edycji z lat 90, w której poziom uczestniczek był zarazem wysoki i wyrównany, był konkurs Miss Polonia 1995. Jedną z finalistek Miss Polonia '95, która dotarła aż do finałowej Top 10, była Monika Podgórska, która zdecydowała się, specjalnie dla Globmiss, opowiedzieć o swojej przygodzie z konkursami piękności.

W 1995 roku miałam 19 lat, byłam absolwentką klasy maturalnej Liceum Ogólnokształcącego w Poznaniu z jęz. włoskim, którego zbytnio nie lubiłam. Nie przepadałam również za historią, ale zdecydowałam się zdawać z niej egzamin maturalny. Teraz wiem, iż wybory i decyzje podejmowane w wieku lat 19, nie zawsze muszą być trafne! Moim planem był Wydział Prawa na UAM, lecz los przewidział dla mnie inną drogę…


Jak większość młodych ludzi, lubiłam spotykać się ze znajomymi, rozmawiać, bawić się, chodzić do kina, podróżować, itp. Uwielbiałam słuchać muzyki, między innymi “Dead can dance"oraz czytać książki, moim ulubionym pisarzem był Jonathan Carroll. 

W wyborach Miss Wielkopolski wystartowałam za namową mojej mamy, która widziała, jak wiele mam kompleksów związanych z moim wyglądem. Byłam nieśmiała, a konkurs pomógł mi nabrać wiary w siebie, chociaż lustro wciąż nie pokazywało mi walorów, które we mnie zauważały inne osoby (ach te kompleksy). 


Nie było mi łatwo, po prostu wstydziłam się tego, iż biorę udział w takich wyborach! Trzymałam to w tajemnicy przed koleżankami w szkole. Nie spodziewając się tego absolutnie, 1 kwietnia, zostałam wybrana na Miss Wielkopolski 1995. I to nie był prima-aprilisowy żart. Paraliżował mnie strach przed powrotem do szkoły, gdyż prasa poznańska pisała, iż zostałam Miss. Pierwszą lekcją był język polski, chciałam być niewidoczna bojąc się, iż mój profesor zmiesza mnie z błotem. Jak wielkie było moje zdziwienie i radość, kiedy zostałam bardzo miło powitana oraz przyjęłam gratulacje w obecności całej klasy. Później było już tylko wiele miłych zdarzeń.

Biorąc udział w konkursie Miss Polonia, nie oczekiwałam niczego szczególnego i być może zabrzmi to banalnie, ale samo zakwalifikowanie się do kolejnych etapów było już dla mnie wielkim sukcesem. 


Bardzo miło wspominam zgrupowania przed półfinałem w Siedlcach oraz przed finałem. Do finału zakwalifikowały się jeszcze dwie moje koleżanki z Poznania: Joasia Ochocka i Ola Śliwińska. Miałyśmy super kontakt, zero rywalizacji! Często płakałyśmy ze śmiechu, doskonale się bawiąc. Zaprzyjaźniłam się również bardzo z Joasią Inglot i bardzo fajnie to wspominam. Pamiętam, że wszystkie byłyśmy bardzo zgrane i to było w moim roczniku dobrą cechą finalistek. Nie przypominam sobie żadnych niemiłych sytuacji, wręcz przeciwnie. mam bardzo miłe wspomnienia. Poznałam wiele wartościowych osób, świetnie się bawiłam i często wracam do tych cudownych chwil. 

 

Finał w Sali Kongresowej był ogromnym dla mnie przeżyciem. Startowałam z numerem 19, licząc tylko na dobrą zabawę i aby nie spaść ze schodów. Przygoda, ogromne emocje oraz radość i nowe doświadczenia, z którymi trzeba było się zmierzyć. Ten czas pozostał jednym z ważniejszych momentów w moim życiu. Kontakt z Panią Marylą Rodowicz, Pauliną Smaszcz-Kurzajewską oraz Krzysiem Ibiszem (ach co to był za bal.). Szczególnie miło wspominam ówczesnego Szefa Biura M.P. Ś.P. Pana Piotra Stawickiego, który profesjonalnie i wręcz po ojcowsku prowadził biuro i konkurs.

Monika Podgórska 2. od prawej
Jeśli chodzi o wybór Ewy Tyleckiej. Najbardziej zawiedzione były osoby, które głosowały na mnie i dla których byłam faworytką, a ja osobiście nie pamiętam, bym czuła się rozczarowana. Z Ewką mam kontakt do tej pory, a nie byłoby to możliwe, gdybym miała w sercu zazdrość lub zawiść. Mnie to nie dotyczy. 

Moje życie obrało swój kierunek około roku po konkursie. Zostałam zaproszona na casting przez włoską Agencję Modelek “Look Now“ z Mediolanu. Pojechałam na zaproszenie na 2 miesiące, następnie wróciłam na studia do Poznania. Po pierwszej dobrze zdanej sesji, wyjechałam z poznanymi w Mediolanie znajomymi do Palm Beach na Florydzie. Tam poznałam mojego pierwszego męża, który po 4 dniach znajomości mi się oświadczył. Uwierzyłam w piękne włoskie słowa o miłości, wróciłam do Poznania, spakowałam walizki i wyjechałam. Niestety rad mojej mamy nie posłuchałam...

Następnie była praca modelki, ślub, narodziny córki Marysi, praca w telewizji, teatrze, rozwód. W wieku 24 lat byłam samotnie mieszkającą na obczyźnie matką 2 letniej córeczki co było najgorszym okresem mojego dorastania.

Borykając się z życiem, rozpoczęłam pracę w świecie designu dla ZeroDisegno (przy kolekcji Gaetano Pesce) i dla FishDesign. Właśnie wtedy zaczęłam interesować się fotografią.

W 2004 roku poznałam mojego obecnego męża Paolo, z którym szczęśliwie i w miłości idę przez życie z dwójką naszych cudownych dzieci: Jasiem i Zosią. Od trzech lat zajmuję się nie tylko domem i dziećmi, ale też moją pasją i miłością - fotografią. Już wkrótce moja praca będzie jeszcze pełniejsza, ale o tym opowiem kiedy indziej, aby nie zapeszać.

wywiad autoryzowany
wysłuchała i zapisała: Globmiss Katarzyna Żebrowska
publikacja i przygotowanie: Globmiss Dawid Baraniak
zdjęcia: prywatne archiwum Moniki Podgórskiej