środa, 4 listopada 2015

Kaja Kruszyńska, Miss Polski 2003 - wywiad

"Zepsuć radość wynikającą ze zdobytego tytułu"
Jest 2003 rok. Osiemnastoletnia Kaja Kruszyńska mieszka w domu rodzinnym we Fromborku, ale uczy się w Braniewie, w Liceum Ogólnokształcącym przy Zespole Szkół Budowlanych. Jest w klasie maturalnej i myśli przede wszystkim o ukończeniu szkoły średniej i zdaniu matury. Nie w głowie jej konkursy piękności. A jednak mama namawia ją na start w konkursie Miss Polski.

Mama zawsze we mnie wierzyła, a ja zdecydowałam się, ponieważ chciałam udowodnić sobie i innym, że mogę coś osiągnąć. Była to również próba pokonania młodzieńczych kompleksów, które jak każdej nastolatce mi towarzyszyły.

To, że wystartowałam akurat w Miss Polski, to zdecydowanie przypadek. Zadecydował o tym głównie fakt, że mogłam szybko dojechać na casting w Braniewie.

Kaja radzi sobie doskonale, pokonuje kolejne szczeble konkursu i dociera aż do ogólnopolskiego finału, który tradycyjnie poprzedza zgrupowanie.

Zgrupowanie odbyło się w Zakopanem. Atmosfera była miła, ale pracowałyśmy naprawdę ciężko. Często zdarzały mi się chwile słabości i zaczynałam wątpić, czy to wszystko ma sens. Wokół mnie było tyle pięknych dziewczyn. Wśród nich czułam się trochę jak brzydkie kaczątko. Ale z innymi finalistkami miałam bardzo dobre relacje. Nie pamiętam, by krążyły jakieś sensacje, czy plotki. W każdym razie ja na pewno nie byłam ofiarą żadnych spekulacji. Z niektórymi dziewczynami zaprzyjaźniłyśmy się i do dziś utrzymujemy kontakt. Najbliższe były mi nastolatki, natomiast spośród dorosłych kandydatek moimi najlepszymi koleżankami były Klaudia Źródłowska i Barbara Dziadel. Z Basią bardzo długo spotykałyśmy się jeszcze po konkursie – to wspaniała dziewczyna i jesteśmy w kontakcie po dzień dzisiejszy.
Przyjaźnie podczas konkursów piękności są możliwe, ale wiadomo, że dziewczyny przede wszystkim ze sobą rywalizują i robią wszystko, żeby jak najlepiej zaprezentować się podczas finałowej gali.

Z samej gali pamiętam przede wszystkim pozytywne emocje. Moją faworytką była Beata Szozda. Ja osobiście uważałam, że nawet wejście do Top 10 będzie dla mnie bardzo trudne. Ostatnio oglądałam nasz finał po raz pierwszy w życiu. Zwróciło moją uwagę, jaką radość okazywałam wchodząc do Top 15. Już to było spełnieniem moich marzeń. Na więcej nawet nie liczyłam.

Pamiętam niestety, że w finale, podczas oczekiwania na werdykt końcowy, bardzo źle się czułam. Przerwa przed ostatnim powrotem na antenę przedłużała się. Bardzo bałam się, że zemdleję. Być może z powodu stresu lub po prostu zbyt długiego stania w jednej pozycji. Pod koniec nie myślałam już o niczym innym, tylko chciałam, żeby nareszcie tytuły i nagrody zostały rozdane, koronacja się odbyła, a gala zakończyła.

Jednak warto było czekać. To Kaja Kruszyńska została uznana za tę najpiękniejszą – Miss Polski 2003. Rozpoczął się dla niej piękny, ale i trudny rok. 

Tak, upór i ciężka praca opłaciły się, mimo dość częstych chwil słabości. Nie poddałam się i udowodniłam, że nawet dziewczyna z prowincji ma szanse na sukces. 

Ogólnie obowiązki Miss Polski są bardzo przyjemne. Zawsze lubiłam poznawać ludzi, miło spędzać czas, pomagać. Były jednak sytuacje, które bardzo odbijały się na mnie i na długo zapadały mi w pamięć. Jedną z nich była na pewno wizyta w Centrum Zdrowia Dziecka na oddziale onkologicznym. 

Najtrudniejsze w byciu Miss było dla mnie pogodzenie szkoły i przygotowań do matury z ciągłymi wyjazdami. Jeździłam po całej Polsce, na dwa, trzy dni w środku tygodnia wracałam na lekcje i znowu ruszałam w trasę. 

Niestety będąc osobą publiczną, jaką jest Miss Polski, jest się także narażonym na wszelkie negatywne aspekty popularności. Pochodzę z niewielkiej miejscowości, a w takich małych miasteczkach, poza nielicznymi osobami, które się cieszą razem z innymi ich sukcesem, przeważają tacy, którzy zazdroszczą i śmieją się z ludzi, którzy próbują coś osiągnąć. Nawet, jeśli się im to uda i odniosą sukces. Wielokrotnie docierały do mnie różne niepochlebne opinie, plotki, teorie, spekulacje. Dokładano wielu starań, by utrudnić mi życie, zepsuć radość wynikającą ze zdobytego tytułu. Było ciężko, ale akurat mnie wyszło to na dobre. Jestem teraz silniejsza i bardzo trudno mnie psychicznie zniszczyć.

Wróćmy może do przyjemniejszych chwil. Niewątpliwie jednym z najmilszych obowiązków każdej Miss jest reprezentowanie kraju na międzynarodowej arenie. Kaja miała zaszczyt wystąpić na konkursie Miss intercontinental 2004. 

Tak, w lipcu 2004 r. wyjechałam na zagrupowanie przygotowawcze do konkursu Miss Intercontinental, które odbywało się w Chinach. Wspominam to doświadcenie bardzo miło. Dużo podróżowałyśmy, poznałyśmy kulturę i zwyczaje Azjatów. Do chwili obecnej utrzymuję kontakt z koleżankami z tego konkursu – z Miss Słowacji, Filipin, Wenezueli.

Od tamtych wydarzeń minęło kilkanaście lat. Jaka dziś jest Kaja Kruszyńska. Czy konkurs Miss Polski w znaczący i trwały sposób wpłynął na jej życie? Co jej dał? Czy było warto?

Przez te kilkanaście lat w moim życiu wiele się zmieniło. Dziś jestem przede wszystkim mamą 7-letniej już córeczki. Zarządzam własną firmą. Jestem kobietą silną i niezależną. Wciąż jednak skorą do żartów. Niezmienne pozostało również i to, że najważniejsza jest dla mnie rodzina. 

A konkurs Miss Polski? Uważam, że warto było wziąć udział w tej imprezie. Mnie osobiście doświadczenie to nauczyło wiary we własne mozliwości. Konkurs pomógł mi uwierzyć w siebie. Dał siłę, dzięki której później z pewnością siebie dążyłam do wyznaczonych sobie celów, nie bacząc na negatywne opinie innych. Przez ten rok bardzo dojrzałam.

Co poradziłabym innym dziewczynom, które planują start w wyborach Miss? Bądźcie sobą! Wierzcie w siebie i nigdy się nie poddawajcie. Ja chodziłam bez makijażu, w sportowych butach, raczej skromnie ubrana, w porównaniu z innymi finalistkami, a jednak udało się! Dlatego sądzę, że w takim konkursie liczy się przede wszystkim nasze wnętrze i to, jakimi ludźmi jesteśmy. Nie ma sensu udawać kogoś kim się nie jest, bo prędzej, czy później i tak prawda wyjdzie na jaw. Z pewnością każda z dziewczyn wybranych w kolejneych etapach jest piękna, ale wyjątkowymi czyni nas to coś, niewidoczne dla oka, prawdziwie piękne wnętrze. I takie piękno jest w każdej z Was, miejcie tylko odwagę je pokazać!

wywiad autoryzowany
wywiad przeprowadziła: Globmiss Katarzyna Żebrowska
publikacja i przygotowanie: Globmiss Dawid Baraniak
zdjęcia: Biuro Miss Polski, archiwum Globmiss