poniedziałek, 12 października 2015

Ewa Mielnicka przed Miss International 2015 - wywiad

"Chcę pokazać mój kawałek świata całemu światu"
Chodziły słuchy, ale od kilku tygodni wiemy, że to już oficjalne! Ewa Mielnicka jest pierwszą po 22 latach Miss Polski, która będzie reprezentowała Polskę na konkursie Miss International w Japonii.

Tak, jest już wyznaczony pierwszy konkurs międzynarodowy, na który pojadę reprezentować nasz kraj. Jest to konkurs Miss International, którego finał w tym roku odbędzie się 5 listopada w Japonii. Pierwsze przygotowania rozpoczęłam w chwili gdy Biuro Miss Polski ogłosiło swoją decyzję. Nie mogę doczekać się nowej, tym razem międzynarodowej, przygody. Wylatuję z Polski już 17 października, a wrócę 12 listopada. Jest mi miło jak profesjonalnie osoby z Biura podeszły do mojego wyjazdu.

Skontaktowali mnie z kilkoma projektantami mody, pozwolili samej podejmować ostateczne decyzje co do stroju narodowego i sukni wieczorowej. Postawiliśmy na trójkę projektantów: Violę Piekut (to w jej sukni wystąpię na Wielkim Finale), oraz Łukasza Podwiki i Macieja Domańskiego. Suknie obu panów zaprezentuję na różnych wydarzeniach podczas zgrupowania. Strój narodowy nie mógł być inny jak mój, osobisty, z regionu kurpiowskiego, uszyty przez Panią Zofię Wołosz. Nie potrzebuję niczego ekstrawaganckiego, chcę pokazać mój kawałek świata całemu światu. Poza przymiarkami, doborem butów, głównie marki Nessi, której jestem ambasadorką, czy biżuterią Schuberta jestem przygotowana do wyjazdu w wielu innych kwestiach, Zorganizowano specjalnie dla mnie spotkanie z Ambasadorem Japonii w Polsce Panem Makoto Yamanaka i jego małżonką. To była niesamowita chwila, a do tego mogłam założyć oryginalne japońskie kimono. Uczęszczałam też na lekcje kultury japońskiej i języka japońskiego. Już nie mogę doczekać się mojego wyjazdu. Trzymajcie za mnie kciuki 5 listopada. Dam z siebie wszystko. Obiecuję! A przy tej okazji chciałabym już podziękować wszystkim za włożoną pracę w przygotowania mojej osoby.

  

Żeby jednak móc reprezentować Polskę na konkursie Miss International, najpierw Ewa musiała pokonać kolejne konkursowe szczeble w kraju. Po konkursie regionalnym, awansowała do półfinału, w końcu do finału i rozpoczęła przygotowania do gali m.in. poprzez udział w zgrupowaniach.

Zgrupowań przed finałem konkursu Miss Polski było kilka. Najlepiej wspominam to jesienne w Piwnicznej Zdrój, na którym nie odczuwałyśmy jeszcze rywalizacji pomiędzy sobą. Był to czas, kiedy mogłyśmy się zintegrować i bliżej poznać. Na samym przedfinałowym zgrupowaniu rywalizacja była już bardziej odczuwalna. Stresowałyśmy się dosyć mocno finałem, każda z nas chciała zaprezentować się jak najlepiej i dobrze wypaść na scenie. Najbardziej od samego początku zaprzyjaźniłam się z Weroniką Marzędą, z którą utrzymuję do dziś świetny kontakt. Obstawiałyśmy wyniki co noc :) Ale nigdy w żadnym z nich nie znalazłam na najwyższym podium. Choć bardzo głęboko marzyłam o koronie i o sukcesie, to nie myślałam o tym, że mogę wygrać, aby uniknąć bolesnego rozczarowania na koniec. Uważam, że poziom finalistek Miss Polski 2015 był bardzo wysoki, ale i wyrównany. Ciężko było wyłonić spośród nas „liderkę”. Jednak mam chyba nie najgorsze oko, ponieważ aż 3 typy z moich faworytek do Top 5 się sprawdziły, z czego byłam bardzo zadowolona :)

Z samego koncertu galowego bardzo mało pamiętam, wszystko działo się w błyskawicznym tempie. Tygodnie przygotowań i prób uwieńczyła dwugodzinna gala finałowa. Pamiętam, że wszystkie odliczałyśmy czas do 20.00 i nie mogłyśmy doczekać się wielkiego finału. Najbardziej jednak utkwiło mi w głowie jedno wspomnienie. Podczas próby generalniej nasz reżyser Szymon Łosiewicz (niezwykły człowiek, wielki profesjonalista, skutecznie mobilizował nas do pracy w chwilach kryzysu) nie wybrał mnie do finałowej 10. Zeszłam za kulisy razem z innymi dziewczynami, między innymi również z Weroniką Marzędą, smutna i troszkę zawiedziona. Wmówiłyśmy sobie, że jeśli nie zauważono nas nawet na próbie generalnej, to i później pewnie nie mamy się czego spodziewać. Coś w nas wtedy pękło i postanowiłyśmy, że koniec już tego zamartwiania i jak wyjdziemy na scenę podczas gali, to musimy zaprezentować się na 100%. Jak okazało się później, taki mobilizujący kopniak przydał się nie tylko mi, ale również mojej Werce :)))) 

Ewa zdobyła koronę Miss Polski i rozpoczął się dla niej rok pełen emocji, ale i obowiązków.

W byciu Miss Polski podoba mi się wszystko!:) To super przygoda, która dobrze wykorzystana może zmienić życie i spełnić dodatkowo niejedno marzenie. Najbardziej podoba mi się moment, w którym dziewczynki, nawet te duże, pytają, czy mogą przymierzyć koronę.:) To dla mnie wielki zaszczyt, że mogę nosić ją w tym roku i być ambasadorką tego konkursu. Jestem największym przykładem na to, że marzenia mogą się spełnić i na każdym kroku zachęcam dziewczyny do pracy nad sobą i swoimi słabościami. 

Oczywiście to, że stałam się osobą publiczną z dnia na dzień, było dosyć trudne. Ale zawsze są jakieś plusy i minusy w życiu. Najbardziej bolały mnie na samym początku niektóre komentarze. Nauczyłam się jednak podchodzić z dystansem do tego typu opinii, a tym bardziej, jeśli są one umieszczane w sposób anonimowy. Biorę do siebie już zawsze tylko konstruktywne opinie. Całe szczęście więcej jest pozytywów i dobrych słów, słów pełnych wsparcia i dopingu, które budują i napełniają moje akumulatorki jak nic innego na świecie!:) Mam już kilku fanów, którzy piszą do mnie nawet kilka razy dziennie, ale jest to bardzo przyjemne i za nic w świecie bym tego nie oddała. Fani mobilizują mnie do jeszcze większej pracy nad sobą i nad powierzonymi mi obowiązkami. 

Szczerze wyznam, że do tej pory udało mi się zrobić może naparstek tego, co planowałam na samym początku roku w koronie Miss Polski. Zawsze byłam bardzo ambitna i chciałam działać ponad swoje możliwości. Pomimo tego, że żyję bardzo intensywnie, łączę swoją pracę zawodową z byciem Miss, nauką, pracą charytatywną i wieloma innymi zadaniami, to wiecznie mi mało:) Wierzę w to, że jak oddam koronę to dalej będę pracować jako Miss Polski 2014 i dalej będę spełniać swoje plany i marzenia. Na odpoczynek przyjdzie czas, jak będę na emeryturze, na razie szkoda mi czasu na leniuchowanie :) 

Za 2 miesiące Ewa przekaże tytuł Miss Polski. Czy już wie, jaki ma plan, na swoje dalsze życie po koronie? Czy konkurs będzie dla niej tylko epizodem i zamierza wrócić do swojego dawnego życia, czy też w jakiś sposób chciałaby zdyskontować swój sukces? 

  
| Ewa w Ambasadzie Japonii |

Nie lubię planować, zawsze stawiam na spontaniczność i przypadek. Jedyne jednak, co mogę powiedzieć dzisiaj na temat mojej przyszłości, to mam nadzieję, że za 15 lat będę miała szczęśliwą rodzinkę, dom z ogródkiem i szklarnią na warzywa, własny biznes oraz olbrzymią mapę szczęścia, na której będę zaznaczać szpilkami miejsca, w których już byłam. Może nic oryginalnego, ale wszystko, co teraz robię, ma mi pomagać i przybliżać mnie do tego marzenia. :)

Na podsumowania mojego „panowania” jeszcze za wcześnie, z tym poczekam do końca roku. Jednak już mogę powiedzieć, że to jedna z najpiękniejszych przygód, jaka może przydarzyć się młodej dziewczynie i jeśli miałabym taką możliwość, to wystartowałabym w konkursie Miss Polski jeszcze raz!:) 


wywiad autoryzowany
wywiad przeprowadziła: Globmiss Katarzyna Żebrowska
publikacja i przygotowanie: Globmiss Dawid Baraniak
zdjęcia: VP - Dorota Tyszka, Biuro Miss Polski, Globmiss Dawid Baraniak, Portal Ostrołęka, Kadzilo.pl