piątek, 23 października 2015

Jolanta Swoboda, finalistka Miss Polski 1997 - wywiad

"Ta kobieta po prostu zasłużyła na koronę"
W ciągu ostatnich 32. lat w Polsce wybrano 30 Miss Polonia, 25 Miss Polski. Ich nazwiska są w większości znane i pamiętane. Ale przecież historię konkursów piękności tworzą nie tylko te najpiękniejsze. Co roku w konkursowe szranki staje kilka tysięcy dziewcząt. W każdym z konkursów wygrywa tylko jedna z nich, a do finału dociera kilkanaście, czasem kilkadziesiąt. Te dziewczny, choć nie założyły korony, są często równie piękne i równie ciekawe. Warto o nich przypominać.

Jolanta Swoboda w 1997 roku miała 18 lat i głowę pełną pomysłów. Mieszkała na Górnym Śląsku, a tam kobiety twarde są. Była w klasie maturalnej, więc musiała zdecydować, co będzie robić w przyszłości, ale wcześniej chciała zrobić coś, co zapamięta na resztę życia. Jej wybór padł na konkurs Miss Polski.

Najpierw w 1996 roku organizowano w moim liceum wybory Miss Szkoły. Koledzy z klasy uznali, że powinnam spróbować. Byłam zaskoczona. JA? Krótkie włosy, luźne ciuchy, ale... czemu nie? - pomyślałam. Lubiłam wyzwania. Okazało się, że zwyciężczynie wezmą udział w regionalnych wyborach Miss. Zostałam 2 Wicemiss Szkoły. Szok dla mnie! I tak, nagle i nieoczekiwanie, znalazłam się na deskach teatru i zostałam 1 Wicemiss Nastolatek Jastrzębia Zdroju'96. Nawet nie wiem, kiedy przeszłam ćwierćfinał i dostałam się do poznańskiego półfinału Miss Polski Nastolatek'96. Do finału już nie udało mi się awansować, ale dzięki tej przygodzie nabrałam doświadczenia i pewności siebie, ale i nauczyłam się pokory, uwierzyłam w siebie i postanowiłam spróbować za rok w wyborach Miss dla dorosłych. Nie myślałam o nagrodach, sukcesie, podróżach. Spodobała mi się specyfika wyborów Miss. Dni pełne wrażeń, dużo ćwiczeń, tańca, radości, poznawanie gwiazd i celebrytów. Pracowałam nad sobą prawie rok - zapuściłam włosy, zmieniłam ich kolor, ćwiczyłam i nawet nie wiem kiedy, udało mi się osiągnąć więcej, niż rok wcześniej, czyli zostałam finalistką Miss Polski 1997! Na dodatek okazało się, że finał odbędzie się w Tunezji! To było spełnienie marzeń dla nastolatki.

To rzeczywiście taka trochę bajka, oderwanie od zwykłego, szarego życia. Jolanta, wraz z pozostałymi uczestniczkami konkursu, rozpoczęła zgrupowanie przedfinałowe, podczas którego głównie przygotowywała się do gali, ale i miała trochę czasu na zwiedzanie i przyjemności.



Pamiętam pewne śmieszne zdarzenie. Z paroma dziewczynami wybrałyśmy się na tunezyjski targ, nagle jakiś Arab, może szejk, podszedł do naszego opiekuna i zapytał, czy może mnie kupić za wielbłądy. Stanęłam jak wmurowana, a potem zaczęłyśmy się śmiać. Ale na szczęście nigdy nie chodziłyśmy same, zawsze z opieką.

Rywalizacja oczywiście była. Ale jest ona przecież wszędzie, czy to w modelingu, czy w sporcie, czy podczas wyborów Miss. Cała sztuka polega na tym, aby umieć współzawodniczyć zdrowo, z uśmiechem, bez zawiści i robienia sobie na złość. Poznałam wiele dziewczyn, które tak właśnie do tego podchodziły. 

Plotki oczywiście też były. Są przecież zawsze tam, gdzie są piękne kobiety. Ciągle coś się słyszało, ale to naturalne wśród tak licznych, młodych przedstawicielek płci pięknej. Ja stroniłam od plotek czy jakichś afer. Interesowała mnie wyłącznie radość z tego, co osiągnęłam. Ale tak naprawdę ogólna atmosfera była rewelacyjna. Ale jak mogłoby być inaczej? Tunezja, piękny hotel, jasny piasek na plaży, słońce i kobiety, które wszędzie budzą zachwyt. Dziewczyny tworzyły team i ciepłą atmosferę z nutką zdrowej rywalizacji, co każdą motywowało do kolejnych prób przed finałem, dlatego gala tak świetnie wypadła. Z niektórymi finalistkami mam kontakt do dzisiaj.

Finał Miss Polski '97 został przede wszystkim zapamiętany jako pierwsza gala Miss Polski, która odbyła się poza granicami kraju. A jak wyglądał on i jakie budzi wspomnienia z perspektywy samych dziewczyn?

Sama gala była piękna i jest co wspominać. Choć moje blond włosy zostały pięknie ułożone, pod wpływem wilgotnego i ciepłego powietrza skręciły się, ale nie zmartwiłam się tym. Stałam się "pokręconą" blondynką haha. Przy wyjściu w sukniach ślubnych zaczął kropić deszcz, ale nikt się tym nie przejął. Mietek Szcześniak śpiewał, a my dalej dumnie kroczyłyśmy w pięknych sukniach. I tak szczerze mówiąc, ten 5-minutowy deszczyk był bardzo przyjemny w tym upale.

Konkurs wygrała Grażyna Domańska. Wspominam ją bardzo ciepło - skromna, piękna, inteligentna i bardzo koleżeńska kobieta, bardzo miła dla każdego i zawsze uśmiechnięta. Mimo, że moją faworytką była podczas wyborów późniejsza 1 Wicemiss Polski '97 Anna Kubiak, po jakimś czasie zrozumiałam, dlaczego to Grażynka wygrała. Kiedy już spokojnie obejrzałam w zaciszu domowym finał Miss Polski'97 i przypomniałam sobie zachowanie Grażyny podczas całego zgrupowania, dotarło do mnie, że ta kobieta po prostu zasłużyła na koronę.

Z mojego występu jestem zadowolona, gdyż zostałam wyróżniona przez choreografa. 5 dziewczyn przy układach tanecznych było z przodu, one nadawały rytm i choreografię opanowały do perfekcji i ja byłam w tej „5”. I to jest moja wygrana w Miss Polski.

Od tamtych wydarzeń upłynęło 18 lat. Jak potoczyło się dalsze życie Joli? Jaka jest teraz? Czy jej zdaniem, warto było wziąć udział w konkursie Miss Polski?

Warto było wziąć udział w konkursie Miss Polski, ponieważ dzięki nawiązanym podczas wyborów kontaktom przez kilka lat mogłam pracować i zarabiać. Miałam sesje, pokazy. Zdecydowałam się wziąć udział w konkursach modelek w 1998 i 1999 roku z małymi sukcesami, które dały mi kolejne kontrakty i pieniądze. Zwiedziłam różne kraje m.in. Włochy, Hiszpanię, Cypr, Riwierę Turecką itd. Otrzymałam propozycję zasiadania w jury Miss Ukrainy, zostałam zaproszona do udziału w teledysku. Przydarzyło mi się jeszcze wiele innych ciekawych rzeczy, które doprowadziły mnie do miejsca, w którym jestem teraz i spowodowały, że dzisiaj jestem spełnioną mamą i żoną oraz twardą, wygadaną, energiczną i zorganizowaną kobietą, pełną miłości dla 2-letniego synka.

wywiad autoryzowany
wywiad przeprowadziła: Globmiss Katarzyna Żebrowska
publikacja i przygotowanie: Globmiss Dawid Baraniak
zdjęcia: prywatne archiwum Jolanty Swobody